,
Obserwuj
Ludzie

"Właściwie każda krew daje wynik dodatni". Słynne laboratorium i borelioza, która pojawia się i znika [PODZIEMIE]

Michał Janczura
3 min. czytania
10.08.2023 07:00
Hejt, oskarżenia, zasypywanie wiadomościami, a także grożenie procesem - to spotyka osoby, które odważą się skrytykować lekarzy ILADS czy ich sposoby działania. W czwartym odcinku serialu "Podziemie" odsłaniamy kolejne tajemnice biznesu na boreliozie i metody, które pozwalają mu trwać. Pokażemy też, jak działa najważniejsze dla "podziemia" laboratorium.
|
|
fot. Andrzej Piłatowicz

Czwarty odcinek radiowego serialu dokumentalnego "Podziemie" to próba znalezienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego ten biznes mógł bez żadnego problemu rozwijać się całymi latami? Dlaczego nikt nie reagował? Dlaczego nie mówiono głośno o tym, co się dzieje, nawet gdy pacjenci czuli się skrzywdzeni? Okazuje się, że w "podziemiu" nie ma wiele miejsca na krytykę.

My poczuliśmy to jeszcze przed premierą pierwszego odcinka. Hejt w internecie, pogróżki, pisanie do różnych instytucji, członków rodziny - to jest to, co sami obserwujemy i czego doświadczali też byli pacjenci "podziemia". To jedna z metod, dzięki którym "podziemie" trwa.

Ale w tym odcinku podążamy również tropem, który doprowadził nas do Dąbrowy Górniczej. To tu mieści się laboratorium, przez które na swojej drodze przewinęła się większość osób leczonych przez lekarzy ILADS. Z naszych informacji wynikało, że stosuje się tam kontrowersyjne metody diagnostyczne.

Ten odcinek opowiada też o tym, że "podziemie" wybrało milczenie. Gdy próbowaliśmy się kontaktować i uzyskać odpowiedzi na nasze pytania, zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Zamiast rozmówców - dzwoniła dyrektor jednej z telewizji, w innym przypadku prawnicy zablokowali emisję nagranej rozmowy.

Więcej dowiesz się z 4 odcinka radiowego serialu dokumentalnego "Podziemie" >>

O czym opowiada serial "Podziemie"?

Serial "Podziemie" krok po kroku odsłania kulisy medycznego świata równoległego. Pokazuje mechanizm działania, wciągania kolejnych pacjentów, a także ludzi, którzy za nim stoją. To przerażający obraz wykorzystywania ciężkiego położenia chorych, by zarobić ogromne pieniądze.

Najnowszy radiowy serial dokumentalny Michała Janczury to opowieść o mrocznym świecie medycyny, w którym zaciera się granica między zdrowiem pacjentów a biznesem. Tam nauka łączy się z czarami, zarabianiem na cierpieniu, a nawet ze światem przestępczym.

W "Podziemiu" skupiamy się na historiach pacjentów, którym proponowano niesprawdzone metody diagnostyczne i których następnie przez lata faszerowano lekami oraz suplementami diety. Jak się okazuje, zaniedbania systemu opieki zdrowotnej widoczne są na każdym kroku. A prowadzenie intratnych biznesów związanych z leczeniem urojonej boreliozy ma miejsce nie tylko w Polsce.

Przy tworzeniu serialu Michał Janczura współpracuje z Michałem Tobolewskim; za oprawę i postprodukcję odpowiada Bartosz Dąbrowski; oprawę graficzną przygotował Andrzej Piłatowicz.

"Podziemie". Jak słuchać serialu?

Pierwszy odcinek jest dostępny - na tokfm.pl, w aplikacji TOK FM, a także na kanale TOK FM Select na platformach podcastowych: Spotify, Apple Podcasts i Google Podcasts. Kolejne odcinki co czwartek - tylko dla subskrybentów TOK FM Premium. Obserwuj w aplikacji TOK FM, by nie przegapić żadnego odcinka. Premiery antenowe kolejnych odcinków w poniedziałki w audycji "Mikrofon TOK FM".

Przy okazji premiery serialu "Podziemie" publikujemy również poradnik dotyczący postępowania w przypadku ugryzienia przez kleszcza. Tekst przygotowaliśmy przy współpracy z gronem lekarzy ekspertów. Przeczytaj m.in. o tym, dlaczego nie warto oddawać kleszcza do badań:

Borelioza i choroby odkleszczowe. 16 ważnych zasad postępowania, które dostaliśmy od lekarzy

Publikujemy również tekst, w którym cytujemy obszerny wpis prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Wpis tłumaczy komplikacje związane z diagnostyką i rozwiewa wiele mitów dotyczących boreliozy:

Jak rozpoznać boreliozę? Jedno badanie to za mało! 'Ogromna większość pacjentów 'zdiagnozowanych' wcale jej nie ma'