,
Obserwuj
Kultura

"To metody łamania ludzi". Następca Radziwiłła nie odpuści sprawy Moniki Strzępki

2 min. czytania
27.04.2023 18:37
Wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński odwoła się od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przywrócił Monikę Strzępkę na stanowisko dyrektorki Teatru Dramatycznego. - Nie miałam wątpliwości, że będzie odwołanie. Mimo tego, że wyrok i jego uzasadnienie było po prostu miażdżące dla argumentacji wojewody - komentowała w TOK FM Monika Strzępka.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Monika Strzępka znowu jest dyrektorką Teatru Dramatycznego w Warszawie. Tak zdecydował w środę sąd administracyjny, który zajmował się sprawą po tym, jak jesienią zeszłego roku poprzedni wojewoda Konstanty Radziwiłł unieważnił jej powołanie przez prezydenta stolicy. Już w czwartek jednak nowy wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński ogłosił, że odwoła się od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. - Chciałbym państwa zapewnić, iż zapoznałem się z materiałem procesowym, jak również z argumentacją prawniczą przygotowaną przez mojego zacnego poprzednika Konstantego Radziwiłła - mówił na konferencji prasowej.

Bocheński zaznaczył też, że 'spór pomiędzy prezydentem Warszawy a wojewodą mazowieckim częstokroć przedstawiany jest publicznie jako konflikt o wolność słowa, o swobodę artystycznego wyrazu, jako walka progresywnego feminizmu ze skostniałym patriarchatem'. - Te wszystkie kwestie są bardzo ważkie i bardzo istotne w sferze ideowej i polityczne, lecz nie mają one charakteru dominującego w tej sprawie. Charakter dominujący mają argumenty prawne - podkreślił.

Monika Strzępka spodziewała się takiego właśnie ruchu wojewody. - Nie miałam wątpliwości, że będzie odwołanie. Mimo że wyrok i jego uzasadnienie było po prostu miażdżące, dla argumentacji wojewody. Wczoraj sąd stwierdził: Panie wojewodo, w tym kraju obowiązuje konstytucja i inne akty prawne - mówiła w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską.

Strzępka: Zbliżają się wybory, po prostu trzeba ludzi przestraszyć

Reżyserka podkreśliła, że - wbrew twierdzeniom wojewody - mamy do czynienia ze 'sporem ideologicznym'. Przypomnijmy, że stroną w sprawie było m.in. Ordo Iuris. Organizacja chwaliła się, że to ona skłoniła Konstantego Radziwiłła do unieważnienia powołania Strzępki.

- Patrzę do przodu. Z całą załogą Teatru Dramatycznego chcielibyśmy już odetchnąć. Niestety wojewoda nie pozwolił nam odetchnąć. Znowu będziemy (działać, pracować) w tej perspektywie odwołania - mówiła. Monika Strzępka zapewniał, że ani ona, ani pracownicy teatru nie poddają się. - Pracujemy, zapraszamy do Teatru Dramatycznego. Mamy za sobą cztery premiery, przed nami Warszawskie Spotkania Teatralne, w lipcu festiwal Teatru Dramatycznego. Zapraszamy wszystkich, to feministyczna instytucja kultury - mówiła gościni audycji 'Kultura Osobista'.

Zdaniem reżyserki metody zastosowane przez wojewodę mazowieckiego, 'to metody łamania'. - I to metody bardzo skuteczne. Tak, to łamie. Nasz stan emocjonalno-psychiczny jest trudny. Ale sobie z tym poradziliśmy - deklarowała.

Idzie zmiana, której 'nie zatrzyma żaden wojewoda'. Monika Strzępka: To ostatnie skrzeki tego systemu