,
Obserwuj
Polityka

"Prezydent stracił nad sobą kontrolę". Komentatorzy krytykują "podwórkowy styl" Nawrockiego

2 min. czytania
24.03.2026 11:12

Spięcie Karola Nawrockiego z dziennikarzem TVN24 w Przemyślu wyglądało - zdaniem Michala Kolanki - fatalnie. - To była utrata kontroli przez prezydenta - komentował w TOK FM dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wydarzyło się podczas obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu?
  • Jak zareagował prezydent na pytanie o Viktora Orbana?
  • Dlaczego incydent z dziennikarzem zaszkodził Karolowi Nawrockiemu?

Dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek - po zakończeniu oświadczeń prezydentów Polski i Węgier - zadał Karolowi Nawrockiemu pytanie o stosunek wobec Viktora Orbana, który utrzymuje bliskie relacje z Władimirem Putinem.

Jak ocenił prowadzący "Poranek TOK FM" Maciej Kluczka, "to nie było turbo niegrzeczne", że dziennikarz wykrzyczał pytanie, po zakończeniu oficjalnych wystąpień. 

- Prezydent zachował się bardzo pryncypialnie, takiego eleganckiego słowa bym użyła. Myślę, że było to po prostu niegrzeczne, niepotrzebne, bardzo emocjonalne. Bardziej mi się to kojarzy z podwórkowym stylem - komentowała Agnieszka Niesłuchowska z "Wprost".

Dziennikarka dodała, że po prezydencie było widać nerwowość. - A to, dlatego że  przekaz (prezydenta i jego współpracowików - red.) jest tak naprawdę niespójny - podkreśliła gościni TOK FM. I przypomniała słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, że "interes węgierski jest w poprzek interesów Polski". - Ta opinia chyba źle się zestarzała - stwierdziła.

Michał Kolanko z "Rzeczpospolitej" ocenił, że spięcie wyglądało "fatalnie". - To ewidentnie była utrata kontroli przez prezydenta. I widocznie to jest czuły punkt - uznał gość Macieja Kluczki.

Zdaniem komentatorów "Poranka TOK FM", choć części opinii publicznej (i politykom PiS-u) będzie się takie zachowanie podobało, to prezydent mógł inaczej rozegrać tę sytuację. - Mógł normalnie odpowiedzieć na pytanie, a nie zrugać obywatela Polski przy Węgrach. Niefajnie to wyglądało - podsumował Kluczka.

Redakcja poleca

Po co PiS-owcom zdjęcie z Orbanem?

Poniedziałkowa wizyta prezydenta Nawrockiego odbyła się na niewiele ponad dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. A jeszcze niedawno - jak przypomniał Kluczka - Mateusz Morawiecki, gdy był premierem, podkreślał, czym się różni Polska od Węgier, a w dyplomacji panował uzus, że nie jedzie się do danego polityka, gdy ten jest tuż przed wyborami. Tymczasem w sobotę ten sam Morawiecki przemawiał na konferencji środowisk prawicowych CPAC w Budapeszcie i zrobił sobie zdjęcie z Viktorem Orbanem. Dodatkowo, w spotkaniu uczestniczyli tacy politycy jak chwalący się sympatiami do Putina Mateo Salvini. 

Redakcja poleca

Niesłuchowska mówiła, że obserwujemu obecnie polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy uprawiają "spychologię", przypominają, że premier Tusk spotykał się z prorosyjskim premierem Serbii. - Co się takiego stało? Mam wrażenie, że tak to jest tłumaczone. Tak naprawdę... "Polacy, nic się nie stało" - mówiła, cytując słynne hasło z piłkarskich stadionów.

Według Michała Kolanki zarówno incydent z dziennikarzem, jak i wizyta u Orbana jest przejawem krótkowzroczności prawicy. - Za chwilę Orban może przegrać wybory na Węgrzech, za chwilę niemal na pewno Trump przegra wybory połowkowe w Stanach Zjednoczonych (w listopadzie). I za kilkanaście miesięcy były premier Morawiecki zostanie ze zdjęciem z Orbanem, jak Himilsbach z angielskim - podsumował dziennikarz "Rzeczpospolitej". 

Źródło: TOK FM