Ceny kakao spadają, a czekolada nadal droga. Kiedy będzie taniej?
Na światowych rynkach mamy załamanie cen kakao. Po gwałtownych wzrostach z ostatnich dwóch lat, ceny zanurkowały: tylko od początku tego roku kakao staniało już o połowę. A to dobry prognostyk dla cen czekolady, choć na cenowe efekty na sklepowych półkach trzeba będzie zaczekać.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego ceny kakao gwałtownie się zmieniają?
- Kiedy doczekamy się tańszej czekolady?
Jeszcze rok temu kakao biło cenowe rekordy na poziomie 12 tysięcy dolarów za tonę. Teraz kosztuje czterokrotnie mniej: oscyluje wokół 3 tysięcy dolarów. Ten cenowy rajd, zapoczątkowany dwa lata temu, wynikał z globalnego kakaowego dołka. Ziarna było tak mało, że zaczął się światowy wyścig przetwórców o to, co jeszcze można było kupić u pośredników z zapasów oraz wykorzystywanie tego, co zostało we własnych składach. Bo kakaowe plantacje w światowym zagłębiu w Afryce Zachodniej (Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana odpowiadają za 60 proc. światowej produkcji kakao) zostały zdziesiątkowane przez pogodę, serię kryzysów i chorób drzew kakaowca. Efekty tego odczuwamy właśnie teraz, w cenach czekolady, która w grudniu była najszybciej drożejącym produktem spożywczym na sklepowych półkach, z cenami o niemal 30 proc. wyższymi niż rok wcześniej. Co się zatem zmieniło, że teraz mamy kakaowy cenowy dołek?
Farmerzy zaczęli kalkulować
Kiedy czekolada zaczęła drożeć w szaleńczym tempie, my przestaliśmy ją kupować. Według szacunków Międzynarodowej Organizacji Kakao, globalny popyt był w minionym sezonie o ponad 4 proc. niższy niż rok wcześniej, a to spory spadek. To pierwszy powód, a drugi - kiedy farmerzy w Afryce Zachodniej zobaczyli ceny kakao, zaczęli kalkulować ile można na tym zarobić. Wrócili do upraw i w rezultacie w ubiegłym roku produkcja ziarna wzrosła o 8 proc., a perspektywy na ten rok są jeszcze lepsze. Rosną globalne zapasy kakao, a rosną tak szybko, że - jak pisze Reuters - w magazynach na Wybrzeżu Kości Słoniowej po sufit piętrzą się worki z ziarnem, na które nie ma chętnych - szacuje się, że zapasy sięgają już 700 tysięcy ton. Sytuacja staje się tak poważna, że tamtejszy rząd planuje interwencję na tym rynku: chce wykupić zalegające ziarno.
Trzeba zaczekać
Czy to, co dzieje się na światowych rynkach, przełoży się na nasze kieszenie i zobaczymy tańszą czekoladę? Najpewniej, choć nie tak szybko. - Wrażliwość cen detalicznych na obniżki cen na rynkach surowcowych jest mniejsza niż na podwyżki - mówił w TOK FM dr Mariusz Dziwulski, ekspert rynku rolno-spożywczego w PKO Banku Polskim. Producenci słodyczy zakontraktowali kakao po astronomicznych cenach z ubiegłego roku (bo zwykle kupują z rocznym wyprzedzeniem), więc nie będą teraz skłonni do obniżania cen swoich produktów, bo to oznaczałoby dla nich stratę. - Jeżeli mówimy o obniżkach, nie spodziewałbym ich się w najbliższych kilku miesiącach. Raczej jest to perspektywa dalsza, natomiast racjonalnym scenariuszem jest to, że te ceny surowcowe zaczną przekładać się na ceny również produktów przetworzonych, czyli czekolady i wyrobów czekoladowych - podkreśla dr Mariusz Dziwulski. Jeden z gigantów tego rynku, Mondelez (producent m.in. czekolady Milka i ciastek Oreo) szacuje, że realne korzyści z niższych cen kakao mają pojawić się dopiero w przyszłym roku.
Na razie rynek i konsumenci wyczekują długo wypatrywanej stabilizacji. Bo kakao w pewnym momencie ubiegłego roku było lepszą inwestycją niż złoto
źródło: TOK FM
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...