,
Obserwuj
Dolnośląskie

Nowe informacje na temat Maksymiliana F. Sąsiedzi wiedzieli, że mężczyzna ma broń

PAP
2 min. czytania
06.12.2023 18:11
Sąsiedzi zabójcy policjantów Maksymiliana F. oglądali jego filmiki w internecie, na których groził policjantom. Wiedzieli też o kolekcji broni. - Mój syn opowiadał, że on miał niejednego gnata - powiedział w rozmowie z PAP jeden z mieszkańców osiedla Muchobór Wielki we Wrocławiu.
|

Sąsiedzi z osiedla Maksymiliana F. wiedzieli o tym, że w opublikowanych w sieci filmikach groził on policjantom. Nie poinformowali jednak o tym służb. Nie było też tajemnicą, że F. posiada w domu broń, m.in. rewolwer czarnoprochowy, kuszę oraz kolekcję noży.

- Syn pokazywał mi te nagrania. Mówił "zobacz, temu coś odwaliło czy co - chce pozabijać wszystkich" - powiedział PAP jeden z mieszkańców wrocławskiego osiedla Muchobór Wielki. Chodzi o profil Maksymiliana F. na portalu społecznościowym Instagram, gdzie zamieszczał on krótkie wypowiedzi na różne tematy.

"Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień. Ja pierwszy. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami. Jestem osobą maltretowaną przez policję. Próbowali wbić mnie w jakiś program, a ja nie jestem ani przestępcą, ale stanę się nim, tak jak próbujecie robić ze mnie przestępcę od wielu, wielu, wielu lat" - powiedział Maksymilian F. na jednym z nagrań z początku listopada.

Śmierć policjantów we Wrocławiu. Są wyniki sekcji zwłok

Jak jednak powiedział rozmówca Polskiej Agencji Prasowej, "nic nie wskazywało na to, że może coś zrobić". Uchodził za spokojnego, choć sąsiedzi mieli wiedzieć o tym, że ma problemy z prawem. Kolekcja broni posiadana przez Maksymiliana F. także nie stanowiła tajemnicy.

- Mój syn opowiadał, że on miał niejednego gnata. Takiego, jak kiedyś mieli kowboje. A do tego kuszę i kolekcję noży - powiedział PAP jeden z mieszkańców. Najprawdopodobniej chodzi o rewolwer czarnoprochowy. Broń wyprodukowana przed rokiem 1885 bądź jej współczesne repliki są w Polsce dostępne bez pozwolenia.

Nie żyją dwaj policjanci. Maksymilianowi F. grozi dożywocie

Do tej pory policja nie potwierdziła tych informacji. - Ten mężczyzna posiadał przy sobie pistolet, natomiast jak wyglądało to całe zdarzenie i w którym momencie, jaka sytuacja zaistniała, to być może będziemy mogli szczegółowo odtworzyć i zobaczyć, jak to wyglądało po pracach zarówno zespołu powołanego przez komendanta wojewódzkiego, jak i czynności prowadzonych przez prokuraturę w tej sprawie - tak w poniedziałek komentował sprawę asp. sztab. Łukasz Dutkowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Policjant powiedział też wówczas, że "każdy element tego zdarzenia, każda sytuacja, która wtedy zaistniała, musi zostać przez nas kompleksowo wyjaśniona i stąd właśnie decyzja komendanta wojewódzkiego o powołaniu zespołu do wyjaśnienia tej sprawy".

Nowe fakty ws. Maksymiliana F. Policja zabrała głos w sprawie kajdanek

Maksymilian F. był poszukiwany listem gończym, miał odbyć karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności za oszustwo. W piątek został zatrzymany przez patrol policji. Funkcjonariusze z komisariatu Wrocław Fabryczna przewozili go celem osadzenia w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w komisariacie Wrocław Krzyki. Gdy ok. godz. 22.40 radiowóz był na ul. Sudeckiej, F. postrzelił obu policjantów w głowę z pistoletu, który wcześniej zdołał ukryć. Obaj funkcjonariusze zmarli w poniedziałkowe popołudnie. Maksymilian F. trafił w ręce policji, zastosowano wobec niego areszt. Grozi mu dożywocie.