Szli poboczem autostrady. Okazało się, że to włamywacze tuż po skoku
Policjanci zatrzymali trzech mężczyzn, którzy szli poboczem autostrady A4. Po sprawdzeniu okazało się, że jeden z nich jest poszukiwany listem gończym. Potem wyszło na jaw, że wcześniej włamali się oni do auta zaparkowanego na stacji benzynowej.
Starszy aspirant Łukasz Porębski z wrocławskiej policji poinformował w poniedziałek, że w miniony piątek policjanci Wydziału Ruchu Drogowego prowadzili wzmożone kontrole odcinka autostrady A4 i rano zatrzymali trzech spacerujących poboczem autostrady obcokrajowców w wieku 22, 27 oraz 67 lat.
Nie wiedzieli dokąd jadą
- W rozmowie z policjantami mężczyźni wyjaśnili, że w samochodzie, którym jechali, zabrakło paliwa i aktualnie są w drodze powrotnej ze stacji. Doświadczeni funkcjonariusze drogówki nie dali jednak wiary w tłumaczenie mężczyzn - powiedział policjant. Wyjaśnił, że podejrzenia wzbudziło to, że żaden z nich nie był w stanie powiedzieć, jakim autem podróżują, gdzie zaparkowali, a co ważniejsze nie znali celu swojej podróży.
- Przysłowiowej wody w usta mężczyźni nabrali po usłyszeniu pytania, dlaczego z pobliskiej stacji paliw wracają bez benzyny. Dość szybko wyszło na jaw, że 27-latek od pewnego czasu ukrywa się przed organami ścigania. Być może dlatego, że był osobą poszukiwaną listem gończym w celu odbycia kary pozbawienia wolności za dokonane przestępstwo - powiedział policjant.
Dodał, że dociekliwość funkcjonariuszy doprowadziła do wniosków, że chwilę wcześniej na pobliskiej stacji paliw przy Miejscu Obsługi Podróżnych mężczyźni dokonali kradzieży z włamaniem do zaparkowanego auta. Policjantom udało się odzyskać wszystkie skradzione przedmioty, które zostały przekazane poszkodowanemu właścicielowi auta.
Cała trójka została doprowadzona do jednostki policji, gdzie wykonano z ich udziałem czynności procesowe. Za włamanie grozi im do 10 lat więzienia.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>