"Dopiero tu poczułem, że mogę być w pełni sobą". Jak działa pierwszy polski chór LGBT?
- W naszym chórze śpiewają przede wszystkim osoby queerowe, tęczowe, ale również osoby sojusznicze. My nie pytamy o orientację seksualną czy tożsamość płciową nikogo, kto się do nas zgłasza. Pytamy tylko, czy dana osoba zna nasze cele i naszą misję, i się z nią utożsamia - mówi TOK FM Misza Czerniak, dyrygent i założyciel chóru "Voces Gaudii".
Zespół działa od ponad 10 lat. Powstał po to, by wprowadzać zmianę społeczną za pomocą muzyki i dźwięków. - Chcemy, piosenka za piosenką, zmieniać świat, dlatego dobieramy utwory tak, by - jak mówimy w naszym chórze - były społecznie zaangażowane i opowiadały o naszych wartościach, o miłości, czasami gniewie, braterstwie i siostrzeństwie, ale też o nadziei na lepsze jutro - dodaje gość TOK FM.
Misza pochodzi ze Wschodu. Wspomina, że sam wyznał publicznie, że jest osobą homoseksualną kilkanaście lat temu, po przeprowadzce z Rosji do Polski. - Dopiero tu poczułem, jak to jest być w pełni sobą. Wiadomo, że z pewnymi ograniczeniami, które po prostu są, ale czuję się tu dobrze. Czułem też i czuję nadal wobec polskiej społeczności queerowej dużą wdzięczność za to, jak zostałem przyjęty i za to, że mogę tu kochać tego, kogo kocham. I chciałem niejako podziękować tej swojej społeczności, zwrócić się do niej i tak założyłem chór - tłumaczy nasz rozmówca.
Aby wstąpić do chóru, nie trzeba mieć jakichś szczególnych zdolności wokalnych czy ukończonej szkoły muzycznej. - Mamy przesłuchania, ale nie są one trudne. Nie trzeba być Pavarottim czy Mariah Carey. Trzeba być osobą podzielającą nasze wartości i naszą misję, i potrafiącą coś zaśpiewać - nie musi być to idealne. Zakładamy, że taka osoba będzie się rozwijała już w trakcie śpiewania z nami. Sprawdzamy m.in., czy taka osoba słyszy dźwięki, które jej prezentujemy i potrafi je powtórzyć - tłumaczy dyrygent.
W chórze "Voces Gaudii" śpiewają przedstawiciele różnych zawodów. Są m.in. prawnicy, nauczyciele, informatycy, przedsiębiorcy, lekarze, aktywiści pozarządowi, psychoterapeuci, bankierzy czy finansiści.
Aktualnie chórzystów jest tak dużo, że na razie nie ma nowych naborów. - Chyba, że ktoś emigruje albo zmieniają się mu życiowe okoliczności, zwalnia się miejsce i wtedy możemy przyjąć nowe osoby - mówi Misza.
Nie tylko muzyka. "My się przyjaźnimy"
Wspomina, że początkowo chór liczył ponad 30 osób. Dziś to już ponad 60. Z pierwszego składu do teraz utrzymało się pięć osób, w tym właśnie Misza. Jak przekonuje, łączy ich nie tylko muzyka. - My się naprawdę przyjaźnimy - podkreśla.
Anna Gmiterek-Zabłocka z Koroną Równości za reportaże o uchwałach anty-LGBT
Chór "Voces Gaudii" regularnie koncertuje. Misza przekonuje, że to wyjątkowe wydarzenia, na których doceniania jest nie tylko muzyka. Wspomina m.in. występ z chórem z niemieckiej Kolonii. Jak mówi, na widowni pojawił się nastolatek wraz z matką. - I ta mama po koncercie napisała do nas, że usłyszała od syna, że wreszcie uwierzył w to, że w Polsce można być gejem i być jednocześnie osobą szczęśliwą. Ponieważ wcześniej myślał, że będzie skazany na samotność i nienawiść. A tymczasem zobaczył na scenie uśmiechnięte, zadowolone osoby queerowe, ale też osoby starsze ze społeczności LGBT+ i to było coś, co utwierdziło go w przekonaniu, że z nim nie dzieje się absolutnie nic złego i że nie musi być samotnikiem - opowiada mój rozmówca.
I przekonuje, że to niejedyna taka miła sytuacja. Bo zdarza się, że po koncertach różne osoby podchodzą do artystów i mówią: "Zmieniliście mnie. Poczułem/am, że mogę być sobą" albo "Jeszcze bardziej poczułem/am, że jestem akceptowany i że mogę kochać tego, kogo kocham".
W rozmowie z nami Misza Czerniak przyznaje, że ostatnie lata w Polsce - gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość - były dla tęczowej społeczności szczególnie trudne. Chodzi o nienawistne komentarze polityków czy tworzenie tzw. stref anty-LGBT. - Przychodząc na próby, mogliśmy się wszyscy odstresować, wyrazić - przez muzykę - swoje trudne emocje. Będąc razem, mogliśmy się poczuć bezpiecznie, w pełni akceptowani. Wspólnie wymyślaliśmy, jak przeciwstawiać się hejtowi i nienawiści, w jakich protestach wziąć udział - mówi szef chóru "Voces Gaudii".
Opowiada też, że jeszcze za czasów PiS - nie ogłaszając tego szeroko - wzięli udział w projekcie edukacyjnym, którego celem było pokazanie społeczeństwu tęczowej społeczności. Jeździli po różnych miejscach w Polsce i śpiewali - piosenki były przeplatane z osobistymi opowieściami osób LGBT+.
- Opowiadaliśmy, jak się żyje osobie queerowej w Polsce. Były to i dramatyczne, i pozytywne historie, wzbogacone muzyką. Koncertów było kilka, planujemy w przyszłym roku wznowić tę trasę, bo podnoszenie świadomości jest bardzo potrzebne - podkreśla rozmówca.
Chór na przestrzeni lat wywalczył m.in. Srebrny Dyplom na festiwalu chóralnym w Warszawie, miał liczne wyjazdy zagraniczne, współpracował też z Marią Peszek przy jej urodzinowym koncercie. Chórzyści dali też koncert jubileuszowy z okazji 10-lecia swojego istnienia - widowisko odbyło się w Muzeum Historii Polski w Warszawie.