Jak zmieścić się w limicie 2000 kWh? "Coraz więcej osób kupuje kominki i zamawia drewno"
Ustawa przyjęta przez Sejm w czwartek ma ochronić część gospodarstw domowych przed radykalnym wzrostem rachunków za prąd. Ale w czasach, kiedy elektryfikacja w domach jest coraz większa, szukanie sposobów na zmniejszenie się w limicie 2 MWh może nie być proste.
Jak wyliczała w TOK FM Magdalena Skłodowska z portalu WysokieNapięcie.pl, tylko mając w domu elektryczną kuchenkę i piekarnik, 'już mamy ponad 1000 kWh godzin rocznie'. Do tego trzeba doliczyć lodówkę (270-280 kWh rocznie), pralkę (ok. 143 kWh), odkurzacz (156 kWh), a także komputer, telewizor, zmywarkę i ładowarkę do telefonu. - Mniej więcej połowa gospodarstw domowych nie przekracza poziomu 2 tys. kWh - podkreśliła rozmówczyni Piotra Maślaka.
Kuchenka gazowa zamiast elektrycznej
Jak wyliczyła Skłodowska, największe oszczędności da rezygnacja z kuchenki elektrycznej na rzecz gazowej. - Teoretycznie bardzo prosto można by to przeprowadzić, ale tu też potrzebne są inwestycje: w inną płytę, w zakup butli - wyjaśniła.
Jeszcze nim pojawiła się sejmowa ustawa, można było zauważyć, że Polacy szykują się na kryzysową zimę. - Mogę potwierdzić, że coraz więcej osób kupuje kominki i zamawia drewno jako zabezpieczenie na zimę. Na wszelki wypadek, gdyby nie było gazu i prądu - poinformowała gościni "Pierwszego Śniadania w TOK-u". Taka zmiana może przynieść oszczędności w wydatkach. Ale nie można zapominać o regulacjach antysmogowych. Sokołowska przypomniała, że - w zależności od treści uchwał samorządów - jest obowiązek wymiany starego kominka lub wyposażenia go w elektrofiltry.
- W działaniach związanych z ekologią i w programach antysmogowych jest dosyć duży odwrót. Niestety kryzys energetyczny idzie w niezbyt dobrym kierunku, jeżeli chodzi o transformację energetyczną, przynajmniej chwilowo. Natomiast spodziewam się, że to się zmieni. Coraz więcej osób i coraz więcej państw inwestuje w odnawialne źródła energii, żeby mieć niezależność energetyczną od paliw kopalnych - mówiła.
"Nie ma co demonizować"
Na pewno drożejący prąd powinien zdopingować nas do tego, żeby sprawdzić, czy aby wszystkie elektryczne sprzęty, jakie mamy w domu, są nam potrzebne, trzeba ich używać.
Można też spróbować wyperswadować dzieciom, by nieco mniej czasu spędzały przy komputerze. - Zazwyczaj tam są dosyć mocne karty graficzne, które pożerają dużo prądu - mówiła ekspertka z WysokieNapięcie.pl. Rozmówczyni Piotra Maślaka apelowała też, by mimo wszystko 'nie demonizować tych 2 tys. kWh'.