,
Obserwuj
Gospodarka

Nadciąga rewolucja w cyfrowym handlu. Są już pierwsze ofiary

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
3 min. czytania
07.02.2026 10:32

Amazon zwalnia i to w rekordowych tempie: firma ogłosiła, że pożegna się wkrótce z 16 tysiącami pracowników. W sumie zwolni ich 30 tysięcy i będą to prawdopodobnie największe takie zwolnienia na świecie.

Szef Amazona Jeff Bezos
Szef Amazona Jeff Bezos
fot. MARCO BERTORELLO/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Który gigant zapowiada najprawdopodobniej największe zwolnienia na świecie?
  • Jak na rynku pracy odciska się sztuczna inteligencja?
  • Jak boty - za nas - będą chodzić po sklepach?

Firma należy do pierwszej globalnej piątki pracodawców. Większy jest tylko amerykański Walmart, który zresztą też tnie liczebność załogi. Podnosi się światowa fala zwolnień, menadżerowie robią miejsce cyfrowej rewolucji, która postawi na głowie sposób w jaki świat robi zakupy w internecie. Sztuczna inteligencja nie tylko napędzi roboty noszące paczki w handlowych giga magazynach, ale może zastąpić na zakupach każdego z nas.

Zwalniają i... już nie będą zatrudniać

Amazon jest firmą globalną. Zatrudnia na świecie milion 600 tysięcy osób, w tym 350 tysięcy w biurach. Eksperci twierdzą, że to Amazon dyktuje w Ameryce jak ma wyglądać rynek pracy, bo tym rynkiem trzęsie. Od 2018 roku potroił liczbę pracowników, wprowadził do procesu zatrudniania nowoczesne technologie. W Stanach Zjednoczonych korzystał z nich jako pierwszy na masową skalę. Dział kadr zastąpił botami, nawet zwolnienia przeprowadza tam automat. Na hale magazynowe wprowadził roboty, które wykonują najcięższe fizycznie prace oraz te najbardziej powtarzalne i nudne. Teraz Amazon zapowiada nową rewolucję. Zwalnia dziesiątki tysięcy, wypada z pierwszej piątki największych pracodawców na świecie i planuje na pracownikach oszczędzać, bo chce jeszcze więcej wydawać. Chce dogonić konkurencję tam, gdzie zdaniem rynku znajduje się świetlana przyszłość elektronicznego handlu i gospodarki w ogóle.

Amazon zwalnia więc ze swoich biur dziesiątki tysięcy ludzi - w ciągu pół roku pracę straci co dziesiąty pracownik umysłowy. Tam, gdzie pracuje się fizycznie - systematycznie wymienia i uzupełnia ludzką załogę maszynami i stawia na sztuczną inteligencję. Planuje zainwestować 10 miliardów dolarów w OpenAI, firmę, która wypuściła na wolność dżina z butelki, otwierając dla wszystkich pierwszy wielki model językowy, czyli ChatGPT. Amazon już jest współwłaścicielem firmy Anhtropic, innego giganta na rynku sztucznej inteligencji. Stawia na swoje cyfrowe ramię Amazon Web Services, produkuje procesory, którymi chce konkurować z największą firmą na świecie - NVidią, która zmonopolizowała rynek układów scalonych które napędzają sztuczną inteligencję. Amazon ściga się z Google i Microsoftem, by zająć miejsce w przyszłościowej branży. Stawia na swoje usługi w chmurze, bazy danych i farmy serwerów. By rozwijać swoją markę Amazon Web Services, zwalnia menadżerów, pracowników biurowych w administracji. I jest kolejnym takim biznesem na świecie, z tą różnicą, że w kategorii zatrudnienia - największym.

AI kupi co trzeba

W ubiegłym roku podobne zwolnienia w działach zarządzania ogłosił globalny Microsoft. Podobną decyzję podjął Nissan, który pożegnał co piątego zatrudnionego w swoich amerykańskich biurach. 20 procent menadżerów zwolniła firma kolejowa Amtrak i producent mikroprocesorów AMSL. Zwolnienia ogłosiła też Meta (właściciel Facebooka) i Pinterest. Powód wszędzie ten sam: potrzeba uwolnienia potencjału (czytaj miejsca i pieniędzy) do rozwijania sztucznej inteligencji i zajęcie miejsca w czołówce wielkiej rewolucji, która przetacza się przez cyfrowy handel. Gdzie miejsce klasycznych wyszukiwarek zajmują chatboty napędzane sztuczną inteligencją. Zamiast listy wyników w wyszukiwarce klienci będą dostawać konkretne zakup. Bo poszukiwania wśród cyfrowych witryn będzie za nich prowadzić automat. Dla wielkich sprzedawców detalicznych, jak Amazon, to koniec walki o jak najlepsze miejsce w wynikach wyszukiwania. Ludzkie oczy zostaną zastąpione cyfrowymi, a sztuczna inteligencja przeprowadzi globalne poszukiwania, porówna wyniki i kupi co trzeba. Wystarczy jej powiedzieć o swoich potrzebach i preferencjach.

Na przykład tak: "kup wodoodporną granatową wiatrówkę damską za mniej niż 200 złotych, rozmiar M, z dostawą do tygodnia, na rejs w czerwcu po mazurskich jeziorach". Tak zwany bot zakupowy znajdzie informacje o kurtkach, przeprowadzi analizę recenzji i sprawdzi, jakie są terminy dostawy. Potem znajdzie informacje o pogodzie w czerwcu na Mazurach. Zestawi to wszystko z informacjami o tym co lubi kupujący (na podstawie rozmów i wcześniejszych zakupów) i wyśle mu listę konkretnych propozycji. I kupi konkretną kurtkę. Wszystko to bez przewijania godzinami listy wyników wyszukiwania i bez odwiedzania stron sprzedawców. Wszystko to jak za kliknięciem magicznego guzika z napisem "kup dla mnie".

Możliwe, że świat stoi przed zmianą na miarę pojawienia się handlu online trzydzieści lat temu oraz smartfonów jakieś 10 lat później. Największe na świecie detaliczne biznesy szukają technologicznych partnerów i nowych sposobów na zakupy. I uczą swoje boty chodzić po sklepach. Zważywszy na ludzkie doświadczenia w tej dziedzinie, ten trening może potrwać.

źródło: TOK FM