"Rząd działa jak harcerze". O modus operandi Zjednoczonej Prawicy
W sobotę ogłoszono rozporządzenie w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych. Do Polski - do 30 czerwca - nie będzie można sprowadzać z Ukrainy m.in. zboża, cukru, owoców i warzyw. To - krytykowana przez wielu ekspertów - reakcja gabinetu Mateusza Morawieckiego na kryzys na rynku zbóż. Krytycy działań rządu powtarzali, że decyzja przede wszystkim zaszkodziła Ukrainie, która walczy z Rosją. Jak poinformowano wieczorem we wtorek, w nocy z 20 na 21 kwietnia ma zostać wznowiony tranzyt ukraińskiego zboża przez Polskę. To efekt dwudniowych polsko-ukraińskich rozmów.
Radykalna decyzja ws. zamknięcia granicy dla produktów rolnych z Ukrainy to reakcja Prawa i Sprawiedliwości, które trwały od 2022 roku. Kilka dni wcześniej wymieniono ministra rolnictwa - krytykowanego przez rolników Henryk Kowalczyk został zastąpiony przez posła PiS-u Roberta Telusa. Ale to nie ostudziło nastrojów, rolnicy protestów nie przerwali.
Zdaniem dra Roberta Sobiecha z Collegium Civitas to zachowanie typowe dla rządu, którego maksymą jest: 'Jakoś to będzie'. Bo rządzący ze Zjednoczonej Prawicy zabierają się do działania, dopiero kiedy trwa pożar. - Trochę to przypomina łatanie dziur w drogach - ocenił, podkreślając, że przed rządami Zjednoczonej Prawicy dziury w drogach łatano w miarę na bieżąco. A teraz 'nie da się jeździć'.
Ale choć według Sobiecha w działaniach PiS-u 'pomysłu w tym żadnego nie ma', to '30 proc. nadal opowiada się za tą partią'.
'Rząd działa jak harcerze'
Joanna Mizołek uważa, że 'PiS nie potrafi działać systemowo'. - Mam wrażenie, że urzędy, służba zdrowia - to wszystko idzie w coraz gorszą stronę, bo PiS o takie rzeczy, które są perspektywiczne, po prostu nie dba - wskazała dziennikarka 'Wprost'.
Jak mówiła, 'Platforma przez osiem lat rządów jednak starała się stopniowo naprawiać różne kwestie i nie było takich tych tzw. dziur w drodze'. Jednak ludzie w małym stopniu zauważali te mało spektakularne działania. - Zauważyli dopiero wtedy, gdy realnie coś dostali, czyli 500 plus - stwierdziła.
Według Miziołek Prawo i Sprawiedliwość 'pewne rzeczy pozostawia, a jak mamy duży problem, to dopiero się nim zajmuje'. - Dzięki temu przekuwają to w tzw. sprawczość, pokazują, że działają - analizowała dziennikarka. Przypomniała też o węglu, którego przed zimą w Polsce po prostu nie było. - Przez kilka miesięcy było wrażenie, że nie ma działań rządu. Oni tak działają jak harcerze i dlatego być może koło Mateusza Morawieckiego jest tylu harcerzy. Jest akcja, robimy obóz, budujemy, żeby rozwiązać problem. Ale dopóki coś się nie wykrzaczy, nie zadzieje się, to nic nie robimy. Bo nie ma problemu - podsumowała dziennikarka 'Wprost'.