,
Obserwuj
Ludzie

"Wszystko przez te wredne baby". O czym nie chcą mówić liderzy manosfery?

4 min. czytania
01.10.2026 06:59

"Krzywda mężczyzn w sądach rodzinnych" to potężne paliwo wykorzystywane w polaryzacji politycznej. Takie narracje działają jak wyłączniki myślenia - mówi w rozmowie z tokfm.pl dr Maria Libura. Co - zamiast izolacji i szukania wrogów - może pomóc w budowaniu relacji i poprawie warunków życia?

Młodzi mężczyźni
Młodzi mężczyźni
fot. Aliaksandr Valodzin/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakich narracjach bazuje manosfera?
  • Z jakimi problemami mierzą się mężczyźni?
  • Czy samotność naprawdę jest szkodliwa?
  • Co może pomóc w obecnym problemie izolacji mężczyzn i kobiet?

- Samotność i osłabienie więzi miedzy ludźmi to poważne wyzwanie zdrowia publicznego. Niechciany brak bliskich relacji i izolacja społeczna wiążą się z gorszym zdrowiem i wyższym ryzykiem przedwczesnej śmierci. Dlatego potrzebujemy warunków, w których łatwiej budować więzi. Niestety, świat algorytmów wzmacnia fałszywe wyjaśnienia samotności i podsyca wojnę płci, robiąc z niej paliwo polityczne - mówi dr Maria Libura, ekspertka ds. zdrowia z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Na samotność i rozczarowanie relacjami własną odpowiedź proponuje manosfera - sieć internetowych środowisk skupionych na męskich problemach i tożsamości, często ujmowanych w antyfeministycznej perspektywie. Jednym z jej nurtów jest red pill.

W ocenie ekspertki komercyjna część manosfery opiera się na modelu biznesowym, który karmi się resentymentem wobec kobiet i go wzmacnia, nie rozwiązując problemu. Samozwańczy spece od męskości sprzedają kursy instrumentalnego traktowania kobiet i obietnicę, że lekarstwem na rozczarowanie relacjami jest zamknięcie się w męskim gronie. - Męski weekend czy wspólne rąbanie drewna nie są czymś złym. Problem zaczyna się wtedy, gdy towarzyszy im przekaz, że kobiety to nieprzyjaciel, z którym mężczyźni prowadzą od wieków wojnę taktyczną - komentuje ekspertka ds. zdrowia.

Redakcja poleca

Red pill to samospełniająca się przepowiednia

Część manosfery promuje też skrajnie fatalistyczną wizję relacji: "Jesteśmy nieszczęśliwi i nie jesteśmy nic w stanie na to poradzić, bo kobiety są biologicznie zaprogramowane tak, że interesują się niewielką grupką bogatych mężczyzn z kwadratowymi szczękami za kierownicą Porsche Panamera". - To jest narracja, która działa jak samospełniająca się przepowiednia - ocenia gościni TOK FM.

- Kobiety nie będą bardziej zainteresowane związkami z tymi, którzy je oskarżają o to, że są przyczyną wszelkiego zła - kwituje dr Libura.

Mechanizm szukania wroga widać także w komentarzach pod wpisem o zatrzymaniu 54-letniego biznesmena z Dąbrowy Górniczej. Według śledczych miał on zlecić zabójstwo byłej żony i innych osób, które w jego mniemaniu go skrzywdziły w czasie sprawy rozwodowej, w tym policjantów i sędziego. W sieci pojawiły się głosy wsparcia dla zatrzymanego i dywagacje o tym, jak straszna musiała być jego żona, że go do tego doprowadziła.

- Patrząc z boku, można stwierdzić, że zachowanie tego pana w sposób wręcz epicki potwierdza słuszność wyroku sądu. Sęk w tym, że "krzywda mężczyzn w sądach rodzinnych" to potężne paliwo wykorzystywane w polaryzacji politycznej, a takie narracje działają jak wyłączniki myślenia - ocenia dr Libura.

Manosfera wykorzystuje rzeczywisty problem: izolację

Manosfera wykorzystuje również inne realne trudności mężczyzn - szczególnie z klasy ludowej - w tym samotność i izolację społeczną, by promować swój przekaz.

- Wielu mężczyzn z tej grupy ma obiektywnie duże trudności z życiem na godnym poziomie. To nie jest polska specyfika, lecz problem powszechny także w krajach wysoko rozwiniętych - wskazuje dr Libura. - Status ekonomiczny silnie wpływa na zdrowie, jakość i długość życia - dodaje ekspertka.

Mężczyzn tych spotyka również wykluczenie na rynku matrymonialnym. - Mężczyzna, który postanowi przejąć gospodarstwo po ojcu, nawet jeśli zapewnia ono dobre dochody, może mieć trudność ze znalezieniem partnerki. Na wsi często brakuje dobrej szkoły, przychodni, czy różnych form rekreacji, a wszystko to pogłębia jeszcze wykluczenie transportowe. Dla potencjalnej partnerki takie warunki mogą być zniechęcające - ocenia rozmówczyni TOK FM.

Wojna płci czy konflikt klasowy?

Według dr Libury samotność dotykająca młodych mężczyzn ma istotny wymiar klasowy, który ginie w opowieści o wojnie płci. Co więcej, opowieść o wojnie płci pozwala "zneutralizować" niezadowolenie z własnej sytuacji, obracając je przeciw samym zainteresowanym.

- Antyfeministyczni influencerzy mówią: "wszystko przez te wredne baby, które weszły na rynek pracy, ich matki pracowały, wychowywały trójkę dzieci, a obiad był na stole o 15, w głowach im się poprzewracało, wolą psiecko". Odwracają tym uwagę od wspólnego obu płciom problemu, czyli nierówności społecznych, a kierują złość na kobiety. Jest to tym wygodniejsze dla elity, że inne narracje, np. ta o "madkach 500plusa", przerabiają staromodną "płeć piękną" na "pasożyty żyjące z naszych podatków" - mówi dr Libura.

Tymczasem to, co pomaga ludziom w budowaniu relacji, to dostępne bezpieczne miejsca spotkań. W mniejszych ośrodkach nawet po zapaści usług publicznych podczas transformacji ustrojowej taką funkcję długo pełniły m.in. wspólnoty parafialne. Jak tłumaczy ekspertka, wraz z sekularyzacją część ludzi traci również tę przestrzeń kontaktów.

Również w większych miastach - jak ocenia dr Libura - nie jest różowo. - Rekreacja i rozrywka są skrajnie utowarowione. Brakuje przestrzeni, w których można po prostu pobyć z innymi, bez presji wydawania pieniędzy. Nie uciekniemy przed tym do sieci, bo model biznesowy aplikacji randkowych premiuje długie korzystanie z usługi, co nie pomaga, jeśli celem użytkownika jest znalezieniem partnera - wskazuje gościni TOK FM.

Redakcja poleca

Wataha to nie rozwiązanie

Jakie są więc recepty? - Odpowiedź leży nie w izolacji, czy tworzeniu watah, albo co gorsza próbach odtworzenia segregacji płciowej, tylko w tworzeniu miejsc, w których ludzie mogą się spotykać i prowadzić życie towarzyskie, od przyjaznej szkoły po rozrywkę i rekreację, co nie kosztuje miliona monet - twierdzi dr Libura. Potrzebujemy zbliżenia perspektyw, a nie budowania kolejnej osi polaryzacji i konfliktów. Nie osiągniemy tego bez poprawy infrastruktury i usług publicznych.

- Egalitaryzm i wymaganie od panów (i pań) z Porsche Panamera, by większą część dochodu oddawali na wspólne potrzeby, to jedyna droga, by poprawić warunki życia nas wszystkich, niezależnie od płci - dodaje ekspertka. - Spójność społeczna wymaga, by bogaci się trochę posunęli i zrezygnowali z ogromnych przywilejów podatkowych. Ale to nie są rozwiązania, które przechodzą przez gardło neoliberałom, dominującym dziś całe spektrum polityczne, od prawa do lewa - kwituje dr Libura.

Źródło: TOK FM