,
Obserwuj
Gospodarka

Inflacja o włos od jednocyfrowej. Już można się cieszyć? Ekspert studzi nastroje. "To skomplikowane"

2 min. czytania
01.09.2023 15:37
- Martwi fakt, że ten spadek inflacji jest coraz mniejszy. Od dawna podejrzewałem, że ona będzie się zmniejszać, ale potem to wszystko ustanie. Idziemy w stronę, w której inflacja będzie przeszkadzać nam w życiu i szkodzić rozwojowi gospodarczemu - ostrzegał w TOK FM prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC.
|
|
fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Inflacja w Polsce ciągle pozostaje dwucyfrowa. Główny Urząd Statystyczny poinformował w czwartek, że w sierpniu ceny rosły w tempie 10,1 procent. To nieco mniej niż w lipcu, ale wciąż daleko do optymalnych poziomów.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak ocenił w TOK360 prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC, te doniesienia to 'żadne rewelacje. - Nie ma się z czego cieszyć - wskazał ekspert. Podkreślił przy tym, że w sierpniu na spadek inflacji "prawie wyłącznie" wpływ miała taniejąca, choć z bardzo wysokiego poziomu, benzyna. - Martwi fakt, że ten spadek jest coraz mniejszy. Od dawna podejrzewałem, że inflacja będzie się zmniejszać, ale potem to wszystko ustanie. A to oznacza, że ceny nadal będą rosły w tempie od 8 do 9 procent. (…) Idziemy w stronę, w której inflacja będzie przeszkadzać nam w życiu i szkodzić rozwojowi gospodarczemu - wyjaśniał prof. Orłowski.'

Bo, jak zaznaczał ekspert, z inflacją teoretycznie da się żyć, choć jest to dość skomplikowane. - Jeśli wszystko rosłoby w takim samym tempie, choćby płace - wskazał. I dodał, że inflacja jest zła z dwóch powodów. - Po pierwsze, płace i dochody emerytów nie rosną same z siebie, to trzeba wywalczyć. Prawda jest taka, że inflacja premiuje najsilniejszych, choćby pracowników elektrowni czy górników, którzy mogą wydusić na pracodawcy wzrost pensji. A koniec końców uderza to w najsłabszych. Po drugie, inflacja prawie zawsze powoduje realny spadek wartości oszczędności. A to zniechęca nas do odkładania, a sprawia, że wydajemy więcej. Takie 10 proc. inflacji szkodzi wzrostowi gospodarczemu, a od roku w tym względzie tkwimy w stagnacji - podsumował gość TOK FM.

Polscy biedni pracujący. Dwa etaty, zlecenie, opieka nad dziećmi. A i tak trudno związać koniec z końcem