,
Obserwuj
Gospodarka

Europa sama strzela sobie w kolano. Koń trojański na chińskich kołach już tu jest

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
3 min. czytania
02.10.2026 07:00

Europa do tej pory zaciekle broniła swojego rynku przed tanią, chińską motoryzacją. Robiła to pod hasłem obrony rodzimego przemysłu, który ledwo zipie. Aż przyszedł kryzys paliwowy i Europejczycy, nie chcąc płakać przy dystrybutorach, masowo przesiadają się do samochodów elektrycznych albo hybryd (już co trzeci rejestrowany samochód, to elektryk), a poszczególne rządy hojnie je dofinansowują. Sęk w tym, że te programy premiują auta z półek cenowych, na których stoją tylko auta chińskie (w tym roku Europejczycy kupią milion takich samochodów!).

Chiński samochód elektryczny
Chiński samochód elektryczny
fot. Aleksiej Witwicki / Forum
  • O ile więcej elektryków i hybryd wyjechało w trwającym kryzysie paliwowym na europejskie drogi;
  • Jak Europa przy okazji szeroko otwiera drzwi elektrykom z Chin;
  • I wtacza do siebie chińskiego konia trojańskiego;
  • I czy robi to na całkowitą zgubę własnego przemysłu motoryzacyjnego?

Ten odcinek zaczniemy od małej lekcji historii, a dokładniej - od konia trojańskiego. Kto tak właściwie wprowadził go do Troi? Otóż sami Trojanie. Znaleźli go w opuszczonym obozie Greków i uznali za dar od przegranych - po 10 latach bezskutecznego oblężenia miasta. Żeby go wciągnąć do Troi rozebrali nawet fragment muru. Nieszczęście na siebie sprowadzili własnymi rękami. Jak ta historia się dla Trojan skończyła - to wiadomo, ale teraz mamy ją w nowej wersji.  Jak więc może skończyć się w swoim najnowszym motoryzacyjnym wydaniu? Kim w tej historii są Grecy, a kim Trojanie? Ile kół ma koń? I dlaczego powinno cię obchodzić, kto go właśnie wtoczył do Europy?

Oni cieszą się z drogich paliw w Europie

Zanim jednak przejdziemy do konia zatrzymamy się na chwilę na statystycznej europejskiej stacji benzynowej. Na której rozlega się głośny płacz i zgrzytanie zębów. W całej Europie ceny paliw biją historyczne rekordy. W Polsce cena litra oleju napędowego może wkrótce przebić magiczną barierę 10 złotych. Na Zachodzie ten poziom to norma, taniej jest tylko na południu kontynentu, na przykład w Bułgarii. Średnio - według danych Komisji Europejskiej - w ostatnim tygodniu września diesel kosztował 2 euro i 23 centy, czyli mniej więcej 9 złotych i 75 groszy.

Redakcja poleca

Nic więc dziwnego, że Europejczycy rozglądają się za motoryzacyjną alternatywą, najlepiej jak najtańszą. Czyli za elektrykiem lub hybrydą. I dlatego w tej dziedzinie Europa idzie po rekord. W tym po rekord taki, z którego nie ma się co cieszyć, czyli miliona sprzedanych chińskich samochodów. W sierpniu Europejczycy zarejestrowali o 63 procent więcej nowych elektryków, niż w tym samym czasie rok wcześniej. Na każde sto rejestracji, prawie co trzecia należała do auta na prąd. Dla porównania - rok wcześniej tylko jedna piąta. Jeszcze lepiej od elektryków sprzedają się hybrydy, bo są jednocześnie oszczędnie i wciąż tradycyjne. W sierpniu wśród nowych aut była ich ponad jedna trzecia. Wszystko to znaczy, że klienci coraz szybciej odjeżdżają producentom samochodów z tradycyjnym napędem, a odjazd napędza droga benzyna.

Strzał w kolano 

Ale nie tylko, bo drugim źródłem są… publiczne pieniądze, które rządy w całej Europie dopłacają do elektryków, strzelając sobie w kolano. Niemcy dopłacają do zakupu elektryka nawet 6 tysięcy euro. Po chińskie auta z dopłatą stoją kolejki oszczędnych Niemców. Rząd nie wprowadził żądnych ograniczeń. Włochy dopłacały do połowy roku jeszcze więcej, bo aż 11 tysięcy. Model T03 chińskiej marki Leapmotor kosztował włoskiego kupującego niecałe 5 tysięcy euro. Wystarczyło skumulować rabat od producenta i maksymalny EcoBonus. Nic dziwnego, że we Włoszech reklamowano chińskie auto jako tańsze od roweru!

Inną strategię obrała Francja: dopłaca do aut spełniających określone normy ekologiczne, co w praktyce wykluczyło niemal wszystkie chińskie marki. Polska dopłacała do każdego nowego elektryka bez żadnej różnicy. Program zakończyła na początku roku, bo rekordowo szybko skończyły się pieniądze. Zresztą wszędzie w Europie dopłaty są przebojem. W Irlandii 10 milionów euro rozdano w... 75 minut i zamknięto program. Niemal wszędzie (oprócz Francji, Wielkiej Brytanii i Rumunii) królują marki chińskie. Bo niemal wszystkie programy premiują auta… tanie. Są nawet takie, w których im auto tańsze, tym wyższa dopłata.

>>> Nic więc dziwnego, że analitycy zajmujący się motoryzacją podsumowują krótko: Chiny powinny składać Europie oficjalne podziękowania za wsparcie sprzedaży. Czytaj: Trojanie sami sobie urządzają tragiczny los. A to nie jedyny sposób. W tym wątku trojański koń występuje w roli wybawcy. Bo europejskie koncerny motoryzacyjne planują… otworzyć Chińczykom bramy do swoich zakładów. Posłuchaj całego odcinka i dowiedz się więcej! <<< 

Źródło: TOK FM