"Rozedrgany" Nawrocki nie może więcej obwiniać Tuska? Żurek w TOK FM: "Polacy nie są idiotami"
Widziałem wczoraj chyba pierwszy raz pogubionego prezydenta. Tak, jak na różnych wystąpieniach był butny i buńczuczny, krzyczał tym swoim podniesionym głosem, to teraz był taki rozedrgany. Może snusowy dał mu wczoraj mniej snusów - ocenił w TOK FM minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy minister sprawiedliwości spodziewa się, że prezydent podpisze kolejne ustawy?
- Co minister Żurek uważa o liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego?
- Myślałem, że będzie weto, ale cieszę się, że jednak jest podpis. Ludzie będą mieli trochę lżej - tak minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w "Poranku" TOK FM skomentował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego ws. ustawy o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Prezydent ją podpisał, ale z uwagi na swoje zastrzeżenia do jej zapisów, skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że i tak ustawa od razu wchodzi w życie.
Minister Waldemar Żurek stwierdził, że w orędziu prezydenta usłyszał "jak zwykle: kłamstewka i hipokryzję". - Tak się zastanawiam, kiedy prezydent dojrzeje i powie Polakom: mój przyjaciel Trump rozpoczął wojnę z Iranem, której nie może skończyć i przez to niestety musicie bardzo dużo płacić na stacjach - zastanawiał się gość Jacka Żakowskiego.
Zdaniem Żurka, powodem decyzji prezydenta była presja opinii publicznej w temacie wysokich cen paliw. - Chyba jego doradcy zobaczyli, że sondaże lecą na łeb na szyję. Tendencja się zupełnie zmieniła - dodał minister.
- Polacy nie są idiotami i widzą to, co się dzieje właśnie w Zatoce i później prezydenta, którym zamiast mówić: "rząd musi zrobić wszystko, żebyśmy przeszli suchą stopą przez ten kryzys energetyczny", mówi: "wina Tuska". Tak daleko nie zajedzie. Chyba to wczoraj zrozumiał - ocenił gość "Poranka TOK FM".
Według ministra podpis Karola Nawrockiego jest "incydentalny". - Ja nie spodziewałbym się niczego dobrego - mówił Waldemar Żurek o kolejnych ustawach, które będą czekać na podpis prezydenta.
Żurek krytykuje list żelazny dla Romanowskiego
- To nie jest tak, że nie chcemy, żeby Marcin Romanowski wrócił do Polski i stanął przed prokuratorem - zaznaczył Waldemar Żurek, odnosząc się do przyznania listu żelaznego dla poszukiwanego polityka PiS-u. W opinii ministra sprawiedliwości polskie służby działają, by sprowadzić go do kraju, ale to bardzo trudne. - Jak ktoś ma nazwijmy to "kościelne powiązania", może się zaszyć w każdym miejscu na świecie - wyjaśniał gość TOK FM.
Minister nie chciał założyć się z Jackiem Żakowskim o to, że Romanowski nie zostanie doprowadzony z zagranicy. - Znam grupę łowców cieni. Oni są naprawdę nieźli - przekonywał Żurek, a redaktor TOK FM wyraził wątpliwość, że uda im się odnaleźć Romanowskiego w Naddniestrzu.
- Przy tym liście żelaznym wyszło coś, co mnie irytuje od dłuższego czasu, to znaczy takie lekceważenie zepsucia systemu zwłaszcza przez niektórych neo-sędziów, którzy byli bardzo silnie powiązani z władzą - wyjaśnił minister Żurek. I dodał, że "nie możemy pokazywać przestępcom, że jak będziesz grał na nosie państwu, to dostaniesz list żelazny".
Marcin Romanowski ukrywa się przed procesem sądowym w Polsce. List żelazny - jeśli się uprawomocni - daje mu gwarancję, że po powrocie do kraju nie zostanie aresztowany.
- Nie ma jednak pewności, że Romanowski wróci do kraju, a list żelazny daje mu więcej swobody w poruszaniu się - mówił w TOK FM minister Żurek. Decyzja neo-sędziego, który zdecydował w tej sprawie, budzi wątpliwości szefa MS.
Marcin Romanowski to były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS. W Polsce - w związku ze śledztwem ws. Funduszu Sprawiedliwości - usłyszeć może kilkanaście zarzutów karnych.
Źródło: TOK FM