,
Obserwuj
Polityka

Kiedy Woś usłyszy zarzuty? "Bawi się w kotka i myszkę"

Anna Siek
3 min. czytania
08.08.2024 07:12
Michał Woś był pierwszym posłem, któremu Sejm uchylił immunitet w związku z nadużyciami dotyczącymi Funduszu Sprawiedliwości. Ale do tej pory nie doszło nawet do postawienia zarzutów. - Mam wrażenie, że Woś bawi się z prokuraturą w kotka i myszkę - komentował w TOK FM Patryk Michalski.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Sąd Okręgowy w Warszawie w środę nie uwzględnił wniosku Prokuratury Krajowej w sprawie wyłączenia sędziego Przemysława Dziwańskiego. To najnowsza odsłona temat sprawy byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który chroniony jest - przypomnijmy - przez immunitet Rady Europy.

Przed sprawą Romanowskiego Sejm uchylił immunitet innemu prominentnemu politykowi Suwerennej Polski - Michałowi Wosiowi . Także w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co dzieje się w tej sprawie? - U Michała Wosia trwają sejmowe wakacje. I wydaje się być w dość dobrym nastroju, bo w poniedziałek napisał, że 'trwa hucpa'. Tak określił to, co dzieje się wokół jego sprawy - mówił w "TOK 360" Patryk Michalski z Wirtualnej Polski.

Posłowi PiS immunitet uchylono 28 czerwca i do tej pory nie usłyszał zarzutów. - Mam takie wrażenie, że Woś bawi się z prokuraturą w kotka i myszkę. Po uchyleniu mu immunitetu prokuratura zaczęła działać. Ale z tego, co wiem, nie zastosowała do tej pory żadnego nadzwyczajnego trybu. Więc próbowała mu dostarczyć wezwanie do prokuratury tradycyjną drogą - pocztą. Za pierwszym razem zdaje się, że Michał Woś nie odebrał tego wezwania i twierdził, że jest to porażka prokuratury - przypominał rozmówca Adama Ozgi.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozgrywka posła PiS z prokuraturą

Kolejnym krokiem byłego wiceministra było wyznaczenie pełnomocnika. Ale doszło do tego - jak podkreślił gość TOK FM - dopiero po jakimś czasie. - I też stwierdził, że nie udało mu się odebrać wezwania, że nie został skutecznie powiadomiony. Wygląda to na grę w kotka i myszkę. Jak zapytałem, co dzieje się w sprawie Michała Wosia, prokuratura napisała, że musiał mieć świadomość wezwania, dlatego że o terminie został powiadomiony jego pełnomocnik. A pełnomocnik tłumaczył, że w czasie wyznaczonego terminu będzie przebywał na urlopie - relacjonował Michalski.

Co ważne, Woś - po informacji o urlopie jego prawnika, pisemnie nie zgodził się na ustanowienie nowego pełnomocnika. - Zdaje się, że Michał Woś miał świadomość tego, jaki jest termin jego wezwania, świadomie nie odebrał pisma - ocenił dziennikarz WP.

Stanowski jeszcze nie skończył? 'Wszystkich rozłożyłoby na łopatki'

Afera jest. Posłowie śpią spokojnie

Dlaczego prokuratura pozwala na to, żeby polityk Suwerennej Polski prowadził tego typu rozgrywkę? Według Michalskiego nie można wykluczyć, że śledczy boją się zarzutów, że chwytają się wszelkich możliwych rozwiązań, żeby 'dopaść Michała Wosia i postawić mu zarzuty w świetle kamer'.

- Tego prokuratura nie chce. Dlatego też zastosowała tradycyjną ścieżkę taką, jakiej mógłby się spodziewać każdy inny obywatel. Z drugiej strony, jeśli polityk gra w kotka i myszkę, to prokuratura musi liczyć się z zarzutami, że jest nieskuteczna, że Woś gra prokuratorom na nosie. Myślę, że koniec końców Michał Woś usłyszy zarzuty, bo prokuratura ma cały wachlarz różnych możliwości skutecznego zawiadomienia go o sprawie. Tyle tylko, że będzie to trwało - stwierdził rozmówca Adama Ozgi. Ale upływający czas będzie sprzyjał dywagacjom, że prokuratura nie jest skuteczna w sprawie polityka partii Zbigniewa Ziobry.

Przypomnijmy, że Woś odgrywa bardzo ważną rolę w sprawie zakupu dla Polski Pegasusa. To on miał pilotować sprawę przekazania 25 mln złotych z Funduszu Sprawiedliwości na zakup - dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego - izraelskiego systemu Pegasus. Sprawę na początku 2022 roku ujawniła "Gazeta Wyborcza".

Michalski podkreślił, że mamy do czynienia z zupełnie innym kalibrem zarzutów niż w przypadku Marcina Romanowskiego. - Tutaj nie było mowy o zatrzymaniu czy tymczasowym aresztowaniu. Michał Woś będzie musiał tłumaczyć się z podpisu, który doprowadził do przekazania pieniędzy. Bo śledczy wychodzą z takiego założenia, że Fundusz Sprawiedliwości nie został powołany po to, by umożliwić zakup tak inwazyjnego oprogramowania, które służyło polskim służbom - przypomniał gość TOK FM.