Po co Tusk wygłosił swoje orędzie? "Na to musiał zareagować"
Atak na Trybunał Konstytucyjny i jego sędziów to kolejna odsłona procesu niszczenia rządów prawa w Polsce przez PiS i prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego - oświadczył w sobotnim orędziu premier Donald Tusk. - Musiał wygłosić to orędzie, żeby zareagować na ten wielogłos koalicyjny - ocenił w TOK FM Aleksander Gruszczyński z "Gazety Wyborczej".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak premier Tusk ocenia reakcję państwa na bezprawie;
- Dlaczego orędzie Tuska miało uspokajający ton;
- Co wydarzyło się wokół Trybunału Konstytucyjnego według Gruszczyńskiego;
- Które wydarzenia przyczyniły się do napięcia wokół TK.
"Szanowni Państwo, byliśmy wczoraj świadkami gorszących zdarzeń pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. Bardzo chciałbym, abyśmy podobnych scen nie musieli nigdy w Polsce oglądać. Sposobem na spokój nie może być jednak ustępowanie przed bezprawiem i przemocą. Demokratyczne państwo musi być silne i zdolne do egzekwowania sprawiedliwości" - mówił w sobotnim orędziu, wyemitowanym w mediach, premier Donald Tusk.
Tusk podkreślił, że "państwo prawa tym różni się od prawa dżungli, że o racji nie decydują mięśnie i chamstwo”. - W państwie prawa sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem. Państwo prawa dba o słabych tak samo, jak o silnych - powiedział prezes Rady Ministrów. - W państwie prawa polityk nie może wchodzić na teren sądu czy trybunału i wydawać poleceń czy zastraszać sędziów, nawet jeśli jest prezydentem. Państwo prawa nie widzi barw partyjnych i nie zna pojęcia bezkarności - podkreślił.
Orędzie Donalda Tuska komentował na gorąco w programie specjalnym w TOK FM Arkadiusz Gruszczyński z "Gazety Wyborczej". - Ono zostało wygłoszone po to, żeby elektorat KO, ale też całej większości rządowej, był spokojny. Ono miało taki uspokajający ton - wskazał dziennikarz. Gość Wojciecha Muzala tłumaczył, że wyborcy mogli dzisiaj zobaczyć czołowych polityków koalicji rządowej - Szymona Hołownię czy Władysława Kosiniaka-Kamysza, na spotkaniach z prezydentem. - Dlatego Tusk musiał wygłosić to orędzie, żeby zareagować na ten wielogłos koalicyjny - dodał Gruszczyński.
W jego ocenie mamy w tej chwili do czynienia z "dwiema rzeczywistościami, które składają się na obraz spolaryzowanej rzeczywistości". - Z jednej strony Karol Nawrocki, który siłą wkracza do Trybunału Konstytucyjnego, w atmosferze wrzasków i teorii o zamachu stanu. A z drugiej strony jest premier, który spokojnym tonem wyjaśnia, co się stało - mówił Gruszczyński.
- Widać, że Donald Tusk nie chce dogadać się z opozycją i prezydentem, jeśli chodzi o kształt TK - podsumował dziennikarz i dodał, że w ciągu kilku dni należy się spodziewać odpowiedzi Karola Nawrockiego. - A mamy jeszcze Marsz Niepodległości. Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak już zapraszają ludzi 11 listopada, żeby bronić TK przed obecną władzą - wskazał Gruszczyński.
Niepokoje przed TK
Od piątkowego wieczora trwa przesilenie w TK. Poinformowano o zarządzeniu przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Prokurator generalny Waldemar Żurek skierował wnioski o uchylenie im immunitetów. Anna Korwin-Piotrowska, jako mająca najdłuższy staż sędziowski, została ogłoszona osobą kierującą TK. Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu, wrócił do kraju, i przybył do siedziby TK - a po jej opuszczeniu odbył, już w sobotę, pilne konsultacje z udziałem sił parlamentarnych, argumentując, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego.
Kierująca TK sędzia Anna Korwin-Piotrowska, komentując w sobotę nocne wydarzenia wokół TK, powiedziała, że przed wejściem do Trybunału prezydent Karol Nawrocki próbował staranować ją i innych sędziów TK wybranych przez Sejm. Jej zdaniem prezydent nie chciał rozmawiać z sędziami. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekonywał z kolei, że została naruszona nietykalność prezydenta. Według Leśkiewicza "uzurpatorzy próbowali uniemożliwić wejście do Trybunału Konstytucyjnego Prezydentowi RP".
Źródło: TOK FM/PAP