Karanie za pomaganie na granicy? Senator ostrzega przed konsekwencjami i mówi o Litwie
Do trzech lat więzienia miałoby grozić aktywistom, którzy pomagają cudzoziemcom na polsko-białoruskiej granicy. Chodzi o migrantów m.in. z Syrii, Konga czy Erytrei, którzy pojawiają się w przygranicznych lasach i szukają wsparcia. - Jeżeli twierdzi się, że jest tam praktycznie pełna szczelność, to po co ten przepis? - pytał w TOK FM senator Polski 2050 Maciej Żywno.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co zakładają zmiany w prawie proponowane przez rząd;
- jakie formy pomocy migrantom mogłyby zostać uznane za przestępstwo;
- jak plany rządu ocenia senator Maciej Żywno z Polski 2050.
Według art. 264a Kodeksu Karnego do pięciu lat więzienia grozi temu, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, umożliwia lub ułatwia innej osobie pobyt na terytorium Polski wbrew prawu. MSWiA chce pójść dalej i objąć tym przepisem także działania wobec nielegalnych migrantów niezwiązane z osiągnięciem korzyści majątkowej.
Mówiąc prościej, resort proponuje karanie za pomoc - mowa nawet o takich jej formach jak dostarczenie wody, jedzenia czy ubrań. Swój sprzeciw wobec zmianom w kodeksie karnym wyrazili już m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Spraw Człowieka oraz senator Maciej Żywno (Polska 2050). - Udzielanie pomocy nie jest łamaniem prawa, jest obowiązkiem. Jeżeli ktokolwiek - czy w lesie, czy na ulicy - cierpi, należy mu się udzielenie pierwszej pomocy. Nie powinno być to penalizowane - podkreślił wicemarszałek Senatu i członek senackiej Komisji Obrony Narodowej w "Poranku TOK FM".
Karanie za pomoc migrantom na granicy? "Stawiamy państwo na głowie"
Zdaniem polityka wejście zaostrzonego prawa w życie "wywróciłby stan prawny". - I to nie tylko na pograniczu polsko-białoruskim, ale w każdej sferze, bo jeżeli pojawią się uchodźcy, idący na przykład z kierunku Litwy, a na to się szykujemy, to by oznaczało, że pomaganie również im byłoby przestępstwem, a nie jest. Mamy też wyrok sądu dotyczący tzw. piątki z Hajnówki, gdzie sąd próbę włożenia aktywistom przemytniczych i karnych aspektów wręcz wyśmiał. Poprawianie prawa w tym kierunku jest więc kompletnie zbędne i jest niesprawiedliwe. Wrażliwość ludzi i chęć pomagania trzeba wykorzystać pozytywnie, a nie karać (...) Jeżeli to ma być to traktowane jako przestępstwo, to stawiamy państwo na głowie - uzasadniał Maciej Żywno w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.
Prowadząca Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że aktywiści pomagając mogą nieświadomie narazić kraj na niebezpieczeństwo. - Może być tak, że ktoś przewozi w głąb kraju osobę, która nielegalnie przekroczyła granicę, nie zgłosiła się do polskich służb o pomoc, tylko zrobiła to pokątnie. My nie wiemy, kto to jest. Jesteśmy narażeni na hybrydowe ataki ze strony Rosji - podpalenia, rozmaite akty dywersji - wskazała.
Maciej Żywno odparł, że "to sytuacja do analizy indywidualnej". - Warto zwrócić uwagę, że i tak służby mogą to sprawdzić - dodał.
Senator zwrócił uwagę na jeszcze jedną sprawę. - Jak to (zaostrzenie przepisów - red.) ma do wypowiedzi, że polsko-białoruskiej granicy już nikt nie przekracza? (...) Zapora i skuteczność Straży Granicznej i wojska swoje robi, więc jeżeli twierdzi się, że jest tam praktycznie pełna szczelność, to po co ten przepis? - pytał Żywno w TOK FM.