,
Obserwuj
Mazowieckie

Pierwszy raz Warszawa ma radną... z Wietnamu. "Właśnie tu jest moje miejsce"

3 min. czytania
11.06.2024 09:36
- Ochota to miejsce, w którym mieszkam od ponad 20 lat i które kocham. Tu rosły moje dzieci, ludzie mnie znają - mówi TOK FM Vinh Cao Hong. To pierwsza wietnamska radna w stolicy. Chciałaby zająć się tematami edukacji i kultury. Od około 10 lat ma polskie obywatelstwo.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Po raz pierwszy w historii radną w Warszawie - a dokładniej w dzielnicy Ochota - została osoba pochodzenia wietnamskiego. Vinh Cao Hong przyjechała do Polski w 1991 roku na studia - na Uniwersytecie Warszawskim studiowała ekonomię. Dziś jest dyrektorką w jednej z przychodni, pracuje też jako asystentka międzykulturowa w szkołach.

- Postanowiłam wystartować w wyborach, bo Ochota to miejsce, w którym mieszkam od ponad 20 lat i które kocham. Tu rosły moje dzieci, ludzie mnie znają - mówi TOK FM radna. Startowała z Komitetu Wyborczego 'Zawsze z Ochotą', który dziś jest w opozycji w Radzie Dzielnicy. Jak mówi, od początku wspierali ją mąż i czterej synowie. - Wierzyłam, że mogę się dostać do rady, bo chcę zmieniać Ochotę i pracować dla niej - podkreśla.

Problemy wietnamskim dzieci

Dzięki temu, że pracuje w tutejszych szkołach, poznała wielu rodziców - nie tylko wietnamskich, ale też polskich dzieci. Jako asystentka międzykulturowa na co dzień wspiera uczniów i uczennice z Wietnamu. Na Ochocie jest ich najwięcej w Warszawie - bywa, że nawet setka w jednej szkole. Vinh Cao Hong zauważa, że Wietnamczycy chętnie wybierają do zamieszkania właśnie tę dzielnicę. Jak mówi, czują się tu po prostu dobrze.

- Zaczęłam pracę w szkołach, gdy moje dzieci zaczęły naukę. Chciałam pomóc, bo widziałam, jakie problemy mają inne dzieci i ich rodzice. Widziałam, że pomocy potrzebowały też nauczycielki. I tak byłam, i jestem tłumaczem, ale też wspieram szkołę np. przy konfliktach rówieśniczych czy innych problemach z nauką bądź zachowaniem uczniów - opowiada Vinh. Jako asystentka jest zatrudniona przez Polskie Forum Migracyjne.

Putin wygrał wybory w Europie? 'Stało się to, na co Rosja czekała'

Problemy, z którymi w szkołach spotyka się Vinh, wynikają głównie z różnic kulturowych. Nasza rozmówczyni wspomina wietnamskiego chłopca, który po jednym ze sprawdzianów - gdy dostał z niego trójkę - schował się pod ławkę. - W Wietnamie jest bardziej surowe podejście do nauki. Trójka to zła ocena. To dziecko bardzo się bało, że rodzice będą krzyczeć - opowiada gościni TOK FM. Jak dodaje, rozmawiała zarówno z dzieckiem, jak i jego rodzicami, tłumacząc, że oceny można poprawić, że one nie są najważniejsze.

Vinh - jako asystentka - jeździ też do innych dzielnic Warszawy, a także pod miasto. Wspólnie z uczniami i ich rodzicami regularnie organizuje w szkołach Dni Kultury Wietnamskiej. Jak mówi, chodzi o integrację z polską społecznością, wspólne spotkania, ale też smakowanie wietnamskich potraw, w tym szczególnie sajgonek. - Dzieci wzajemnie się wtedy poznają. Opowiadamy np., jak wygląda wietnamski Nowy Rok czy święta - tłumaczy nasza rozmówczyni. Jak dodaje, po wielu latach bycia asystentką widzi, że polscy nauczyciele przestali się bać cudzoziemskich dzieci i wiedzą, jak z nimi pracować.

Warszawa ściga krzyże. Rafał Trzaskowski zalany pismami z Ordo Iuris

Plany nowej radnej

Jako radna chce zabiegać o zwiększenie liczby asystentów międzykulturowych w szkołach. Chciałaby walczyć też o remonty hal gimnastycznych w placówkach oświatowych na Ochocie oraz większą liczbę zajęć pozalekcyjnych dla dzieci. Drugi obszar, w którym planuje zmieniać Ochotę, to kultura. - Zależy mi, by było jak najwięcej imprez kulturalnych. Chciałabym, by mieszkańcy mogli się integrować, poznawać wzajemnie, ale też by otworzyli się na inne kultury - wyjaśnia.

Pytana o wietnamskie zwyczaje, które w swoim domu pielęgnuje, podaje przykład rodzinnej kolacji. Dla Wietnamczyków to coś niezwykle ważnego, by wspólnie spędzać czas przy stole. - To taka chwila naszej bliskości. Opowiadamy sobie, co się wydarzyło w ciągu dnia. To najważniejszy moment dla naszej rodziny - podkreśla. Mąż naszej rozmówczyni też jest Wietnamczykiem.

Gdy pytamy, co gotuje, odpowiada, że są to przeważnie wietnamskie dania, ale od czasu do czasu zdarzają się też polskie. - Robię kotlety, czasami pierogi, makaron z różnymi dodatkami. Na ogół jednak podtrzymujemy naszą wietnamską tradycję - dodaje gościni TOK FM.