,
Obserwuj
Polityka

Duński wywiad: Rosja może zaatakować NATO. "Zawsze chce znaczyć więcej, niż rzeczywiście znaczy"

2 min. czytania
26.09.2026 12:09

Rosja zawsze chce znaczyć więcej, niż rzeczywiście znaczy, dlatego choć nie ma potencjału do zaatakowania kraju NATO, nasila prowokacje i akty dywersji - przekonywał w programie "Wybory w TOK-u" Karol Karski z Prawa i Sprawiedliwości.

Dmitri Lovetsky/Associated Press/East News
Dmitri Lovetsky/Associated Press/East News
fot. Dmitri Lovetsky/Associated Press/East News

Według duńskiej Służby Wywiadu Wojskowego i Bezpieczeństwa Rosja może w nadchodzących miesiącach przeprowadzić "ograniczoną operację wojskową przeciwko jednemu z krajów NATO". W ocenie służby ryzyko scenariusza pozostaje niskie, ale rośnie. Zagrożenie dotyczy przede wszystkim któregoś z krajów bałtyckich.

- Widzimy zagrożenie ze strony Rosji. Ono jest stałe z różnym natężeniem w różnych momentach. Natomiast musimy też zwrócić uwagę na treść doktryny Gierasimowa. To jest tak, że Rosja zawsze chce znaczyć więcej niż jej potencjał na to wskazuje - ocenił w programie "Wybory w TOK-u" Karol Karski z Prawa i Sprawiedliwości.

Według gościa audycji Dominiki Wielowieyskiej, Rosja nie jest jednak wystarczająco silna, by zaatakować kraj NATO, dlatego będzie nasiała prowokacje i akty dywersji.  

- Rosja będzie nas straszyć poprzez swoją agenturę, także agenturę w innych krajach. Będzie nas przekonywać o zagrożeniu, zagrożeniu zawsze realnym - dodał. 

Quiz: Ile wiesz o wydarzeniach mijającego tygodnia? Sprawdź się w quizie TOK FM

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Ile - według medialnych ustaleń - miało kosztować spotkanie jeden na jeden z prezydentem Karolem Nawrockim w ramach "Polish-American Economic Summit"?

    "To niesmaczne i perfidne"

    Działania Rosji rodzą też pytania o liczbę i treść otrzymywanych przez Polaków ostrzeżeń. 

    Dobromir Sośnierz z Konfederacji wskazał w tym kontekście na duże natężenie formułowanych przez rząd alertów. - Obawiam się, że jesteśmy na drodze do takiego scenariusza, w którym ludzie przestają się tym przejmować, bo za dużo tego typu ostrzeżeń zostało formułowanych w bardzo kategorycznym tonie - mówił. 

    Jak dodał, nie ma tymczasem żadnych informacji, by coś się ruszyło w sprawie schronów, szkoleń czy organizacji obrony cywilnej. - Ciągle otrzymujemy ostrzeżenia i nic za tym nie idzie. Nie widać, żeby państwo się do tego jakoś specjalnie przygotowywało - ocenił też. 

    Patryk Jaskulski z Koalicji Obywatelskiej i Joanna Wicha z Nowej Lewicy podkreślili z kolei, że zagrożenie ze strony Rosji było realne także za rządów Zjednoczonej Prawicy. 

    - Poprzedni rząd stawiał stawiał na brak informacji. Osobiście uważam, że budując odporność musimy być uczciwi względem społeczeństwa - przyznał polityk KO. 

    Posłanka Nowej Lewicy przekonywał z kolei: "W momencie, kiedy premier by dla odmiany nie ostrzegał, albo gdyby państwo nic nie robiło i nie ostrzegało choćby alertami, to opozycja by zaraz mówiła: Ale jak to? Przecież premier nie ostrzegł. Nie ma żadnych alarmów, nie ma żadnych alertów! Inna rzecz, że oczywiście można się zgodzić z tym, że alerty powinny być może bardziej dopracowane". 

    - Innymi słowy:  jeśli chodzi o właśnie słowa premiera, to wydaje mi się, że granie w ten sposób, jest niesmaczne i perfidne - skwitował w TOK FM. 

    Źródło: TOK FM 

    Redakcja poleca