Wybory połówkowe w USA. Na te pojedynki i stany warto zwrócić uwagę. "Gra jest naprawdę ostra"
Już 3 listopada odbędą się wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych. Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska wyjaśniła w TOK FM, na które stany, starcia o fotele senatorów należy zwrócić szczególną uwagę. Czy Donald Trump niebawem stanie się "kulawą kaczką"?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wybory połówkowe w USA mogą zagrozić prezydentowi Donaldowi Trumpowi?
- Jakie są najciekawsze pojedynki w wyborczej walce?
- Kto ma szansę przejąć Izbę Reprezentantów?
Wynik wyborów połówkowych 3 listopada zdecyduje o nowym układzie sił w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Wyborcy, głosując, wystawią też ocenę Donaldowi Trumpowi po dwóch latach jego prezydentury. - Poparcie dla prezydenta i jego działań jest rekordowo niskie. Amerykanie pokazują mu czerwoną kartkę, natomiast to niekoniecznie musi się przełożyć na zwycięstwo Partii Demokratycznej - mówiła w audycji "Zapytam inaczej" prof. Małgorzata Zachara-Szymańska.
- Demokraci w walce o Senat, żeby odnieść zwycięstwo, muszą uzyskać cztery głosy netto, czyli muszą obronić wszystkie swoje dotychczasowe pozycje i w czterech miejscach zyskać nowych senatorów - wyjaśniła gościni TOK FM. Jak dodała, Partia Demokratyczna w Izbie Reprezentantów raczej na pewno będzie miała większość. - Interesuje nas Senat, bo tu jest tylko 35 mandatów i gra jest naprawdę ostra - stwierdziła badaczka stosunków międzynarodowych.
Progresywny kandydat Demokratów w Michigan
Gdzie obserwujemy najciekawsze pojedynki wyborcze? Gościni Anny Piekutowskiej wskazała na Michigan i Georgię.
- W Michigan z ramienia Partii Demokratycznej startuje kandydat, który - jak na nastroje wyborcze - jest ultraprogresywny: Abdul El-Sayed. Pochodzenie etniczne też jest elementem wykorzystywanym w demonizowaniu jego pozycji politycznych. On stoi naprzeciwko protrumpowskiego kandydata Mike’a Rogersa, silnie zakorzenionego w bazie MAGA - mówiła prof. Zachara-Szymańska.
Ewentualna przegrana El-Sayeda będzie oznaczać, że wyborcy - zdaniem gościni "Zapytam inaczej" - pokażą znak "stop" progresywnemu skrzydłu Partii Demokratycznej.
Demokraci odbiją Teksas?
Ciekawa rozgrywka toczy się też w Teksasie. Demokratów reprezentuje tam James Talarico. - Dużo mniej progresywny kandydat, seminarzysta prezbiteriański, były nauczyciel. Bardzo często odwołuje się do wartości chrześcijańskich - wyjaśniła Anna Piekutowska, zwracając uwagę, że Teksas od 1994 roku był w rękach Partii Republikańskiej.
- Demokratom bardzo często wydawało się, że Teksas można odbić, co okazywało się nierealne.To byłoby coś, ponieważ Teksas jest symbolicznie zakorzeniony w republikanizmie: to dynastia Bushów, to przemysł naftowy - tłumaczyła ekspertka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W jej ocenie wygrana Talarico w Teksasie byłaby mocnym sygnałem, że "oto idzie nowe".
- Na skompromitowanego na różnych gruntach kandydata republikańskiego Kena Paxtona przeznaczane są gigantyczne pieniądze. Republikanie bardzo mocno inwestują w Teksas, natomiast to się jeszcze nie przekłada na sondaże - dodała.
Co wybory połówkowe oznaczają dla Donalda Trumpa?
Jeśli Partia Demokratyczna przejmie zarówno Izbę Reprezentantów, jak i Senat, to prezydent Donald Trump stanie się "kulawą kaczką". Możliwości polityczne prezydenta będą się kurczyć, bo nie będzie miał wsparcia "swojego" parlamentu.
- Na polowanie wyruszą różni strzelcy, bo działania prezydenta będą w dużej mierze zablokowane. Sprawą honoru dla Partii Demokratycznej stanie się pogrążenie tego modelu sprawowania polityki, który postrzegany jest jako skrajnie skompromitowany - uważa ekspertka.
Pojawić się może pomysł impeachmentu. Ale gościni TOK FM wyjaśniła, że jest ona niezwykle skomplikowana. - Demokraci musieliby przekonać jeszcze 16 czy 15 republikańskich senatorów, żeby głosowali po ich stronie w hipotetycznej procedurze nad usunięciem prezydenta z urzędu. Czy to jest możliwe? Na razie jeszcze wydaje się, że nie - oceniła gościni Anny Piekutowskiej.
Źródło: TOK FM