"Poszli bronić Ziobry". Ekspert o wygranej PiS w wyborach samorządowych
Według sondażowych wyników wyborów najwięcej, bo 33,7 proc. głosów do sejmików wojewódzkich otrzymało Prawo i Sprawiedliwość. Na drugim miejscu znalazła się Koalicja Obywatelska, na którą zagłosowało 31,9 proc. wyborców. Tak niewielka przewaga wystarczyła, by prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił wielki sukces wyborczy. Zdaniem Kaczyńskiego, wygrana kolejnych wyborów parlamentarnych jest więc możliwa.
- Niewątpliwie PiS odnotował najlepszy wynik w kraju, więc nie można mówić o porażce tej partii. To bardzo istotne zwłaszcza pod kątem psychologicznym - mówił w programie "Jest temat!" prezes Klubu Jagielońskiego Paweł Musiałek.
Jak podkreślił ekspert, wybory samorządowe są wielopłaszczyznowe i bardziej skomplikowane niż wybory parlamentarne. Nie zmienia to faktu, że na zwycięstwo liczyła po cichu Koalicja Obywatelska, która nie wciągnęła na swoje listy kandydatów Lewicy, spodziewając się wygranej 'bez konieczności dzielenia się stołkami'. Jednak w ocenie prezesa Klubu Jagielońskiego, choć PiS dobiegło do mety jako pierwsze, to jest to zwycięstwo z łyżką dziegciu.
- Wygrana nie przekłada się na taką liczbę miejsc w sejmikach, na jaką liczyło PiS. Finalnie partia Kaczyńskiego będzie miała mniej władzy niż w latach poprzednich - zaznaczył gość Agaty Szczęśniak.
Wybory samorządowe. Co pomogło PiS?
Frekwencja w wyborach samorządowych wyniosła 51,5 proc. - tak wynika z sondażu exit poll Ipsos dla TVP, TVN i Polsatu. To dużo mniej niż w wyborach parlamentarnych z października 2023 r., gdy do urn ruszyło ponad 74 proc. uprawnionych. Demobilizacja dotknęła także PiS, ale w mniejszym stopniu niż KO czy Lewicę. Zdaniem Musiałka, to jest właśnie jedna z przyczyn zwycięstwa PiS w wyborach samorządowych.
Inną zasadniczą kwestią była zmiana strategii w prowadzeniu kampanii przez PiS. Według eksperta, sztab PiS odrobił lekcję po porażce w wyborach parlamentarnych. - Zdano sobie sprawę, że wówczas 'przegrzano' temat Donalda Tuska i straszenia przejęciem przez niego władzy. Tym razem PiS nie grał także na polaryzację społeczeństwa. To była dość stonowana kampania i tym właśnie wygrało Prawo i Sprawiedliwość - podkreślił Musiałek.
Według niego ta sama strategia nie sprawdzi się jednak podczas wyborów do europarlamentu, bo tematów do polaryzacji społeczeństwa będzie po prostu więcej.
Prezes Klubu Jagielońskiego wskazywał na jeszcze jeden bardzo istotny czynnik, dla którego PiS odniosło sukces. Komisje śledcze, przeszukania ABW u kluczowych polityków prawicy, w tym Zbigniewa Ziobry, dały sygnał wyborcom PiS, że trzeba bronić tych nękanych polityków.
- Nie jesteśmy jeszcze na etapie, w którym polityk PiS czy Zjednoczonej Prawicy zostałby złapany za tak zwaną rękę, gdzie byłby wyrok sądu lub gdzie byłoby czarno na białym pokazane złamanie prawa. Dla wielu wyborców PiS dotychczasowe działania służb wobec polityków prawicy są traktowane jak polowanie na czarownice. Dlatego zmobilizowali się i poszli 'bronić Ziobry' - wyjaśnił gość TOK FM.
PiS będzie miał problem z elektoratem
Paweł Musiałek ocenił, że PiS będzie miało twardy orzech do zgryzienia jeśli chodzi o pozyskanie nowego elektoratu. Według sondażowych wyników liczba głosujących na Prawo i Sprawiedliwość w porównaniu z wyborami parlamentarnymi spadła o 2,5 mln, a w porównaniu z poprzednimi wyborami samorządowymi z 2018 r., spadła o 600 tys. Warto przyjrzeć się też wynikom wyborów w dużych miastach, gdzie PiS zawsze przegrywało z innymi opcjami politycznymi.
- Już w 2018 r. na 107 prezydenckich miast PiS miało swoich przedstawicieli tylko w czterech, do tego niezbyt dużych miastach. Jak na partię, która jest na pierwszym miejscu w kraju pod względem poparcia, to słaby wynik - mówił ekspert. Jak podkreślił, to pokazuje, że elektorat, który popiera partię Jarosława Kaczyńskiego, to głównie elektorat wiejski lub małomiasteczkowy. A tylko tymi głosami trudno będzie przejąć władzę.
- Elektorat PiS się wyludnia. Pewna część przenosi się do miast, a po przeprowadzce często takie osoby zmieniają swoje poglądy polityczne. Warto też podkreślić, że w wielu miastach kandydaci PiS nie weszli nawet do drugiej tury wyborów prezydenckich - dodał Musiałek.
W jego ocenie rozczarowujący jest także wynik Tobiasza Bocheńskiego, który zmierzył się z Rafałem Trzaskowskim w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy.
- Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało poważnie przemyśleć, kogo wystawi do walki o fotel prezydenta Polski, bo wiadomo już, że nie będzie to Bocheński. Za to Rafał Trzaskowski śmiało może być kandydatem Koalicji Obywatelskiej - zaznaczył.
Ekspert zwrócił również uwagę, że PiS musi zmienić i przetransformować swoją strategię, jeśli poważnie myśli o przejęciu władzy w przyszłości. - Samo czyhanie na to aż opozycji powinie się noga może już nie wystarczyć - zaznaczył.