,
Obserwuj
Lubuskie

"To nie jest eutanazja". Jacek Siewiera o konsekwencjach kontrowersyjnej terapii

5 min. czytania
03.09.2024 06:33
- Szczególnie pamiętam rozmowy z rodzinami bardzo młodych pacjentów, którzy trafili na oddział w wyniku wypadku czy pobicia - mówi TOK FM Jacek Siewiera, obecnie szef BBN, ale też specjalista anestezjologii, z którym rozmawiamy m.in. o terapii daremnej.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Lekarz rezydent anestezjologii ze szpitala w Gorzowie Wielkopolskim wciąż pozostaje pod zarzutem zabójstwa. Jak przekazał TOK FM prokurator Roman Witkowski, zarzut nie został dotychczas zmieniony. Historię lekarza opisywaliśmy na naszym portalu.   Dr Andrij Kaducha w styczniu zajmował się 86-letnim pacjentem po ciężkiej operacji. Gdy pacjent "się zatrzymał", nie dawał oznak życia, medyk odłączył go od aparatury. Donos do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa zgłosił inny rezydent - z tego samego oddziału. 

 

Mężczyzna trafił do aresztu. Wyszedł z niego po interwencji prokuratora krajowego, który wskazał m.in., że przed przedstawieniem tak mocnego zarzutu powinna być opinia biegłych. Jak ustaliliśmy, do 2 września prokurator nie wystąpił jednak o taką opinię. - Prowadzone są w tym zakresie ustalenia z biegłymi - przekazał nam prokurator Roman Witkowski z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Czym jest terapia daremna?

 

Sprawa lekarza z Gorzowa Wielkopolskiego wywołała ożywioną dyskusję na temat terapii daremnej - chodzi o stosowanie różnych procedur medycznych, by podtrzymać funkcje życiowe nieuleczalnie chorego. W praktyce to często przedłużanie umierania pacjenta, wiążące się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem jego godności. 

Nowoczesne technologie dają dziś ogromne możliwości podtrzymywania ludzkiego życia - nawet wtedy, gdy lekarze wiedzą, że to nie ma sensu, bo pacjent nie ma szans na przeżycie. 

Decydują o amputacjach, a na medycynie się nie znają. 'Nikt nie może mnie skontrolować'

W tym roku mija 10 lat, odkąd opracowano w Polsce specjalne wytyczne postępowania wobec braku skuteczności terapii daremnej. Jednym z ich autorów był dr hab. Jacek Siewiera - dziś szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ale przez lata - doświadczony anestezjolog, który ukończył również studia prawnicze.

Celem wytycznych było wskazanie, jak - w najlepszy sposób - postępować z pacjentami leczonymi na intensywnej terapii, u których terapia daremna nie przynosi efektu. Chodziło m.in. o "stworzenie formalnej, jednolitej procedury niepodejmowania lub odstąpienia od terapii prowadzonej daremnie wobec niedającego się powstrzymać procesu umierania".

'Terapia daremna to nie eutanazja'

 

Dr hab. Jacek Siewiera podkreśla w rozmowie z TOK FM, że terapia daremna to nie eutanazja. - To są dwie absolutnie różne kwestie w zakresie medycyny. I niezwykle ważne jest, by środowisko medyczne rozwinęło debatę o terapii daremnej, zwłaszcza z wykorzystaniem technik podtrzymywania życia i intensywnej terapii - mówi gość TOK FM.

Taka debata obecnie trwa, już nie tylko z udziałem anestezjologów, ale szerzej. Co więcej - od stycznia wejdą w życie zmiany w Kodeksie Etyki Lekarskiej, właśnie z tym związane. W art. 33 czytamy: "Lekarzowi nie wolno stosować terapii daremnej. Decyzja o uznaniu terapii jako daremnej należy do zespołu leczącego i powinna w miarę możliwości uwzględniać wolę pacjenta". 

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Postęp technologiczny pozwala nam już dziś na podtrzymywanie funkcji układów i narządów przy użyciu różnych urządzeń technicznych - nie tylko respiratora czy urządzeń do terapii nerkozastępczej. Można to robić i korzysta się z tego np. w przypadku pobierania narządów do przeszczepów, w przypadku śmierci mózgu, ale nie tylko. Głośne były też np. historie, gdy na oddziałach intensywnej terapii dochodziło do porodu zdrowego noworodka, ze zwłok matki, u której stwierdzono śmierć mózgowia. To jest postęp medycyny - mówi Siewiera. 

Podkreśla jednak, że "terapia daremna jest częścią procedur medycznych, które wybiegają już poza zakres leczenia przynoszącego korzyść pacjentowi". - To jest ten zakres, w którym pacjent przekroczył już granicę niewydolności któregoś z krytycznie ważnych dla życia człowieka układów i sztucznie wspieramy funkcję tego układu, przy użyciu różnych urządzeń technicznych - wyjaśnia nasz rozmówca. 

Strach przed prokuratorem i trudne rozmowy z rodziną

 

Cała rzecz w tym, by lekarze nie stosowali terapii daremnej w obawie przed prokuratorem, policją czy rodziną pacjenta. O tym, że może tak być mówił jakiś czas temu tokfm.pl filozof i bioetyk Jakub Zawiła-Niedźwiecki. - Strach polskich lekarzy przed prokuratorem ma swoje uzasadnienie, co pokazuje sprawa z Gorzowa. Prawo karne jest brutalnym instrumentem, trochę takim jak młotek: jak już gdzieś wchodzi, to powoduje destrukcję - opowiadał.

Lekarze w Polsce będą się bać? 'Ta sprawa wydaje się wręcz nieprawdopodobna'

Jacek Siewiera zwraca uwagę, że w przypadku decyzji o zaprzestaniu terapii daremnej, kluczowe są rozmowy z rodziną pacjenta. - Natomiast w żadnym wypadku rodzina nie może być obciążona podejmowaniem decyzji czy moralnymi konsekwencjami podjęcia decyzji, do której kompetencje i uprawnienia mają lekarze - przekonuje.

- Z tego względu wytyczne mówią o tym, że decyzję podejmuje dwóch lekarzy specjalistów w dziedzinie anestezjologii, w porozumieniu z lekarzem kierującym oddziałem, w którym leczony jest dany pacjent. Natomiast rozmowa z rodziną traktowana jest jako pewien czynnik wpływający na sposób podejmowania i sposób wykonania decyzji terapeutycznej. Rodzina jest uczestnikiem tego procesu, natomiast nie może ponosić konsekwencji - dodaje Siewiera. 

Nasz rozmówca doskonale pamięta rozmowy z rodzinami umierających pacjentów, które odbywał przez lata jako anestezjolog. Jak mówi, za każdym razem rozmowa o ograniczeniu terapii daremnej - przy pierwszym kontakcie z rodziną - kończyła się stanowczym "nie". - Do akceptacji procesu umierania pacjenta czasem potrzebne są dni, czasem tygodnie. Za każdym razem jest to proces, wymagający zaangażowania personelu - dodaje gość TOK FM. 

- Szczególnie pamiętam rozmowy z rodzinami pacjentów bardzo młodych, którzy trafili na oddział w wyniku wypadku czy pobicia. I są to niezwykle trudne rozmowy. Czasami rodziny proszą np., by móc się pożegnać z pacjentem, który jest nieprzytomny w oddziale - mówi Siewiera. I przyznaje, że dziś - pełniąc funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - tęskni za pracą z pacjentami. - Tęsknię również za adrenaliną, która towarzyszy tym najlepszym momentom, gdy udaje się życie ludzkie uratować - dodaje gość TOK FM.