,
Obserwuj
Gospodarka

"RPP nie wierzy, że uda się inflację dogonić". Dlaczego Polacy "poszli na zakupy", zamiast oszczędzać

3 min. czytania
08.06.2022 19:08
RPP już po raz dziewiąty podniosła stopy procentowe. Do tej pory jednak nie wpłynęły one na zahamowanie wzrostu cen. - Najpierw prezes NBP mówił, że już zawsze będzie tani pieniądz, i że nie ma mowy o żadnej inflacji. Potem, że to wszystko przyszło z zewnątrz i samo sobie pójdzie, następnie stwierdził, że już nic nie można z tym zrobić. To wszystko spowodowało, że Polacy pomyśleli: kurcze, ta inflacja będzie jeszcze długo, trzeba iść na zakupy - mówił w TOK FM Maciej Samcik - publicysta ekonomiczny i autor bloga "Subiektywnie o finansach".
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Rada Polityki Pieniężnej w środę podniosła stopy procentowe o 75 pb. Stopa referencyjna, główna stopa procentowa NBP, wzrosła do 6 proc. To dziewiąta z rzędu podwyżka stóp od października 2021 r. NBP stara się walczyć z inflacją, która - jak podał GUS w szybkim szacunku - w maju osiągnęła poziom już prawie 14 procent.

Zdaniem Macieja Samcika, publicysty ekonomicznego i autora bloga 'Subiektywnie o finansach' 'RPP już za bardzo nie wierzy, że uda się tak szybko rosnącą inflację dogonić'. - Więc robi tyle, ile musi - żeby nikt jej nie zarzucił, że nie podejmuje żadnych działań. Ale nie są to takie ruchy, które zrobią różnicę - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką. W jego ocenie, RPP nie będzie więc już 'szalała' z kolejnymi podwyżkami stóp, bo to 'niewiele da a na pewno zaszkodzi gospodarce'.

'Polacy postanowili pójść na zakupy'

Ekspert wskazał także na kluczowy problem, przez który bardzo trudno będzie zahamować wzrost cen. - Najpierw prezes NBP mówił, że już zawsze będzie tani pieniądz, i że nie ma mowy o żadnej inflacji. Potem, że to wszystko przyszło z zewnątrz i samo sobie pójdzie, następnie stwierdził, że już nic nie można z tym zrobić. To wszystko spowodowało, że Polacy pomyśleli: kurcze, ta inflacja będzie jeszcze długo, trzeba się pozbywać pieniędzy, iść na zakupy - zauważył Samcik.

Autor bloga 'Subiektywnie o finansach' argumentował, że podwyżki stóp mają na celu to, aby skłonić ludzi do trzymania pieniędzy w bankach. Tymczasem tak się nie stało. - Jesteśmy po dziewięciu podwyżkach i jakby zrobić badanie opinii publicznej to wyjdzie, że bardzo duża część ludzi, albo i większość, spodziewa się, że ta inflacja dojdzie do 20-30 proc. - ocenił. - I to jest najgorsze. My musimy uwierzyć, że ta inflacja zacznie spadać, bo dopiero jak uwierzymy, to zaczniemy oszczędzać pieniądze, zamiast je wydawać - stwierdził Samcik.- Jak przestaniemy konsumować, to niestety możemy mieć recesję, ale po prostu boję się, że już nie mamy innego wyjścia - alarmował ekspert.

Dodał, że nie stać nas na przedłużanie tarcz antykryzysowych, antyinflacyjnych i że przynoszą one zupełnie odwrotny efekt niż ten, który jest potrzebny. Jego zdaniem jednak 'widać, że w rządzie zaczynają liczyć pieniądze, a to jest dobra wiadomość'. - To, że prezes Jarosław Kaczyński podczas ostatniej konwencji nic nie obiecał, a były wielkie oczekiwania, że obieca np. waloryzację 500 plus. To, że pojawiają się głosy, że jakieś transfery socjalne czy podwyżki płac będą mniejsze niż dotychczas planowano, to znaczy, że w rządzie już kiełkuje taka myśl, żeby spróbować jednak zmniejszyć ilość pieniądza na rynku - podsumował Samcik.

Czy PiS jest winny inflacji? Kłócą się o to Sroczyński z Wielowieyską. Jest grubo? Sprawdź