,
Obserwuj
Ludzie

"Byłem najlepszy na świecie". Tak hazard wciąga dzieci

Dorota Zakrzewska
12 min. czytania
29.10.2023 13:41
Tomek na początku grał w pokera na wirtualne nic niewarte żetony. Miał bardzo dobre wyniki. Wyobraźnia zaczęła działać. Uwierzył w siebie. Kiedy skończył 18 lat, od razu założył konto w serwisie oferującym grę na pieniądze. I przepadł.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Tomek: - Zafiksowałem się na pokera. Zawsze miałem jakichś kolegów, którzy też lubili pograć. Czasami, na przykład raz na dwa tygodnie, organizowaliśmy sobie gierki u kogoś w domu. Stawialiśmy po 10 zł.

Artur: - W połowie gimnazjum zacząłem grać w ruletkę z przedmiotami z gry Counter Strike Global Offensive. Zaczęło się zwyczajnie. Koledzy czasem o tym rozmawiali. Ktoś opowiadał, że jakiś youtuber coś nagrał i jemu też udało się wygrać. Nawet poradniki zaczęły się pojawiać w tym temacie. Chciałem spróbować szczęścia, choć na początku nie wiedziałem nawet, jak się obstawia.

Pierwsze wygrane

Tomek: - Zaczęło się oczywiście od gry na wirtualne żetony. Były takie gierki platformowe na polskich serwisach. Ile miałem lat? Nie wiem, może zacząłem w technikum. Bardzo dobrze mi szło. Potem pojawiła się też taka gra, w której w ogóle byłem pierwszy na świecie. Wyobraźnia zaczęła działać. Uwierzyłem w siebie.

Artur: - Na początku głównie przegrywałem. Ale nastał dzień, kiedy się udało. Wpłaciłem jakiś słabszy przedmiot, szło mi dobrze i wypłaciłem taki wymarzony.

Tomek: - Kiedy skończyłem 18 lat, założyłem konto w serwisie z pokerem. Wierzyłem, że jestem w tym dobry i dzięki temu nie będę musiał pracować na etacie do końca życia. Że połączę przyjemne z pożytecznym: będę robić to, co kocham i będę mieć z tego pieniądze, podróże. Chciałem być zawodowym pokerzystą.

Artur: - Wpadłem w euforię. Wcześniej, kiedy cały czas przegrywałem, nie widziałem w tym sensu, a taka jednorazowa wygrana od razu wzbudzała u mnie emocje, których wówczas - jako dziecko - nie znałem. Na początku potrafiłem jak szalony cieszyć się z wygranej o wartości 100 zł. A kiedy wygrałem coś wyjątkowego, robiłem zdjęcia i pisałem do znajomych, żeby się pochwalić.

Tomek: - Pierwsze gry na pieniądze? Wiadomo! Jakby człowiek cały czas przegrywał, to może lampka by mu się zaświeciła w głowie i stwierdziłby, że to jest bez sensu. Tylko chodzi o to, że też się wygrywa.

Artur: - Chciałem być jak najlepszy. Dostałem na tym punkcie obsesji. Grałem codziennie po szkole. Teraz już wiem, jak działają mechanizmy, które mają zatrzymać gracza na stronie jak najdłużej. Na przykład co 24 godziny można było odebrać darmową nagrodę i mimo że było to zazwyczaj kilka centów, czasem udawało się z nich "zrobić" nawet kilkadziesiąt czy kilkaset dolarów.

Tomek: - Moje wyniki byłe niezłe, bo dużo turniejów wygrałem, ale hazardzista patrzy tylko na wygrane. W ogóle nie liczy przegranych.

Czerwona lampka

Tomek: - Nigdy mi się nie zapaliła. Straciłem zupełnie nad tym kontrolę.

Artur: - Dostawałem w gimnazjum niemałe kieszonkowe. Plus okazjonalnie jakieś pieniądze na urodziny czy inne okazje. Teraz widzę, że pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się, kiedy zaczęło mi ich brakować, bo wszystko wydawałem na grę. Tylko w tamtym wieku? Ja się bardzo wkręciłem.

Tomek: - Uważałem, że poker to jest gra mało losowa. Że to ja decyduję, jak się potoczy.

Artur: - Zawsze mi się zdawało, że to moje granie to było widzimisię, z nudów. Dzięki terapii zobaczyłem, że hazard to choroba emocji. Byłem wrażliwy, miałem niskie poczucie wartości, nie umiałem się odnaleźć w grupie znajomych. Grałem, kiedy było mi smutno. Rozwód rodziców i brak poczucia bezpieczeństwa też się do tego przyczyniły.

Tomek: - Kiedy wygrywałem, nie kupowałem sobie nic droższego. Nie po to grałem. Grałem po to, żeby mieć za co grać.

Artur: - W końcu zaczęło mi brakować pieniędzy na obstawianie.

Tomek: - Szedłem do pracy na nocną zmianę, ale zamiast - jak zazwyczaj - spać w dzień, grałem. Grałem nawet w samochodzie. Już wiedziałem, że wygram, pozostawało tylko pytanie: ile.

Artur: - Wpadałem w ciągi: potrafiłem grać codziennie przez kilka dni. Przy grze było też coraz więcej emocji. Już nie tylko radość z wygranych, ale i frustracja, i złość przy przegranych.

Tomek: - Miałem już długi, ale wygrałem wtedy w jeden wieczór 50 tys. złotych. Uwierzyłem, że wszystko będzie dobrze, że mam przed sobą kolorową przyszłość. Euforia? Nie było. Nikt w pracy nie poznałby, że coś się wydarzyło u mnie większego. Wszystko przegrałem w tydzień czy dwa. I jeszcze zaciągnąłem kolejne długi.

Polscy seniorzy dość chętnie uprawiają hazard - co więcej, wciągają w to swoje wnuki

Powroty

Artur: - Dobrze wszystko ukrywałem, a grałem nawet w przerwach między egzaminami gimnazjalnymi. Poszły bardzo dobrze. Dopiero w liceum zacząłem mieć problemy z nauką, ale matura i tak poszła dobrze. Pewnie gdybym nie grał, to wyniki mógłbym mieć wybitne. Na studia dostałem się takie, jakie chciałem.

Tomek: - Pierwszy kryzys przyszedł, kiedy w końcu zaczęło mi brakować na spłatę. Pojawiła się silna depresja, myśli samobójcze. Pojechałem sam w środku nocy nad jezioro, zacząłem płakać, zastanawiałem się, co zrobić. Następnego dnia pojechałem do rodziców i wszystko im powiedziałem.

Artur: - Wydało się, kiedy jeszcze w gimnazjum ukradłem pieniądze mamie i siostrze. Razem kilka tysięcy złotych. To mnie przystopowało na jakieś pół roku.

Tomek: - Zacząłem leczenie, ale problem zlekceważyłem. Ja, jak to ja, stwierdziłem, że sam sobie poradzę, bo to nie aż tak wielka sprawa. Długi zacząłem spłacać.

Artur: - Potem grałem za większe pieniądze: po kilkaset złotych na raz i dzięki temu robiłem to rzadziej - raz na miesiąc. W liceum miałem zamienniki: losowanie limitowanych modeli butów, które później można było sprzedać z zyskiem. Kiedy udało się wygrać i wiedziałem, że zarobię np. 1000 zł, to od razu była euforia i mechanizm bardzo podobny do hazardu. A potem zacząłem obracać kryptowalutą. Bez żadnego pojęcia o giełdzie, to było jednak czysto losowe.

Tomek: - Ożeniłem się, urodziło mi się dziecko. Ale do hazardu wróciłem. Robiłem straszne rzeczy, kłamałem w żywe oczy. Przegrałem część pieniędzy ślubnych.

Artur: - W trzeciej klasie liceum, kiedy byłem już pełnoletni, a wokół szalała pandemia, moim sposobem na nudę stała się gra w kasynach internetowych. Rekordowa wygrana przyszła, gdy miałem najbardziej dotkliwe straty. Zrobiłem zakład za 2 dolary i udało mi się wygrać 3200 dolarów w zagranicznym kasynie. Mimo euforii chciałem myśleć racjonalnie i zamiast to ukrywać powiedziałem mamie i siostrze. Siostra się zmartwiła, że znów gram, ale mama, a to jej powiedziałem jako pierwszej, bardzo się ucieszyła. Poczułem akceptację.

Tomek: - Hazardzista potrafi sprzedać każdą bajeczkę, żeby pożyczyć pieniądze na granie. Ale ja od znajomych nie pożyczałem. Wstyd mi było. Wolałem pójść do banku lub parabanku. Żeby spłacać w terminie, brałem nadgodziny. Windykacja nigdy nie dzwoniła. Ale musiałem się strasznie napocić: ciągłe kombinowanie męczy bardziej niż praca fizyczna. Bo jak to? Wypłata była, a ja nie mam pieniędzy, żeby zjeść z żoną w restauracji.

Artur: - Powiedziałem sobie, że to koniec: odegrałem się, mogę przestać grać. Zrobiłem dla siebie zakupy.

Tomek: - Człowiek uzależniony szuka wymówek. Obwinia wszystkich o zły humor. Ja potrafiłem mówić sobie, że jestem niekochany, że żona przerzuca całą miłość na dziecko. Każdy pretekst był dobry, żeby musieć sobie coś wynagrodzić, a więc zagrać. Jestem szczęśliwy, to sobie zagram, jestem nieszczęśliwy, to też sobie zagram, to może będę szczęśliwszy. Błędne myślenie. Zacząłem obstawiać zakłady bukmacherskie.

Artur: - Szybko stwierdziłem, że byłem zbyt rozrzutny i koniecznie muszę zagrać. Oczywiście przegrałem całą pozostałą kwotę. Miałem same złe pomysły, jak się odegrać. Ukradłem mamie 12 tys. złotych. Powiedziałem jej, że to będzie inwestycja w kryptowaluty. I naprawdę chciałem, żeby zarobiła, ale chęć gry była większa i wszystko przegrałem.

Tomek: - Najgorsze są te ostatnie etapy. Ja już byłem w takim stanie, że grałem, choć wiedziałem, że i tak przegram.

Artur: - Niedługo później dostaliśmy z siostrą od rodziców lokaty na start w dorosłość, na które wpłacali od naszego dzieciństwa. Siostra ze swojej opłaciła studia za granicą. A ja? Mówiłem sobie, że za tak duże pieniądze nie mogę zagrać, bo wiedziałem, ile czasu rodzice je dla mnie oszczędzali.

Tomek: - Liczyła się adrenalina, emocje. Już nawet nie było marzeń. Człowiek wiedział, że nic z tego nie będzie, ale musiał zagrać.

Artur: - To była już sytuacja skrajnie lękowa. Bałem się, co powiem rodzicom, kiedy wyjdzie na jaw, że przegrałem tamte pieniądze. Nie przegrałem całej kwoty - 25 tys. złotych - bo na koncie był limit. Zostało 7 tys. Nie spałem całą noc, nie wiedziałem, co robić. Miałem 18 lat i kompletnie mną to wstrząsnęło.

Ultimatum

Artur: - Bez grania wytrzymałem dwa dni. W końcu uznałem, że sytuacja jest tak beznadziejna, że spróbuję i może uda się odrobić. Tak się nie stało. Tego już nie potrafiłem ukryć. Rodzice byli załamani. Ja też.

Tomek: - Zostałem zdemaskowany. Pomogły w tym siostry mojej żony i ich mężowie. Z nimi też grałem w pokera, tylko oni nie mają z tym problemu. Żona wiedziała, że coś się dzieje. Już nie miałem jak kłamać.

Artur: - Do psychologa ani na terapię nie poszedłem, bo zbliżała się matura. Rodzice mieli do mnie resztkę zaufania. Sądzili, że po takich doświadczeniach i skoro nie mam pieniędzy, to nie zagram. Miałem kilkumiesięczną przerwę. A potem przesiadłem się na bukmacherkę. To już świadczyło o zupełnym uzależnieniu, bo na sporcie się w ogóle nie znałem. Wmawiałem sobie, że to nie są gry hazardowe, bo tu potrzebna jest analiza. Ale wygrane już nie cieszyły, jak dawniej - co najwyżej wprawiały w dobry nastrój.

Tomek: - Żona postawiła ultimatum.

Artur: - Rodzice dowiedzieli się w wakacje. Powiedzieli, że jeśli nie przestanę grać, nie pojadę na studia do innego miasta. Zacząłem chodzić na spotkania Anonimowych Hazardzistów, ale problem zlekceważyłem. Stopniowo opuszczałem mitingi. Do grania wróciłem w kolejne lato. Mimo że nie przegrałem wtedy jakoś dużo i nie podkradałem nikomu pieniędzy, nie wspominam dobrze tego okresu. Pamiętam, że kiedy babcia zachorowała na COVID i pojechaliśmy zobaczyć, jak się czuje, ja zostałem w samochodzie, żeby grać.

Rodzice

Tomek: - W święta, w urodziny grało się w domu w gry karciane. Ale w stylu tysiąca. Nie żadnego pokera. I nigdy na pieniądze. Nie wywodzę się z rodziny hazardowej. Sąsiedzi też nie grali.

Artur: - Często grało się w lotka, ale z tym, jak zacząłem uprawiać hazard, totolotek nie ma za wiele wspólnego. Chociaż czasami rodzice pozwalali mi kupić los, potem uczestniczyłem w sprawdzaniu wyników w telewizji...

Tomek: - Rodzice raczej nie wiedzieli. Bardzo kocham rodziców, ale nigdy nie było tak, że im się zwierzałem. Wolałem kolegom czy partnerce. Zawsze byłem skryty.

Artur: - Długo udawało mi się wszystko ukryć. Rodzice rozstali się, gdy byłem w podstawówce. Mama bardzo przeżywała rozwód, pracowała od rana do wieczora, miała dużo spraw na głowie. Nie chciałem jej jeszcze dokładać problemów.

Tomek: - Jak zareagowali? Wydaje mi się, że widzieli, że coś jest nie tak, ale muszę powiedzieć, że ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, że hazard to choroba, która sprawia, że nie jest się sobą.

Artur: - Kontakt z tatą miałem znikomy: woził mnie na zajęcia dodatkowe. Rodzice się nie interesowali i wystarczały zazwyczaj proste wymówki. Myśleli, że pieniądze wydaję po prostu na gry komputerowe, a nie na żaden hazard.

Tomek: - Gdy im powiedziałem, że jestem chory, poradzili, żebym wyłączył komputer. Za drugim razem, zanim do nich pojechałem, podesłałem im kilka wywiadów na YouTubie, w których wypowiadają się profesorowie i ludzie, którzy piszą książki o hazardzie. Poprosiłem, żeby to przesłuchali. Żeby w ogóle zrozumieli, co ja czuję, co ja przeżywam. Żeby wiedzieli, że to nie jest na zasadzie: wyłącz komputer i będziesz zdrowy.

Artur: - Kiedy wszystko wyszło na jaw, nie bardzo wiedzieli, jak się zachować. Nie było limitów czasu spędzanego przed komputerem, konsekwencji. Jako dzieci byliśmy z siostrą rozpieszczani i może to też miało wpływ na to, że nie czułem tak do końca, że robiłem coś złego. Wiedziałem, że nie powinienem tak robić, ale nie czułem konsekwencji i może dlatego znów wracałem do gry?

Tomek: - Myślę, że wzrosła im świadomość w tym temacie. Pomagają mi i wspierają. Chcą, żebym z tego wyszedł. Cały czas się teraz tym interesują.

Artur: - Już jako dorosły zabrałem rodziców na miting Anonimowych Hazardzistów, żeby zrozumieli, z czym się mierzę. To był moment przełomowy dla mnie i dla nich. Poczułem, że nie jestem pozostawiony z tym problemem sam sobie, ale że mamie i tacie naprawdę zależy na tym, abym przestał grać.

Trzeźwość

Tomek: - Leczę się od 8 miesięcy i jestem czysty. Całkowicie przeprogramowałem swoją głowę, bo wiem, że drugiej szansy nie będzie. Mam wspaniałą żonę, wspaniałego syna, mam dla kogo żyć. I chodzę na mitingi. To jest najdłuższa przerwa w moim dorosłym życiu.

Artur: - W końcu rodzice znów się dowiedzieli. Zacząłem psychoterapię. Teraz naprawdę mam nadzieję, że tę chorobę można pokonać. Wróciłem też do spotkań Anonimowych Hazardzistów.

Tomek: - Dopiero teraz czuję, że żyję. To są najlepsze miesiące mojego życia. Ja teraz szczerze cieszę się zabawą z moim synem. Wcześniej rzucałem mu zabawki, a sam siedziałem w komórce, żeby zagrać czy obstawić. Cieszą mnie małe rzeczy, gesty, jak zrobienie żonie kolacji. Zwykłe życie, z tego się cieszę.

Artur: - Mam 21 lat i niedługo minie rok, od kiedy jestem czysty. Zrozumiałem, że mam problem, który może zmarnować mi resztę życia.

*Imiona bohaterów zostały zmienione

Najgorsza obojętność

W internecie nawet dziecko może spróbować swoich sił w ruletce, pokerze czy jednorękim bandycie. Jakim sposobem? Wystarczy zagrać w wersję demo na stronie jednego z nielegalnych kasyn czy skorzystać z tzw. społecznych gier kasynowych. Rozrywkę rodem z kasyna zapewniają też elementy fabuły niektórych gier komputerowych lub działające na zasadzie loterii lootboxy. Jak tłumaczy dr Bernadeta Lelonek-Kuleta z KUL, choć nie ma w nich nagród pieniężnych ani rzeczowych, mechanizm ich działania jest taki sam, jak "tradycyjnego" hazardu. - Gra się w nie dokładnie tak, jak w hazard. Są wygrane, przegrane, niepewność, emocje - wymienia ekspertka. I choć - jak podkreśla - w hazardzie pieniądz gra dużą rolę, niemniej ważne są także elementy psychologiczne: pobudzenie, poczucie posiadania pewnych kompetencji, poczucie zwycięstwa, kontroli nad czymś. - Ten pseudohazard, czyli gra bez prawdziwych pieniędzy, to zapewnia - zaznacza psycholożka.

I choć - jak podkreśla naukowczyni - problemowe uprawianie hazardu może dotyczyć zaledwie kilku procent nastolatków, należy zwrócić uwagę na ogromne ryzyko, jakie niesie ze sobą samo zetknięcie się dziecka z taką aktywnością.

Dr Lelonek-Kuleta wyjaśnia, że rodzina bez dysfunkcji, która kształtuje pewne postawy i wzorce, działa jako czynnik ochraniający, ale nawet to nie gwarantuje, że dziecko się nie uzależni.

- Ono obraca się też przecież w innych grupach socjalizacyjnych, spotyka się z rówieśnikami, ma pewne tendencje psychologiczne. Poza tym wielu rodziców może się nie interesować tym, co ich córka czy syn robią w sieci, nie dlatego, że są złymi rodzicami, tylko wielu ludzi jest bardzo nieświadomych mogących spotkać tam ich dzieci zagrożeń - tłumaczy. Potwierdzają to badania CBOS-u z 2017 roku pt. "Nastolatki w sieci hazardu. Pogłębiona analiza zjawiska hazardu online z perspektywy grających nastolatków jako grupy szczególnie narażonej": Większość (65,3 proc.) rodziców (spośród tych, którzy wiedzą o grze swoich dzieci) miało do ich gry w darmowych kasynach internetowych stosunek obojętny.

Jak więc chronić swoje dziecko? Zakładać blokady? Weryfikować treści? Odcinać od komputera? Anna Rywczyńska, kierowniczka Działu Profilaktyki Cyberzagrożeń z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej sprawę stawia jasno: najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem i interesowanie się tym, co robi w sieci. - Przede wszystkim dzieciom już od najmłodszych lat trzeba tłumaczyć, na czym polega losowość w grach. Nawet jeśli chodzi o zwykły automat z łapką, która wyciąga pluszaki - dziecko musi dowiedzieć się od rodziców, że ta maszyna jest tak skonstruowana, by tylko czasem zabawkę udało się złapać - podaje przykład.

O tym, jak ważna jest rozmowa z dzieckiem oraz świadomość zagrożeń, świadczą także wyniki analiz badaczy działających przy francuskim stowarzyszeniu ARPEJ. Według nich największe nasilenie problemowego uprawiania hazardu występuje u dzieci i młodzieży, których rodzice w ogóle nie interesują się ich aktywnością w sieci, aktywnością związaną z grami. - Natomiast dzieci, których rodzice uprawiali jakieś gry liczbowe albo które nawet próbowały tych gier z rodzicami, ale u których w domach prowadzona była rozmowa, gdzie dzieci były uświadamiane, czym są te gry, gdzie rodzic miał jakąś kontrolę, w co dziecko gra, czyli odbywały się w tych rodzinach jakieś działania związane z kształtowaniem świadomości, u tych dzieci nie było nasilenia problemowego grania - tłumaczy dr Lelonek-Kuleta.

Sama rozmowa jednak nie wystarczy. Ekspertka zwraca bowiem uwagę, że aktywność hazardowa rodziców powinna być przy dzieciach ograniczana. - One uczą się przez modelowanie. Jeśli rodzic mówi, że coś jest złe, a to robi, to podświadomie modeluje ich zachowanie. Słowa słowami, ale uczą postawy - wyjaśnia.

By chronić dziecko, możemy też zablokować na jego komputerze strony z określonymi treściami dzięki użyciu wybranych słów kluczowych. Rywczyńska radzi również limitowanie dzieciom czasu przed komputerem w zależności od wieku.

Podkreśla też wagę kontaktu z innymi rodzicami. - Są zebrania, grupy rodziców dzieci z jednej klasy w mediach społecznościowych. Jeśli coś zaniepokoi nas w zachowaniu naszego dziecka, zapytajmy o to innych rodziców. Dowiedzmy się, czy nie wydaje im się, że za długo ich dzieci grają w jakąś grę, czy chodzą po niewłaściwych według nas stronach. Może się okazać, że będą mieć podobne obserwacje, co my, a wtedy można zacząć działać razem - zaznacza. Jak? Na przykład zawnioskować w szkole o spotkanie z ekspertem od uzależnień behawioralnych lub przeznaczyć pieniądze z budżetu Rady Rodziców na pomocne w danej sytuacji warsztaty.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>