Kaczyński się wywinie? "Dowody na prezesa PiS są najsłabsze"
- Gdyby udało się doprowadzić do finału tę sprawę i były premier Morawiecki zostałby skazany wyrokiem karnym, byłaby to jego totalna eliminacja z polskiej polityki - mówił w TOK FM Bartosz Romowicz, poseł Polski 2050, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych.
Komisja w czwartek przedstawiła skrócony raport ze swoich prac. Do prokuratury ma wpłynąć 12 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa - dotyczą głównie przekroczenia uprawnień i sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób.
Na liście same duże nazwiska Prawa i Sprawiedliwości: poza Morawieckim to prezes partii Jarosław Kaczyński, była marszałkini Sejmu Elżbieta Witek, były szef MSWiA Mariusz Kamiński czy były minister aktywów państwowych Jacek Sasin.
Romowicz w "A teraz na poważnie" dodawał, że osoba ukarana prawomocnym wyrokiem karnym nie może piastować wielu funkcji publicznych.
- Byłby to koniec marzeń Morawieckiego o byciu premierem w przyszłości. Liczę na to, że w tej kadencji uda się to zrobić, że postępowanie sądowe zakończy się w najbliższych trzech-czterech latach - podkreślał.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Kaczyński się wywinie?
Mikołaj Lizut dopytywał, czy zarzuty może usłyszeć także Kaczyński. - Będę brutalnie szczery. Jeśli miałbym wskazać, na kogo w tym raporcie jest najmniej dowodów i są one najsłabsze, to jest to Jarosław Kaczyński - odparł Romowicz.
Jak dodał, prezes PiS to bardzo zręczny i doświadczony polityk.
- Mimo iż wszyscy wiemy, że to były jego decyzje, on robił wszystko z dystansem, żeby uchronić się od odpowiedzialności karnej. Wniosek kierujemy do prokuratury, natomiast ona oceni, czy materiał jest wystarczający, aby skierować wniosek o uchylenie immunitetu i postawienie zarzutów. To może być newralgiczna sprawa - dodał gość TOK FM.
Polityk mówił także, że choć cała organizacja wyborów, które się nie odbyły, pochłonęła miliony, to na tle innych afer PiS nie wygląda imponująco. - Prezes Zdzikot, mimo że w naszej ocenie złamał prawo jako prezes Poczty Polskiej, starał się zachować zdrowy rozsądek. Afery PiS kosztowały nas zdecydowanie więcej niż nieudane wybory korespondencyjne. Ostrołęka, maseczki, respiratory… Mamy afery, które kosztowały miliardy, a nie miliony - mówił poseł.
- Chodzi jednak o zasady i sprawiedliwość, że nikt nie może działać ponad prawem. Chodzi o zasady, nie o pieniądze - podkreślał Romowicz.
Ważne, żeby ich prezydent był prezydentem
Lizut przypominał, że PiS tłumaczył organizację wyborów ratowaniem sytuacji w momencie zagrożenia pandemią - korespondencyjna forma miała chronić obywateli przed zakażeniem koronawirusem.
- Co innego mają powiedzieć? Widział pan złodzieja, który przychodzi i mówi: tak, ukradłem i czuję się z tym dobrze? PiS chciało wykorzystać moment, w którym nikt inny nie mógł robić kampanii (bez wprowadzenia stanu wyjątkowego - red.). Mieli dostęp do mediów publicznych, organizacji wieców, spotkań. Każdy inny kandydat w tych wyborach miał to utrudnione. Nie było ważne dobro i zdrowie obywateli, a to, żeby ich prezydent był prezydentem - oceniał Romowicz.