Za mało członków zarządu NBP. Grabowski do Glapińskiego: "Proszę nie wypłakiwać krokodylich łez"
Jak będzie pan dalej wnioskował o awansowanie swojej koleżanki czy kolegów, to niech się pan nie dziwi, że nie będzie na to zgody premiera. Proszę nie wypłakiwać krokodylich łez - tak w TOK FM dr Bogusław Grabowski komentował kandydatury do zarządu NBP.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega problem z członkami zarządu Narodowego Banku Polskiego?
- Kogo - zdaniem dr Bogusława Grabowskiego - powinien zgłosić do zarządu NBP Adam Glapiński?
- Co się wydarzy, gdy liczba członków zarządu NBP spadnie poniżej ustawowej?
Widmo kolejnego kryzysu wisi nad Narodowym Bankiem Polskim. W listopadzie liczba członków zarządu NBP spadnie poniżej ustawowego minimum, czyli 7 osób. - To skutek działalności m.in. prezesa Adama Glapińskiego - ocenił w "EKG" dr Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej.
Gość Wojciecha Kowalika wytłumaczył, że mała liczba członków zarządu NBP ma związek z politycznymi nominacjami. - W listopadzie zakończy się kadencja byłego wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwość (Adam Lipiński-red.). Polityka z krwi i kości od kilkudziesięciu lat, który miał tyle do czynienia z polityką pieniężną, ile ja z hodowlą trzody chlewnej - mówił dr Grabowski w TOK FM. W jego ocenie to patologia.
Jak wyjaśnił były członek RPP, aby powołać członka zarządu, najpierw prezes NBP musi zgłosić kandydaturę. Powołuje ją prezydent, a premier - kontrasygnuje. I tu - podkreślił prowadzący "EKG" Wojciech Kowalik - nie ma porozumienia.
Dr Grabowski wskazał, że premier Donald Tusk oczekuje, że Adam Glapiński zgłosi kandydaturę osoby, która nadaje się na to stanowisko. - Ekonomisty niedziałającego w polityce, a działającego w zakresie polityki pieniężnej lub innych segmentów tego rynku, czyli tak, jak jest to opisane w konstytucji i w ustawie o Narodowym Banku Polskim - stwierdził gość TOK FM.
- Mam wymieniać nazwiska? Przecież do pana przychodzą główni ekonomiści banków komercyjnych. W strukturze Narodowego Banku Polskiego jest bardzo dużo dobrych ekonomistów - mówił dr Grabowski do redaktora "EKG". Dodał jednak, że zapewne ci ekonomiści nie znajdują się na dyrektorskich stanowiskach, bo prezes Glapiński przez 18 lat zrobił już wśród nich "przesiew".
- Panie prezesie Glapiński! Do roboty! Nie wśród kolegów partyjnych, tylko wśród ekonomistów, także rynkowych, których mamy dużo, znakomitych, z nowej generacji - apelował były członek RPP. I ocenił, że premier wówczas zatwierdzi taką kandydaturę. - Ale, jak pan będzie dalej wnioskował o awansowanie swojej koleżanki, kolegów - czy to uczelnianych, czy politycznych - to niech się pan nie dziwi, że nie będzie pan miał na to zgody i proszę nie wypłakiwać teraz krokodylich łez - mówił dr Bogusław Grabowski.
Chaos prawny w Polsce i NBP
Na pytanie Wojciecha Kowalika, co się wydarzy, gdy liczba członków zarządu spadnie poniżej ustawowej, gość TOK FM odparł, że "nic". - Zarząd będzie działał normalnie w składzie 5-osobowym - ocenił dr Grabowski, przypominając, że prezes Glapiński jeszcze na początku tego roku nie przydzielał nadzoru nad departamentami dwóm członkom zarządu. - Przez to wg systemu wynagrodzeń zmniejszał im pensję z 80 do 30 tys. Czuli się oni prześladowani. Ale jeżeli nie przydzielał, to znaczy, że prezesowi bardzo dobrze się pracuje w składzie 5-6 osobowym - komentował rozmówca Wojciecha Kowalika.
Według dr Grabowskiego nie wpłynie to na dezorganizację pracy NBP, jednak może to odbić się na prawomocności uchwał podejmowanych przez "wąski skład". - Teraz w Polsce i w NBP praktykujemy, jak działa niepraworządne państwo, które nie działa w oparciu o reguły prawa, tylko o chaos prawny - skwitował były członek RPP, wskazując na konflikt w Trybunale Konstytucyjnym. - Jesteśmy w kraju, w którym czterem osobom, zgodnie z konstytucją wybranym do Trybunału Konstytucyjnego, pan prezes Bogdan Święczkowski powiedział: "nie zaprzysięgnę was i co zrobicie? Nie oddam wam płaszcza" - podkreślił gość "EKG".
Adam Glapiński przed Trybunał Stanu. Jak zarzuty wpłyną na NBP?
Sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej pozytywnie rozpatrzyła wniosek o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, co wywołało ostrą debatę o konsekwencjach prawnych i politycznych. Szef banku centralnego jest obarczony aż 8 poważnymi zarzutami, w tym nielegalnym finansowaniem deficytu oraz samowolnym podnoszeniem wynagrodzeń.
- Zarzuty wobec prezesa Narodowego Banku Polskiego trzeba wyjaśnić przed Trybunałem Stanu - ocenił w "EKG" były członek Rady Polityki Pieniężnej dr Bogusław Grabowski. - Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby tego typu zarzuty nie znalazły sądowej oceny. Czy było łamanie prawa, czy nie było? - mówił gość Wojciecha Kowalika, wskazując np. na reperkusje działań Glapińskiego dla polskiej gospodarki.
- Czy inwestorzy z całego świata są zadowoleni, kiedy nagle w NBP manipuluje się stopami procentowymi, kursem walutowym, na czym oni tracą pieniądze, bo skokowo obniża się stopy, oni są w szoku, bo to jest niezgodne z celem i przewidywaniami? Czy są zadowoleni, jak pod koniec roku nagle dochodzi do interwencji banku centralnego, który ma zaniżyć kurs, żeby był większy zysk, by kolegom politycznym do budżetu wysłać większe pieniądze? Oczywiście, że to trzeba wytłumaczyć - ocenił dr Grabowski.
Adam Glapiński nie zgadza się z zarzutami. W ubiegłym tygodniu ocenił, że nie mają żadnych podstaw i zapowiedział, że "nie podda się żadnej politycznej presji".
Źródło: TOK FM