,
Obserwuj
Polityka

Kolejnej instytucji grozi paraliż? "To co się dzieje pod TK, zacznie się dziać pod NBP"

3 min. czytania
02.11.2026 11:47

Były członek Rady Polityki Pieniężnej dr Bogusław Grabowski alarmował w TOK FM, że za chwilę wokół Narodowego Banku Polskiego może dziać się to samo, co w Trybunale Konstytucyjnym. - Będzie kwestionowane przez opozycję postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. I wtedy powiedzą, że to NBP to właściwie nielegalnie działa, bo nie ma 6 osób, a jest 5 w zarządzie - mówił. 

Adam Glapiński
Adam Glapiński
fot. Andrzej Hulimka / Forum
  • Co dalej z NBP?
  • Dr Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej mówił w TOK FM, że nie obawia się paraliżu funkcjonowania NBP, a raczej tego co politycy zrobią wokół banku centralnego;
  • W jego ocenie nastrój polityczny wokół NBP może mieć duży wpływ na rynek.

Impas polityczny grozi paraliżem banku centralnego - donosi Bloomberg. Chodzi o zamieszanie wokół Trybunału Stanu dla prezesa Adama Glapińskiego i brak decyzji ws. powołań do zarządu NBP. Przypomnijmy, że 4 listopada upływa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Jeżeli wakat po Lipińskim nie zostanie uzupełniony, liczba członków zarządu spadłaby poniżej minimalnego poziomu 6 osób. Zgodnie z ustawą o NBP w skład zarządu wchodzi prezes banku centralnego oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów.

W ocenie doktora Bogusława Grabowskiego, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej, ewentualna mniejsza liczba członków nie będzie jednak miała żadnego znaczenia dla prawidłowego funkcjonowania NBP. Podobnie zresztą, jak postawienie przed Trybunałem Stanu Glapińskiego. Jak jednak mówił, istnieje zagrożenie polityczne, że wydarzy się to samo, co przed Trybunałem Konstytucyjnym.

"To co się dzieje pod Trybunałem, zacznie się dziać pod NBP"

- Prezes Kaczyński na wiecu przed TK mówił do protestujących: bronimy tego Trybunału, bo to zamach itd., ale już bądźmy gotowi, bo już za parę dni będziemy musieli bronić NBP, bo reżim Tuska będzie chciał przejąć NBP, żeby wprowadzić euro, a złoto nasze wywieźć do Frankfurtu. Że to są brednie, to każdy, kto ma 5 klepek, o tym wie. Tak czy inaczej, przecież to co się dzieje pod Trybunałem, zacznie się dziać pod Narodowym Bankiem Polskim. Będzie kwestionowane przez opozycję to postawienie pana Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. I wtedy powiedzą, że to NBP to właściwie nielegalnie działa, bo nie ma 6 osób, a jest 5 w zarządzie. Taka będzie retoryka - ocenił rozmówca Macieja Głogowskiego.

Jak wskazał, z tego powodu nie może być jednak tak, że "jeśli prezes Glapiński zgłosi kogoś niekompetentnego albo upolitycznionego do zarządu, to pan premier Tusk bez względu na to czy wprowadzamy człowieka czy konia, ma dokonać kontrasygnaty". 

I tłumaczył, że uczestnicy rynku nie patrzą na liczbę osób w zarządzie, tylko czy wszystko normalnie działa. - Mogę wymienić wiele paragrafów ustawy, która jest w NBP łamana od lat, o wiele ważniejszych. I nic się nie dzieje. Bo jeżeli rynek widzi, że NBP normalnie działa - gotówkę rozwozi, zbiera statystyki, informuje, robi prognozy, działa Rada Polityki Pieniężnej, są operacje otwartego rynku, stopy procentowe są zgodnie z decyzją Rady regulowane, to nic się nie dzieje, nie ma żadnego zagrożenia - mówił dr Grabowski. 

Jednak rynki mogą zareagować, jeśli spór polityczny, ale też ten na ulicy, dosięgnie banku centralnego. Wówczas może się to skończyć chociażby spowolnieniem napływu inwestycji do Polski albo spadkiem oceny wiarygodności naszej gospodarki. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM