31-latka zmarła po zatrzymaniu przez policję. Rodzina dowiedziała się o tym po ponad 2 miesiącach
Chodzi o 31-letnią Malwinę, która została zatrzymana za kradzież w sklepie we Wrocławiu. Jak podał Polsat News, kobieta skarżyła się na zły stan zdrowia, ale lekarz stwierdził, że nie ma przeciwskazań do umieszczenia jej w policyjnej izbie zatrzymań. "Następnego dnia kobieta zmarła. Sekcja zwłok wykazała, że mogła zostać dotkliwie pobita" - poinformował portal Polsatu.
O zdarzeniu nie poinformowano rodziny kobiety. Matka dowiedziała się, że córka od kilku tygodni nie żyje, gdy chciała zgłosić jej zaginięcie.
- Ja byłem zszokowany, przyjechała do mnie rodzina i powiedziała, że ich córka, siostra zginęła w komisariacie policji. Zapytałem się skąd o tym wiedzą. Odpowiedziały, że właśnie "sęk w tym, że myśmy nie wiedziały, że moja córka, moja siostra nie żyje, ponieważ miała pojechać do zakładu karnego na Kleczkowską we Wrocławiu, ale tam nigdy nie dotarła – mówił w rozmowie z Polsat News Wojciech Kasprzyk – pełnomocnik rodziny.
Policja i prokuratura przerzucają się odpowiedzialnością za nieprzekazanie informacji rodzinie. St.asp. Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu twierdzi, że wszystkie akta sprawy były przekazane do prokuratury, więc policja nie mogła tego zrobić.
- Nie mam pojęcia, dlaczego policja tego nie zrobiła. Tutaj nie ma wątpliwości, prokuratura nie informuje o śmierci kogokolwiek, to zawsze jest zadanie policji - odpowiada zaś Anna Płaczek-Grzelak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Teraz bliscy bezskutecznie próbują ustalić okoliczności śmierci Malwiny. Jak podaje Polsat News, postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone przez prokuraturę.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>