Kto kradnie oliwę extra virgin? Ukryte kamery i nadajniki GPS w gajach oliwnych
To będzie odcinek o płynnym złocie, produkcie spożywczym, który dla wielu europejskich narodów jest podstawą kuchni i źródłem zdrowia. Produkcie, który coraz bardziej zasługuje na swoje miano nie tylko z powodu walorów smakowych i właściwości zdrowotnych, ale z powodu... galopującej ceny. Rynkowe przygody oliwy to opowieść o pogodzie, migracji na północ, strategii producentów rodem z filmów szpiegowskich. Z niekoniecznie dobrym zakończeniem. Bo eksperci wieszczą oliwie - smutny koniec.
Ta historia swój początek ma mniej więcej dwa lata temu. Swój punkt kulminacyjny osiągnęła w ostatnich tygodniach, gdy światowe media obiegła informacja o historycznych rekordach cenowych. Jak się skończy? Jej główni bohaterowie farmerzy z południowej Europy, swoją przyszłość widzą w czarnych barwach. Rodzinnymi gajami opiekują się od pokoleń, wiele istnieje od setek lat, a najstarsze z nich pamiętają czasy wypraw krzyżowych. Teraz ma je czekać smutny koniec. A wraz z nimi koniec jednej z najstarszych branż przetwórstwie rolnym, w której do dzisiaj liczą się tradycyjne metody wytwarzania. Wszystko pod warunkiem, że jest co przetwarzać. I tu czas na opowieść o tym, co przed dwoma laty wydarzyło się na hiszpańskich plantacjach oliwnych. Oraz o tym, dlaczego tamte wydarzenia i anormalna dla Europy pogoda nie pozwalają się cieszyć jednym z najzdrowszych produktów na świecie - oliwą z oliwek.
Oliwa na wagę złota. Upały nie pomagają
Hiszpania to jeden z największych na świecie producentów oliwy, niemal co druga butelka na sklepowej półce pochodzi z hiszpańskiego gaju. Bo miejsce do uprawy drzew oliwnych jest wymarzone. Ciepły klimat i wystarczająca ilość wody dla niewymagających drzew.
Sytuacja zmieniła się, gdy Hiszpanię nawiedziła katastrofalna susza. W kraju wprowadzano limity zużycia wody, na wiór wyschły zbiorniki używane do nawadniania pól. Naukowcy ogłosili początek pustynnienia tej części Hiszpanii, która do niedawna dostarczała Europie najwcześniejsze wiosenne odmiany warzyw i owoców. I która była jednym z europejskich zagłębi oliwnych. Pogoda pokonała nawet niepokonane do tej pory drzewa oliwne. Zbiory w 2022 roku okazały się jednymi z najsłabszych w ostatnim czasie. Także dlatego, że drzewa zakwitły za wcześnie, by owady zdążyły je zapylić, a owocowały w czasie, gdy brak deszczu stał się chroniczny. W efekcie w części oliwnych gajów nie było w zasadzie czego zbierać, a produkcja spadła o połowę. Po katastrofalnym roku 2022 przyszedł kolejny, wcale nie lepszy.
Dlatego w ostatnich dwóch latach hiszpańskie rolnictwo wyprodukowało rekordowo mało oliwy z oliwek. Zresztą nie tylko ono. Podobnie dramatyczne sezony przeżyły Francja, Grecja, Włochy, Tunezja i Maroko. W tym czasie światowe zapasy oliwy systematycznie spadały. A cena rosła. Od 2019 roku o ponad... 300 procent! W ostatnim czasie przekroczyła magiczną granicę 10 tys. euro za tonę i pobiła wszelkie historyczne rekordy. Co gorsze perspektywy są wyjątkowo pesymistyczne.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Europa liderem. I nie jest to dobra wiadomość
Pomimo ostatniego chłodu i deszczu Hiszpania przeżyła rekordowo ciepły początek roku. W styczniu termometry wskazywały tam blisko 30 stopni Celsjusza i jest niemal pewne, że ten rok będzie kolejnym najcieplejszym w historii tego kraju. W lutym Barcelona ogłosiła stan nadzwyczajny związany z suszą, z tego powodu wprowadzono surowe ograniczenia dotyczące korzystania z wody. Nieco lepiej sytuacja wygląda w Andaluzji, gdzie kwietniowe ulewne deszcze dały nadzieję na doraźną poprawę. A miejscowy rząd ma nadzieję odwołać akcję sprowadzania wody - uwaga - statkami! Wszystko to jednak za mało, by móc odtrąbić hydrologiczny sukces i zacząć spać spokojnie. Dlaczego?
Bo sytuacja klimatyczna w Europie wygląda dzisiaj tak: klimat na kontynencie ociepla się najszybciej na świecie, powodując gwałtowne zjawiska jak nawalne deszcze wywołujące katastrofalne powodzie. Jednocześnie na południu Europy pada coraz mniej deszczu, tej części kontynentu grożą fale zabójczych upałów i długotrwałe susze. To z kolei może prowadzić do nagłych kryzysów, na przykład braku prądu. A to oznacza problemy z produkcją we wszystkich branżach. I nie są to najczarniejsze z możliwych scenariusze, bo może być jeszcze gorzej, z całkowitym zatrzymaniem całych gospodarek w Europie.
Droga oliwa. Świat przestępczy wyczuł interes
Tyle o problemach na wielką skalę. Teraz o problemach na skalę nieco mniejszą. Bo gaje oliwne stały się celem zorganizowanych grup przestępczych. Złodzieje objeżdżają uprawy i ścinają gałęzie z dojrzałymi owocami. Drewno sprzedają tartakom, oliwki przetwarzają we własnych tłoczniach. Znawcy twierdzą, że potrafią z tej samej ilości oliwek wyprodukować więcej oliwy niż oryginalni właściciele.
Skala kradzieży stała się tak wielka, że we włoskiej Apulii policja powołuje specjalną jednostkę, która ma się zajmować wyłącznie podobnymi przestępstwami oraz patrolować uprawy. Podobne pomysły mają Grecy. W Hiszpanii hodowcy wieszają na drzewach mini kamery, które wyglądają... jak oliwki. Niezauważone przez złodziei mają po pierwsze rejestrować obraz video, po drugie z pomocą sygnału GPS pomóc w złapaniu przestępców. To zabezpieczenia na początku łańcucha produkcji. Teraz o ogniwie końcowym. Oliwa stała się towarem tak pożądanym, że jak Europa długa i szeroka doczekała się na sklepowych półkach zabezpieczeń, które do tej pory przysługiwały jedynie drogim alkoholom. W Hiszpanii stała się najczęściej kradzionym produktem. Przebiła dotychczasową czołówkę w postaci nożyków do golenia czy szynki Jamon Iberico. Hiszpańska policja uważa, że za kradzieżami może stać zorganizowana grupa przestępcza, która nie tylko kradnie, ale też fałszuje oliwę. Litr dobrego gatunkowo produktu może kosztować nawet 100 złotych.
I na koniec o zmianach. A konkretnie o migracji. Bo gaje oliwne zaczęły wędrować... na północ. Pionierskie gaje oliwne wyrosły w południowej Austrii. Klimat w tej części Europy stał się na tyle ciepły, że toleruje go coraz więcej odmian drzew. Oliwne sady nikogo już nie dziwią w północnej Chorwacji czy na północy Włoch. Ale do wielkoskalowej produkcji wciąż daleko, więc i pociecha - na razie - niewielka.