"Dobra martwej ręki". Dlaczego finansowanie Kościoła wciąż czeka na reformę?
Mimo politycznych zapowiedzi usunięcia Funduszu Kościelnego, jego wpływy w 2027 roku będą rekordowo wysokie. Jak mówi w TOK FM dr Michał Zawiślak z Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, proces ten jest prawnie skomplikowany i wymaga porozumienia ze związkami wyznaniowymi. - Konsultacje są niezbędne ze względu na zapisy Konstytucji RP oraz konkordatu - wskazał.
- co dalej z likwidacją Funduszu Kościelnego?
- co w tej kwestii mówi prawo?
- jakie zapisy są tutaj obowiązujące?
Likwidacja Funduszu Kościelnego była jedną z wielu obietnic wyborczych rządzącej koalicji. Miało go nie być, premier Donald Tusk po wyborach powołał zespół odpowiedzialny za przygotowanie reformy. Ale nic z tego nie wyszło. Tylko w 2027 roku do funduszu ma trafić ponad 283 mln zł.
O to, czym jest Fundusz Kościelny, skąd się wziął, jak działa i co można z nim zrobić, mówił w TOK FM dr Michał Zawiślak z Wydziału Prawa Katolicki Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, autor książki "Fundusz Kościelny w latach 1950-89".
- Fundusz powstał w 1950 roku i stanowił rekompensatę za zabrane Kościołowi katolickiemu i innym kościołom nieruchomości. Miał na celu uregulowanie kwestii majątków w zamian za finansowanie określonych zadań. W ustawie wpisano m.in. utrzymanie duchowieństwa, pomoc w remontach i konserwacji obiektów kościelnych - wyliczał.
Najczęściej opisywany jest też jako spłata za "dobra martwej ręki". To historyczne określenie dóbr należących do Kościoła i instytucji kościelnych, które były wyłączone z normalnego obrotu prawnego i zwolnione z podatków.
- W istocie rzeczy Fundusz Kościelny zabrał nie tylko to, co przez lata nie podlegało ani procesom nacjonalizacyjnym, ani innym wyłączeniom prawnym. Dotknął też nieruchomości wszelakiego rodzaju, łącznie z inwentarzem tzw. żywym i martwym. Inna rzecz, że choć był potencjał do tego, żeby zabrać, to nierzadko nie było chętnych i środków, by móc przyjąć kontrolę nad majątkiem - dodał dr Michał Zawiślak.
"Ustawa aż tak nowoczesna nie była"
- A czy pojawia się okres ważności takiej instytucji? Jak długo państwo ma spłacać dobra, które od kościoła przejęło? - pytał prowadzący rozmowę Michał Tomasik.
- Nie, ustawa aż tak nowoczesna nie była i nie zakładała żadnej cenzury. Zresztą ustrój Polski Ludowej miał być wieczny - odpowiedział ekspert.
Zwrócił przy tym uwagę, że w ustawie wpisano, że Fundusz Kościelny będzie rekompensatą za utracone dochody z nieruchomości. Tym samym zakładano "dość uczciwie", że skoro zabierzemy nieruchomości, to nie tylko konkretny areał gruntu, ale możliwe potencjalne wpływy. - I to właśnie te wpływy z dochodów będą stanowiły Fundusz Kościelny, czyli masę majątkową - dopowiedział dr Michał Zawiślak.
Fundusz miał stanowić realne wsparcie duchowieństwa "we wszystkich rzeczach, które nie powinny duchowieństwa martwić". - Państwo przyjęło ten ciężar na siebie. Powiedziało: "Nie musicie się martwić tym, że będziecie musieli dokonywać opłat, remontować, konserwować". Tyle tylko, że pomiędzy literą prawa a praktyką w okresie 1950-1989 była ogromna różnica. Fundusz stał się materialnym zapleczem działań antyreligijnych, antykościelnych i tu jest pies pogrzebany - podkreślił.
175 zarejestrowanych Kościołów
Fundusz Kościelny wydaje ponad 90 proc. rocznego budżetu na pokrycie składek bezpieczeństwa społecznego i zdrowotnego osób duchownych ze wszystkich legalnie działających w Polsce kościołów po 1989 roku. Na remonty trafia około 10 proc. rocznej kwoty.
- Czy w ogóle prawnie da się coś tutaj zrobić z Funduszem Kościelnym? - pytał też Michał Tomasik.
- Da się. Ale żeby to było z poszanowaniem aktualnie obowiązujących przepisów, to pojawiają się istotne problemy - odpowiedział ekspert.
Decyzja o likwidacji Funduszu Kościelnego powinna zostać podjęta po wyraźnym skonsultowaniu i wypracowaniu porozumienia z kościołami, tego wymaga - jak tłumaczył - Konstytucja RP. - A jeszcze w przypadku Kościoła katolickiego mamy konkordat, który zobowiązuje do powołania specjalnej komisji państwowo-kościelnej - dodał.
Kolejnym problemem jest to, że w Polsce jest 175 zarejestrowanych Kościołów i związków wyznaniowych. - I tak naprawdę trzeba byłoby się zwrócić do wszystkich. Nie wszystkie muszą brać czynny udział w dyskusjach z rządem, ale przynajmniej formalnie trzeba byłoby zrobić ukłon w tym kierunku. Choć przy stoliku zostaliby najwięksi. Musielibyśmy poszanować pluralizm religijny - podsumował w TOK FM dr Michał Zawiślak.
Źródło: TOK FM