,
Obserwuj
Gospodarka

Dwucyfrowe ceny na polskich stacjach? Ekspert wskazuje, kiedy może to nastąpić

oprac. MZ
2 min. czytania
03.04.2026 18:25

- Nie mieliśmy nigdy w historii takiego niedoboru na rynku ropy naftowej - mówił w TOK FM Michał Stajniak, analityk XTB. I wskazał, że przy scenariuszu długotrwałej blokady cieśniny Ormuz kierowcom mogą wkrótce grozić dwucyfrowe ceny na stacjach.

Ceny paliw
Ceny paliw
fot. Oliwia Domanska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy ceny na stacjach paliw będą dalej rosnąć?
  • Jak konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w polskie stacje?

Minister Energii ogłosił, że od soboty do wtorku włącznie litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,21 zł, benzyny 98 - 6,82 zł, a oleju napędowego - 7,87 zł. W kilka dni to podwyżka ceny oleju napędowego o ponad 20 groszy. 

A po świętach będzie gorzej, bo w przyszłym tygodniu cena ta może przekroczyć 8 złotych - ostrzegają analitycy. Wszystko to dzieje się przy ropie naftowej na poziomie - mniej więcej - 110 dolarów za baryłkę.

Jak mówił w popołudniowym “Magazynie EKG” w TOK FM Michał Stajniak, analityk XTB, rynki ropy reagują na to, że konflikt w Zatoce Perskiej może jeszcze potrwać, a "już na ten moment brakuje kilku milionów baryłek ropy na rynku". Przy czym, jak zastrzegł, "nie mieliśmy nigdy w historii takiego niedoboru na rynku ropy naftowej".

- Mamy niedobór o estymacji 5-7 milionów baryłek na dzień, więc z drugiej strony te 110 dolarów to cena bardzo niska - zwrócił też uwagę.

Inna rzecz, ocenił, że "rynek jakby nie dostrzega ryzyka, że cieśnina Ormuz może być np. zamknięta do połowy tego roku".  - Jeśli tak się stanie, to nie chcę nikogo straszyć, ale poziom 150 dolarów za baryłkę jest bardzo możliwy - powiedział Stajniak.

Zdaniem eksperta za chwilę będziemy też musieli przepalać rezerwy. - Jeżeli nie chcemy doprowadzić do tego, żeby gospodarka zamarła, to one muszą być jakoś wypuszczane. Oczywiście są wypuszczane w momencie, kiedy nie mamy jeszcze katastrofy. Pytanie co będzie, jeśli będzie ta katastrofa - wskazał Stajniak.

Redakcja poleca

I ostrzegał, że w takiej sytuacji możemy dojść do dwucyfrowych cen na polskich stacjach. - Jeżeli byśmy sobie policzyli dosyć łopatologicznie, to przy 150 dolarach za baryłkę mielibyśmy 10 zł za olej napędowy - mówił. 

Zastrzegł przy tym, że "najprawdopodobniej stanie się to szybciej niż przy 150 dolarach za baryłkę, bo jednak stacje benzynowe podnoszą ceny szybciej niż wynikałoby to z prostych reguł rynkowych". - Myślę też, że benzyna także będzie pod te poziomy podchodzić - dodał ekspert. Tym bardziej, zastrzegł na koniec, że nie wiadomo także, ile potrwa program CPN. 

Źródło: TOK FM