Jak "Seksmisja" prawie zabiła polski feminizm. "Źródłem tragedii był jej humor"
"Seksmisja", która na ekranach kin pojawiła się 14 maja 1984 roku, opowiadała o świecie roku 2044, w którym rządzą kobiety. Budzą się w nim dwaj zahibernowani przed laty mężczyźni. Okazuje się, że w czasie ich snu mężczyźni wyginęli, a kobiety osiągnęły zdolność rozmnażania się. Film przez lata był uważany za jedną z najbardziej zabawnych polskich komedii, również ze względu na brawurową rolę Jerzego Stuhra.
Humor "Seksmisji" źródłem tragedii polskiego feminizmu
15 lat po premierze, w 1999 roku na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się głośny tekst Agnieszki Graff 'Patriarchat po 'Seksmisji'', w którym autorka rozprawiała się z jego wpływem na postrzeganie praw kobiet.
- Ja go wtedy odczytywałam jako symptom, ale też taki czynnik aktywizujący, który uniemożliwia myślenie na serio o prawach kobiet - przyznała w "Biuletynie rewolucyjnym". Nakreślając kontekst, zwróciła uwagę, że w okresie transformacji, ale też w latach 80. "doszło do ustalenia w szerokim polu polskiej kultury, że komunizm i feminizm to są rzeczy silnie związane i obie absurdalne".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Na tym zbudowana jest bardzo zabawna fabuła. Ja doceniam ten humor. To, że ten film jest taki śmieszny, jest głównym źródłem tragedii polskiego feminizmu okresu transformacji - stwierdziła rozmówczyni Małgorzaty Wołczyńskiej. Graff, która w 1999 roku była doktorantką w Szkole Nauk Społecznych, zwracała uwagę, że "Seksmisja" w latach 90. funkcjonowała jako knebel do zamykania ust wszystkim, którzy próbowali wprowadzać do dyskursu publicznego prawa kobiet. - Byli wyszydzani za pomocą haseł "Liga rządzi, Liga radzi" czy "Kobieta mnie bije". Ja zrobiłam z tej filmowej metafory opowieść o polskiej mentalności tej epoki - wyjaśniała swoje ówczesne stanowisko.
'Kopernik była mężczyzną'
Graff pisała, że polska kultura jest niezdolna do prawdziwej refleksji nad prawami kobiet, a "Seksmisja" jest symptomatyczna. Dziś ocenia, że to była bardzo trafna interpretacja tego filmu. - Ale nie doceniłam tego, co się wydarzyło później, kiedy feministki weszły w dialog z tym filmem. W okolicach 2000 roku w czasie jednej z manif pojawił się transparent "Kopernik była mężczyzną" - wspominała gościni TOK FM.
Jak wyjaśniała, ruch manifowy wszedł w "żartobliwy dialog z polskim seksizmem". Jego pomysłem nie było "obrażanie się i walenie statystyk, a pójście w kabaret, peruki, happeningi". - To była zabawa w wyszydzanie patriarchatu, który szydził z nas - podsumowała.
Agnieszka Graff uważa, że wpływ, jaki "Seksmisja" wywarła na opowiadanie polskiej historii, jest ogromny. - To jest przecież film o komunizmie. To zrównanie komunizmu ze światem na opak, a potem powiedzenie, że świat na opak to ten, w którym rządzą baby, było bardzo nośne, zabawne i paraliżujące dla poważnego myślenia o prawach kobiet - stwierdziła. Prosty wniosek był więc taki: świat na opak to świat, w którym rządzą kobiety, a świat normalny to patriarchat.
- W tym regionie znaleźliśmy się w sytuacji, w której przywracanie normalności po upadku komunizmu było odruchowo przywracaniem męskiej władzy. I to się działo w całej wschodniej Europie, wszędzie udział kobiet w opozycji został zapomniany, przysypany, ośmieszony, a pierwsze rządy po '89 w całym regionie właściwie bez kobiet. To były rodzynki, jak u nas Hanna Suchocka, ale to była restytucja patriarchatu - przekonywała Graff. Jak dodała, w Polsce to było szczególnie dotkliwe, bo robili to "nie tylko mężczyźni z partii politycznych, ale i biskupi".
Pytana, czy ten wpływ komedii Juliusza Machulskiego dostrzega również dziś, przyznała, że żyjemy jednak w innej epoce. - Dziś się nie przytacza "Seksmisji". Nadal mamy silną mizoginię, ale ona jest pewnym kodem kulturowym, ultrakonserwatyzmem, który traktuje feminizm jako wroga porządku boskiego. To jest Ordo Iuris, PiS, Konfederacja, natomiast Lewica przestała szydzić z feminizmu, a jak im się zdarzy, to zaraz przepraszają - podsumowała.