,
Obserwuj
Świat

"Nam nie grozi inwazja Rosji". Ekspert nazywa rzeczy po imieniu. "To już nie wojna hybrydowa"

2 min. czytania
01.10.2026 19:30

Rosja chce wykorzystać moment, zanim Europa uzyska zdolność bycia silnym aktorem, by przesądzić rozgrywkę na swoją korzyść. To trudny, niebezpieczny moment - mówił w TOK FM Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

prezydent Rosji Władimir Putin
prezydent Rosji Władimir Putin
fot. Прокофьев Вячеслав / Zuma Press / Forum

Inwazja Rosji na Ukrainę miała trwać 3 dni, a trwa już 4 lata. - Rosji nie idzie najlepiej. Może Kreml ma właśnie ostatnią szansę, żeby wygrać tę wojnę - komentował w "Dłuższej rozmowie" Piotr Buras z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. Jak wyjaśnił rozmówca Macieja Głogowskiego, Europa jest na dobrej drodze do tego, żeby być silniejsza - a jeśli nadal będzie dozbrajać Ukrainę, Rosja nie będzie mogła dłużej prowadzić konfliktu.

I właśnie dlatego Kreml próbuje zastraszyć zachodnie społeczeństwa. - Nam nie grozi rosyjska inwazja, ale wojna jest już prowadzona innymi, bardziej ograniczonymi środkami - mówił gość TOK FM. Działania wojenne - co wymienił Piotr Buras - to np. drony wpadające w naszą przestrzeń powietrzną, zabłąkane rakiety czy akty sabotażu. - Rosja za pomocą tej strategii nie chce nas podbić, ale próbuje osiągnąć cel polityczny - wyjaśnił dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

Rosja chce zastraszyć Europejczyków

Co tak naprawdę chce osiągnąć Władimir Putin? - Trudno inaczej odczytać działania Rosji, niż jako próbę podzielenia Europejczyków i zasiania ogromnego niepokoju, który przełoży się na to, że kraje europejskie będą podzielone wewnętrznie. Można podsycać te podziały za sprawą zastraszania i doprowadzić do sytuacji, w której Europa przestanie wspierać Ukrainę, bo społeczeństwa powiedzą "dość" - mówił gość TOK FM. Buras zgodził się z redaktorem Głogowskim, że Rosja - dla swoich politycznych celów - stara się sparaliżować Zachód, a narzędziem ku temu jest "mącenie w głowach i wspieranie takich tendencji, które podmywają konsensus".

Redakcja poleca

Według eksperta, obecne działania Kremla nie są wojną hybrydową. - Trzeba to nazywać po imieniu: to akty sabotażu, terror - zaznaczył gość Macieja Głogowskiego. - Rosja za pomocą tego, co robi w tej chwili, chce udaremnić scenariusz, że my będziemy za kilka lat gotowi na większe zagrożenia. To jest wyścig z czasem - tłumaczył dyrektor warszawskiego biura ERSZ.

- Wojna w postaci terroryzmu i sabotażu jest przenoszona na nasze terytorium. To w przyszłości mogłoby przybrać jeszcze większe rozmiary. W dużej mierze zależy to od tego, czy wesprzemy Ukraińców w odpowiednim wymiarze - podkreślił gość "Dłuższej rozmowy".

Czego chce Putin?

Kreml - jak mówił Buras - chce też wykorzystać zmianę kursu polityki Stanów Zjednoczonych. - Władimir Putin chciałby, żeby Stany Zjednoczone w ogóle wycofały się z Europy, a już na pewno z naszej części kontynentu. Chciałby, żeby nie było tu obecności wojskowej NATO - wymieniał ekspert. Dzięki temu - dodał gość TOK FM - kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą bardziej labilne i wystawione na presję i rosyjski szantaż.

- Byłby to powrót do państw satelickich i dominacji Rosji poprzez odwrócenie tego, co się wydarzyło przez ostatnie 30 lat. Chodzi o to, żeby wymusić na Zachodzie pakt, który na nowo regulowałby relacje w naszej części świata - wyjaśnił Piotr Buras.

Źródło: TOK FM