,
Obserwuj
Ludzie

"Nieposiadanie samochodu jest wyznacznikiem statusu". Dlaczego warszawiacy rezygnują z czterech kółek?

3 min. czytania
03.09.2023 11:17
Czym kierują się ci mieszkańcy Warszawy, którzy porzucili samochód na rzecz transportu publicznego, roweru czy chodzenia pieszo? Odpowiedź znajdziemy w raporcie "AUTO - Stop" Stowarzyszenia "Miasto jest Nasze".
|
|
fot. PRZEMEK WIERZCHOWSKI

W Warszawie zarejestrowanych jest ponad 2 miliony samochodów - odnotowano w lutym zeszłego roku. To więcej niż oficjalna liczba zameldowanych mieszkańców, która - według danych GUS - wynosi prawie 1 800 000 osób.

Są jednak tacy mieszkańcy stolicy, którzy świadomie zrezygnowali z posiadania samochodu. Ich doświadczenia opisuje raport 'AUTO - Stop' , którego autorami są działacze Stowarzyszenia "Miasto jest Nasze". Do sporządzenia raportu zainspirowały ich doświadczenia związane z pandemią COVID-19. " Podczas gdy wiele europejskich miast skorzystało z niej, aby zwiększyć udział rowerów w ruchu, Warszawa zdawała się przespać tę możliwość. Jednak mimo to zwiększał się i sukcesywnie zwiększa udział osób, które przesiadają się z samochodu na rower i do komunikacji zbiorowej. Z 16 takimi osobami przeprowadziliśmy wywiady" - czytamy.

O powodach, dla których uczestnicy badania zdecydowali się porzucić swoje cztery kółka w "A teraz na poważnie" mówiła Justyna Orchowska ze Stowarzyszenia "Miasto jest Nasze". - Czynnikiem, który najbardziej wybrzmiewa w raporcie, jest ten, że wbrew wyobrażeniu o wolności i autonomii, jaką niesie samochód, tak naprawdę w mieście może być on dużym ograniczeniem. Chodzi o korki i stres związany z parkowaniem - wyjaśniła gościni TOK FM, jako przełomowe wydarzenie wskazując spalenie Mostu Łazienkowskiego w 2015 roku. - Korki ciągnęły się, a agresja ludzi w nich stojących była duża. To był ten moment, kiedy nasi rozmówcy mówili "dość" - dodała w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jeżdżenie samochodem "to trochę obciach"?

Wśród przyczyn rezygnacji z samochodu osoby wypowiadające się w raporcie "AUTO - Stop" wymieniały także koszty oraz chęć zadbania o klimat, a czasem presję ze strony otoczenia. - Pamiętam wypowiedź studenta, który - jako superfan samochodów - jeździł autem wszędzie, ale znajomi krzywo na niego patrzyli, bo jest kryzys klimatyczny, więc to trochę obciach. Kiedy zrezygnował z samochodu, wszyscy jest znajomi się z tego cieszyli - opisywała Justyna Orchowska.

Więc jeżeli nie nie samochód, to co? Według raportu Stowarzyszenia "Miasto jest Nasze" głównym środkiem transportu, który wybrali badani zamiast auta, jest rower. - Nasi rozmówcy mówili, że jadąc samochodem, czują się w jak w blaszanej kuli, a gdy tym środkiem transportu jest rower , to dochodzi nie tylko ruch, ale i możliwość doświadczenia miasta, obejrzenia architektury, posłuchania ludzi - wymieniała gościni "A teraz na poważnie". Tym, którzy obawiają się jazdy rowerem w niesprzyjających warunkach pogodowych, uczestnicy badania sugerowali cieplejszą odzież, która przydaje się także w komunikacji miejskiej.

Idea piętnastominutowości

To właśnie transport publiczny jest kolejnym z czynników decydujących o rezygnacji warszawiaków z poruszania się samochodem. - Jedna z osób mówiła, że jej mąż, który jeździł samochodem, zrezygnował, kiedy w końcu wybudowano metro. To jasno pokazuje, że gdy jest zapewniony dobrej jakości, szybki transport publiczny, łatwiej jest zrezygnować z auta. I nie zapominajmy, że Warszawa ma też całkiem niezłą sieć autobusów i tramwajów - zaznaczyła Justyna Orchowska.

Część osób wypowiadających się na potrzeby raportu "AUTO - Stop" przestała jeździć samochodem, a zaczęły przemieszczać się pieszo. Takie rozwiązanie nie jest jednak dla każdego. - Te osoby przeprowadziły się do dzielnic, które można określić mianem, popularnej teraz, idei piętnastominutowości. Mieszkają w miejscu, gdzie samochód nie jest do końca potrzebny - pracują z domu, a sklepy i szkoła są blisko. Z drugiej strony są to jednak dzielnice drogie, w których trzeba dość sporo zapłacić, by wynająć lub kupić nieruchomość. Stąd mam wrażenie, że tam - paradoksalnie - wyznacznikiem statusu jest nieposiadanie samochodu. Dzięki temu, że mieszka się w bardzo drogiej dzielnicy blisko centrum, można spokojnie powiedzieć: "Ok, ja nie mam samochodu" - tłumaczyła Justyna Orchowska w rozmowie w TOK FM.