Norbi szczerze o walce z hazardem. "Złapała mnie za ryj i mi uratowała życie"
Za każdym razem kiedy poszedłem do kasyna, wygrywałem. W chorej głowie rodzi się taka myśl: ej, a po co ci Norbi, Norbercie? Norbi będzie dodatkiem, a hazard będzie zarobkiem - opowiadał piosenkarz Norbert "Norbi" Dudziuk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak sukces wpłynął na życie Norbiego?
- W jaki sposób piosenkarz potrafił w dwa dni stracić kilkaset tysięcy złotych?
- Co obecnie artysta sądzi o pieniądzach?
O sukcesie, jaki osiągnął po nagraniu swojego flagowego hitu "Kobiety są gorące", opowiadał w TOK FM Norbert "Norbi" Dudziuk. Właśnie wydał autobiografię "Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie".
Wtedy z zarobków na poziomie 3 tys. zł miesięcznie przeszedł na 30 tys. tygodniowo, dając po kilka koncertów w weekendy. Ale poza fanami na wydarzenia przychodziło zazwyczaj także nieco hejterów. - Część z tych ludzi cię obraża, ty nie możesz sobie z tym poradzić. A w kasynie wszyscy cię kochają, leje się alkohol "za darmo" - opowiadał Kamilowi Wróblewskiemu.
Sezon wykonawcy estradowego trwał od końca kwietnia do początku października. Jak opowiadał Norbi, po takim okresie powinien mieć kilkaset tysięcy złotych na koncie, nawet do miliona. - A ja po końcu sezonu na ogół mam osiem, dziesięć czy dwadzieścia tysięcy. Zaczyna się stres, dochodzą nerwice, lęki. W pierwszych trzech latach kariery nagle z chłopa dziewięćdziesięciokilowego schudłem do pięćdziesięciu pięciu kilo. Nerwica somatyczna wegetatywna. To polega na tym, że masz bardzo dużo lęków różnego rodzaju, odczuwasz to na własnej skórze - tłumaczył w "Zagubionej autostradzie".
- Jedziesz z koncertu na koncert i myślisz sobie: szpital, szpital, szpital musi być szybko. Podjeżdżasz pod ten szpital, już się uspokajasz, jedziesz dalej - opowiadał. I zaznaczał, że ten lęk zostanie z nim do końca życia, choć w mniejszym stopniu.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Exposé Sikorskiego, orędzie Trumpa, zamieszki w Meksyku. Jesteś na bieżąco? [QUIZ]
"Po co ci Norbi?"
Piosenkarz opowiadał w audycji, że potrafił przez trzy miesiące chodzić do kasyna raz czy dwa razy w tygodniu. - Za każdym razem kiedy poszedłem, wygrywałem. W chorej głowie rodzi się taka myśl: ej, a po co ci Norbi, Norbercie? Norbi będzie dodatkiem, a hazard będzie zarobkiem - relacjonował.
Za każdym razem, jak mówił, mógł w kasynie zdobyć kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Jesteś królem życia, lecisz business class do Dubaju, tipy dajesz w knajpach, że ludzie na oczy takich nie widzieli - mówił. Czasem wygrane sięgały nawet pół miliona złotych, które potem tracił w dwa dni. - Co mówi wtedy hazardzista taki jak ja? E, przecież to z wygranej, nie ma problemu. Przecież to nie twoje, to wygrałeś, to co to za strata. Wezmę swoje pięćset z banku. I je rozwalasz. Nie ma, zero - podkreślił.
Norbi przyznał, że w przeszłości brał różne fuchy głównie po to, żeby sfinansować swój hazardowy nałóg. - Facet mówi: "Dawaj, zrobimy na butli gazowej twoją mordę". Co by nie było, biorę - wspominał. Teraz - jak dodał - przystopował i zamiast 150 rocznie gra 80 koncertów.
Gość TOK FM wyszedł z nałogu dzięki terapii - także autoterapii w formie wysiłku fizycznego. I przekonywał, że obecnie nie potrzebuje już pieniędzy. - Pieniądze są dla mnie środkiem. Jestem hipisem popu, nie potrzebuję mieć prywatnie Porsche. Mogę mieć Jeepa pięcio- albo dziesięcioletniego i mam to gdzieś. Żyje mi się bardzo dobrze. Zarabiam - jak na polskie warunki, nawet jeżeli jestem w ogonie wypłat w showbusinessie - to są pieniądze bardzo spoko - ocenił artysta.
- Bogactwo to dla mnie to, że mam żonę, która mnie złapała za ryj i mi uratowała życie - dodał Norbi.
Źródło: TOK FM