,
Obserwuj
Polityka

Romanowski z listem żelaznym. Koalicja rządowa nie składa broni. "Myślę, że przyjedzie w kajdankach"

3 min. czytania
30.09.2026 18:54

- Myślę, że wcześniej czy później pan Romanowski stanie przed obliczem sądu i będzie się musiał z tych rzeczy rozliczyć. Pytanie tylko, czy przyjedzie w kajdankach czy jako posiadacz tego listu żelaznego. Myślę raczej, że przyjedzie w kajdankach - mówiła w TOK FM posłanka Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic po wydaniu przez sąd listu żelaznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości.

Marcin Romanowski
Marcin Romanowski
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy Marcin Romanowski powinien otrzymać list żelazny?
  • Co to oznacza dla rozliczania sprawy nadużyć ws. Funduszu Sprawiedliwości?

Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował w środę o wydaniu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego. To dokument, który gwarantuje podejrzanemu pozostanie na wolności i odpowiadanie z wolnej stopy do czasu zakończenia sprawy karnej. Marcin Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym wymiaru sprawiedliwości i od prawie dwóch lat przebywa za granicą. 

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ma zastrzeżenia wobec orzeczenia sądu. Podkreślił, że jest dla niego problemem fakt, że orzekał w tej sprawie tak zwany sędzia dubler.

Wątpliwości podziela także Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Nowej Lewicy i wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy. - Żeby spełniać warunki do wydania listu żelaznego trzeba dać rękojmię, że się nie będzie mataczyło w sprawie, nie będzie się kłamało i unikało wymiaru sprawiedliwości. A to unikanie wymiaru sprawiedliwości już widzieliśmy w wykonaniu pana Romanowskiego - mówiła w “Wywiadzie Politycznym” w TOK FM.

Rozmówczyni Karoliny Lewickiej dodała, że “zakładając dobrą wolę, można mówić o jakiejś naiwności sądu, który uznał, że pan Romanowski, zagoniony do narożnika, czyli do Naddniestrza, nagle zmieni swoje postępowanie i swoje nastawienie”. - Trudno, żeby prokuratura miała jakiekolwiek przesłanki co do tego, że pan Romanowski chciałby pójść na współpracę - oceniła polityczka.

Jak podkreśliła, postanowienie jest jednak nieprawomocne i będzie zaskarżone przez prokuraturę. - Myślę, że wcześniej czy później pan Romanowski stanie przed obliczem sądu i będzie się musiał z tych wielu rzeczy rozliczyć. Pytanie tylko, czy przyjedzie w kajdankach czy jako posiadacz tego listu żelaznego. Myślę raczej, że przyjedzie w kajdankach - mówiła Kucharska-Dziedzic.

Romanowski zacznie sypać?

Przemysław Czarnek z PiS skomentował, że wydanie listu żelaznego dla posła PiS Marcina Romanowskiego oznacza "wielką, totalną kompromitację" m.in. Prokuratury Krajowej, prokuratora generalnego, szefa MS Waldemara Żurka i całego rządu.

- Przy całej nagonce na Romanowskiego, szukaniu go po całym świecie, rozsyłaniu Europejskich Nakazów Aresztowania, sąd stwierdził, że wystarczy skorzystać z tego, co od dawna Romanowski mówi: "dajcie mi odpowiadać z wolnej stopy, bez znęcania się, bo z chęcią stawię się przed wymiarem sprawiedliwości" - mówił polityk PiS. 

- Deklaracje pana Romanowskiego niewiele znaczą, ale rzeczywiście może mieć te przesłanki, że znalazł się prawie jak Szmydt na wygnaniu na wschodzie. Więc nie ma dokąd uciekać, powoli pieniądze pewnie mu się już kończą, Jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia - wskazała Kucharska-Dziedzic.

Redakcja poleca

Gościni TOK FM zwróciła uwagę, że jego sytuacja jest zupełnie inna niż Zbigniewa Ziobry, który ma więcej pieniędzy i nadal pozostaje wiceprezesem PiS-u. - Natomiast od Romanowskiego się do tej pory PiS odcinał, usiłując zrzucić trochę na niego winę za te zaniedbania. Być może pan Romanowski jak przyjedzie, zacznie sypać. Myślę, że ma ogromną wiedzę o nadużyciach, bo zarządzał Funduszem Sprawiedliwości i wie, jak wyglądały te przepływy na te wszystkie quasi-kampanie PiS - zaznaczyła.

- Ja bym sobie życzyła, żeby się to nastawienie pana Romanowskiego zmieniło i żeby tutaj sąd miał dobrą intuicję. Aczkolwiek większych złudzeń nie mam. Jestem dosyć sceptyczna, bo jak się tak długo idzie w zaparte , to najprawdopodobniej będzie się szło w to zaparte do samego końca - skwitowała Kucharska-Dziedzic. 

Źródło: TOK FM