"Następne pytanie referendalne zobaczymy w telegazecie". Komentatorzy o akcji PiS: Upadek intelektualny
W piątek Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło akcję przedstawiania pytań referendum, które ma się odbyć razem z październikowymi wyborami. Pierwsze ujawnił Jarosław Kaczyński, drugie - Beata Szydło, trzecie - Mateusz Morawiecki. Brzmią one:
- 'Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?';
- 'Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?',
- 'Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?'.
Politycy opozycji nazywają tę akcję PiS-u "politycznym kabaretem" i nawołują do bojkotu referendum. Często w komentarzach pojawiają się też humorystyczne tony. 'Według nieoficjalnych informacji sztab PiS przygotował też ulotkę promującą trzecie pytanie referendalne' - napisał na platformie X (dawnym Twitterze) Arkadiusz Myrcha z KO.
- Też śmieszkuję. Bardzo śmieszy mnie forma ujawniania tych pytań. Każdego dnia jest prezentowane jest nowe pytanie. Trochę sobie dworuję, że następne zobaczymy w telegazecie. Albo że będzie konkurs audiotele pt. "Zgadnij następne pytanie". A ta gmina, w której padnie najwięcej prawidłowych odpowiedzi, dostanie np. wóz strażacki - mówiła ironicznie w TOK FM Estera Flieger, publicystka i dziennikarka.
Rozmówczyni Grzegorza Sroczyńskiego zwróciła jednak uwagę, że głównym celem referendum jest mobilizowanie elektoratu PiS-u. - To powoduje w nim wzmożenie. Bo musimy pójść do referendum i udzielić prawidłowych odpowiedzi, by obronić Polskę przed tymi wszystkimi zagrożeniami, na które wskazuje lider naszego obozu. To jest też taka karta w rękach PiS-u: 'Tyle razy nam zarzucaliście, że zamordujemy demokrację, a tu proszę bardzo, w tak ważnych sprawach oddajemy decyzje społeczeństwu' - powiedziała gościni TOK FM.
'Partia, która cofa wskazówki zegara historii'
Z kolei Marcin Meller, autor 'Drugiego Śniadania', wskazał, że za pomocą idei referendum PiS walczy o kilka procent wyborców, którzy zniechęcili się do niego. - Są rozczarowani obecnymi rządami, ale nigdy nie zagłosują na opozycję, zwłaszcza na Donalda Tuska. Zezują trochę w stronę Konfederacji, ale trochę się jeszcze boją. Jak rozumiem, referendum służy wysłaniu sygnału do tych wyborców: 'No dobrze, parę rzeczy zrobiliśmy niedobrze, trochę pokradliśmy, ale w najważniejszych sprawach to my was obronimy'. Może to zadziałać - stwierdził.
Także zdaniem Estery Flieger próba mobilizacji elektoratu za pomocą referendum może okazać się skuteczna. - To jest wszystko spójne z obrazem PiS od wyborów w 2015 roku. Że to partia, która cofa wskazówki zegara historii, zeruje to, co się wydarzyło w dobie transformacji ustrojowej i oddaje sprawiedliwość tym, którzy nie zaznali jej wcześniej. Te pytania referendalne to obsługują. Możemy się śmiać i patrzeć na wystąpienie Mateusza Morawieckiego jako kolejny symptom upadku intelektualnego prawicy, która już nie umie się zdefiniować inaczej niż w odniesieniu do Donalda Tuska. Możemy to krytykować, ale w PiS to działa - podkreśliła.
W ocenie gościni TOK FM PiS 'świetnie gra na nastrojach' społecznych, co widać np. po drugim pytaniu dot. wieku emerytalnego. - Ono gra na napięciu związanym z tym, że Donald Tusk nie ma już w szerokiej części społeczeństwa wiarygodności i że kojarzy się z podwyższeniem wieku emerytalnego. PiS mówi: 'Jesteśmy źli, ale tamci przyjdą i nie dość, że nie dadzą, to jeszcze zabiorą'. Partia Jarosława Kaczyńskiego od lat na tym lęku jedzie, a ludzie jednak tym się nie nudzą. Opozycja powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest - podkreśliła.
Jak dodała, jest to także lekcja do odrobienia dla 'postępowego' elektoratu z dużych miast. - Bardzo często patrzymy na te lęki (dot. podwyższenia wieku emerytalnego i imigrantów - przyp. red.) z poczuciem wyższości. Bo ludzie nie mogą ich mieć, a my mamy rację. A wtedy wchodzi PiS i obsługuje te emocje społeczne - podsumowała rozmówczyni Grzegorza Sroczyńskiego.
'Kaczyński nie ma już siły ani wizji'. O referendum i 'jedynym wehikule do zwycięstwa' PiS