,
Obserwuj
Polityka

"Turbulencje" w Polsce 2050. "Sprawy warto odciąć grubą kreską, ale nie zamiatać pod dywan"

3 min. czytania
11.02.2026 20:40

- Mieliśmy nadzieję, że ten kurz opadnie po wyborach, ale okazuje się, że nie - powiedziała w TOK FM posłanka Aleksandra Leo, opisując sytuację w Polsce 2050. Jej zdaniem około 20 parlamentarzystów "domaga się rozmowy" na temat kryzysu w partyjnym klubie. Jak zaznaczyła, "do tej pory się nie dowiedziała, dlaczego została odwołana z funkcji wiceprzewodniczącej".

Posłanka mówi o
Posłanka mówi o "kolejnych turbulencjach" w Polsce 2050
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Wiceszefowa Polski 2050 Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała wniosek o odwołanie Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego;
  • Ta sprawa to kolejny temat wywołujący spory wśród członków ugrupowania;
  • Posłanka Aleksandra Leo krytykowała obecnego przewodniczącego Pawła Śliza, twierdząc, że doprowadza on do wewnętrznych podziałów;

We wtorek wiceszefowa Polski 2050 Paulina Hennig-Kloska, która przegrała w drugiej turze wyborów na przewodniczącego ugrupowania z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, poinformowała, że na posiedzeniu klubu został złożony wniosek o odwołanie Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu. Przewodniczenie klubowi czyni go jednocześnie członkiem zarządu tego ugrupowania. Według źródeł Polskiej Agencji Prasowej jest to działanie związane z wewnętrzną walką o wpływy w nowym zarządzie. Hennig-Kloska ma domagać się powołania na to stanowisko byłego szefa klubu Mirosława Suchonia, który jest jej zwolennikiem.

Według rozmówców PAP sprawa jest kolejnym tematem dzielącym klub parlamentarny ugrupowania, przybliżając niektórych posłów do opuszczenia jego szeregów. Jak dowiedziała się agencja, posłowie, którzy mogą w najbliższym czasie opuścić klub Polski 2050, to Paweł Zalewski, Ryszard Petru, Joanna Mucha, Aleksandra Leo i Ewa Szymanowska. 

Leo: To, co się teraz dzieje, to jest dzielenie

W "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Karolina Lewicka pytała Aleksandrę Leo, czy zdecyduje się na taki krok. - Na pewno na razie będę walczyć o naszą partię, którą budowaliśmy przez ostatnie sześć lat - odpowiedziała posłanka. - Włożyliśmy w to bardzo dużo pracy, emocji, pieniędzy - dodała.

Leo przyznała, że "sytuacja od kilku tygodni jest bardzo trudna". - Mieliśmy nadzieję, że ten kurz opadnie po wyborach, ale okazuje się, że nie - powiedziała, wskazując na "kolejne turbulencje". Zaznaczyła, że kwestia stanowiska przewodniczącego klubu "to teraz numer jeden". 

Jak mówiła, około 20 parlamentarzystów podpisało oświadczenie o kryzysie w klubie parlamentarnym. - To osoby, które przede wszystkim domagają się rozmowy, bo jej zabrakło - podkreśliła posłanka. Wyraziła przekonanie, że choć niektóre sprawy warto odciąć grubą kreską, nie można tego mylić z "zamiataniem pod dywan, co często dzieje się u nas w partii". - Do tej pory nie dowiedziałam się, dlaczego zostałam odwołana z funkcji wiceprzewodniczącej klubu - stwierdziła Leo. - Taka rozmowa się należy, nie tylko mnie, ale też pozostałym parlamentarzystom. Prawdziwy lider powinien potrafić łączyć, a nie dzielić. To, co się teraz dzieje, to jest dzielenie - oceniła gościni TOK FM.

"Nie możemy mówić o zamknięciu procesu wyborczego"

Aleksandra Leo zapowiedziała, że członkowie klubu domagają się zwołania jego posiedzenia. - W mediach we wtorek słyszałam, że przewodniczący mówił, iż takie posiedzenie będzie jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu. Na razie mam poczucie, że to zasłanianie się regulaminem w obawie przed większością, której przewodniczący Śliz nie ma - powiedziała.

Jej zdaniem, choć wybrane zostały nowe władze partii, to "dopóki nie zostanie uporządkowany bałagan w klubie, nie możemy mówić o zamknięciu procesu wyborczego". - Od kilku tygodni w Polsce 2050 zajmujemy się głównie naszymi problemami i to musi się zmienić - dodała.

Źródło: TOK FM, PAP