,
Obserwuj
Polityka

Prezydent "jest na jałowym biegu". Po to mu "atak" na marszałka Sejmu?

3 min. czytania
12.02.2026 20:17

- Gdy poskładamy to wszystko razem, wychodzi obraz małej operacji zaczepnej - mówił w TOK FM Marcin Duma z Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. W jego ocenie sprawa marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego wpisuje się w próbę zwiększenia politycznej sprawczości obozu prezydenta, także poprzez naciski na koalicjantów rządu.

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Na posiedzeniu RBN poruszony został temat poświadczeń bezpieczeństwa marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i jego rzekomych wschodnich powiązań towarzysko-biznesowych;
  • Sam Czarzasty ocenił, że "ustawka się nie udała", a oponenci polityczni "mogą na niego pluć i opowiadać bzdury";
  • Marcin Duma w TOK FM stwierdził, że działania wobec Czarzastego są częścią szerszej operacji politycznej mającej na celu zwiększenie sprawczości prezydenta i jego zaplecza, włączając w to próby nacisku na PSL.

Jednym z tematów środowego posiedzenia zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego było wyjaśnienie kwestii poświadczeń bezpieczeństwa marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i jego "wschodnich powiązań towarzysko-biznesowych". 

Czarzasty ocenił w czwartek, że "ustawka się nie udała". - Sprawa wokół mnie ma jeden wymiar. O tym wymiarze powiedział pan (były) premier Mateusz Morawiecki jasno i precyzyjnie: robimy to po to, żeby pan marszałek Czarzasty zrezygnował. Mam złą informację panie premierze. Możecie na mnie pluć, możecie opowiadać bzdury. Możecie wszystko to robić, ale ja nie zrezygnuję. Nie będę uległy tego typu sugestiom - oświadczył marszałek Sejmu.

To "skomplikowało sytuację"

W rozmowie w TOK FM Marcin Duma z Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych przekonywał, że podniesienie sprawy Czarzastego na posiedzeniu RBN było elementem szerszej układanki politycznej. Politolog zwracał uwagę, że bezpośrednim impulsem do wprowadzenia tego punktu do porządku obrad była publikacja w prorządowej "Gazecie Polskiej". Jak zauważył, wcześniej doszło też do ważnego, choć na pierwszy rzut oka niezwiązanego z tą sprawą, spotkania prezydenta z parlamentarzystami poświęconego współpracy z Sejmem. Na rozmowy nie przyszli jednak przedstawiciele Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Zdaniem Dumy to miało znaczący wpływ na działania obozu prezydenckiego.

- To, że te dwie siły nie pojawiły się na spotkaniu, skomplikowało sytuację - ocenił. Według gościa "Wywiadu Politycznego" spotkanie prezydenta z parlamentarzystami miało w założeniu zbudować bezpośredni kanał porozumienia z posłami, z pominięciem marszałka Sejmu i "marszałkowskiego weta". - Skoro nie udało się ominąć marszałka, następnym krokiem był atak na niego - mówił ekspert. Jego zdaniem to miało to być przygotowanie pod próbę jego odwołania.

Politolog zwrócił też uwagę na doniesienia "Rzeczpospolitej". Według dziennika PiS miał kusić PSL propozycją utworzenia rządu technicznego i powoływać się przy tym na "oczekiwania Amerykanów", sugerując, że brak takiego układu mógłby oznaczać ograniczenie kontaktów szefa MON z USA i Pentagonem. 

"Mała operacja zaczepna"

- Gdy poskładamy to wszystko razem, to wychodzi nam obraz małej operacji zaczepnej - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej. Celem tej "operacji" - jego zdaniem - ma być zwiększenie politycznej sprawczości prezydenta i jego zaplecza. - Z jednej strony uderzenie w marszałka, które ma zwiększyć sprawczość. Z drugiej nacisk na PSL, by to ono próbowało wpływać na marszałka. Nie chodzi nawet o to, które ustawy zostaną uchwalone, ale o poszerzenie obszaru sprawczości, bo on dziś jest raczej wątły - oceniał.

W ocenie politologa po pierwszym okresie intensywnej aktywności prezydenta tempo jego działań wyraźnie spadło. - Można zwołać Radę Gabinetową, posiedzenie RBN, a na końcu i tak pojawia się premier, który mówi, że jesteśmy wiernym sojusznikiem, ale nie wasalem i dziękujemy za propozycję wstąpienia Polski do Rady Pokoju. Jesteśmy po pół roku prezydentury, kiedy przez pierwsze miesiące prezydent był w ofensywne na każdym froncie. Teraz jest trochę na jałowym biegu - podsumował.

Źródło: TOK FM, PAP, "Rzeczpospolita"