,
Obserwuj
Dolnośląskie

Schron to nie wszystko. Jak przygotować się na zagrożenie? Niektóre rady mogą zaskoczyć

Małgorzata Waszkiewicz, TOK FM
4 min. czytania
20.04.2024 09:00
Jak przygotować się na ewentualne zagrożenie albo niespodziewaną ewakuację? Ekspert mówi jasno - nie ma co liczyć wyłącznie na państwo, należy umieć też samemu o siebie zadbać. - Trzeba się spakować jak na kilkudniowy biwak w lesie pod namiotem - wskazuje. Podaje listę rzeczy obowiązkowych i przydatne rady.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Gdy Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynikało, że - gdyby doszło do wybuchu wojny - tylko niecałe 4 proc. mieszkańców Polski znalazłoby bezpieczne schronienie, temat nie schodził z 'jedynek' w mediach. Władza zadeklarowała poprawę. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że polecił przygotowanie programu wsparcia budowy schronów dla samorządów. - Będziemy szukać finansowania - powiedział szef MON.

O sprawie rozmawialiśmy z Rafałem Wolanowskim z Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Ekspert podkreślał, że zagrożeniem dla mieszkańców wcale nie musi być od razu atak rakietowy. To może być chociażby kilkudniowe odcięcie od prądu, gazu lub wody.

W takich sytuacjach - zdaniem eksperta - najbezpieczniejszym miejscem jest własny dom, mieszkanie lub piwnica. - Warto tam sobie stworzyć magazyn, żeby przetrwać, gdy zabraknie prądu lub wody. Zrobić zapasy na trzy- lub pięciodniowy kryzys - powiedział Wolanowski.

Lista rzeczy obowiązkowych

Zaznaczył, że woda powinna być zapewniona dla każdego członka rodziny - i do picia, i do mycia. - Warto też zmagazynować żywność, która nie wymaga przechowywania w lodówce i ma długą datę ważności: konserwy, suche pieczywo, ryż, makaron, puszkowane owoce i warzywa, zupy w puszkach lub kartonach, cukier, sól, wysokoenergetyczne pożywienie - takie jak masło orzechowe i batony, suszone owoce, orzechy czy płatki zbożowe. Koniecznie trzeba zapisywać datę ważności i sukcesywnie wymieniać żywność zmagazynowaną na czas kryzysu - wyjaśniał ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Do listy rzeczy obowiązkowych Wolanowski dorzucił też: latarkę, zapas różnych baterii, sztućce, plastikowe talerze, otwieracz do konserw i nóż, ale także karimaty, śpiwory i mały namiot. Przydać się może: folia aluminiowa, sznurek, mała gaśnica, kombinerki, kompas, zapałki i zapalniczka, papier, ołówek lub długopis, igły, nici, gwizdek. Warto - według naszego rozmówcy - kupić też agregat prądu.

Jeśli chodzi o artykuły higieniczne, Wolanowski wymienił: paczkowany papier toaletowy, mydło i środek do dezynfekcji, podpaski, pieluchy, worki na śmieci i plastikowe wiadro z pokrywą. Niezbędna jest też apteczka, a w niej leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, przeciwbiegunkowe, stałe leki, plastry z opatrunkiem, bandaże, nożyczki i wazelina.

Dom nie chroni przed ostrzałem

Wracając do potencjalnego ataku rakietowego, tu - jak powiedział nasz rozmówca - dom nie jest dobrym schronieniem. - Współczesne budownictwo wielorodzinne czy jednorodzinne nie zostało zaprojektowane w taki sposób, żeby było odporne na zagrożenia militarne. W sytuacji ostrzału to nie są miejsca bezpieczne. Wtedy trzeba szukać schronienia poza domem - wskazał.

We Wrocławiu są 233 obiekty o charakterze budowli ochronnych. Szacunkowo mogą pomieścić około 7 proc. ludności miasta. Gdyby nagle nastąpił ostrzał, dostępne mają być obiekty betonowe, zlokalizowane pod ziemią parkingi, przejścia podziemne, m.in. podziemia Dworca Głównego. - Do wykorzystania mogą być też naziemne bunkry, które teraz wykorzystywane są jako magazyny lub muzea, m.in. przy pl. Strzegomskim, ul. Stalowej, ul. Ładnej, czy ul. Ołbińskiej - wyliczała Monika Dubec z wrocławskiego magistratu.

>> Tu można znaleźć miejsce najbliższego schronienia <<

Urzędniczka przypomniała, że o nadchodzącym zagrożeniu mieszkańców poinformuje alarm - ogłaszany za pomocą zmiennego dźwięku syreny. - We Wrocławiu jest 40 syren alarmowych. Są rozmieszczone w każdym rejonie miasta tak, by były słyszalne na jak największym obszarze. Są m.in.: na Rynku, przy ul. Piłsudskiego, Swobodnej, Trzebnickiej, Borowskiej, Wałbrzyskiej, Grabiszyńskiej czy Kosmonautów i Kowalskiej - podała Dubec. Głośniki umieszczane są najczęściej na budynkach urzędów, szkół czy miejskich instytucji.

Plecak ewakuacyjny. Co spakować?

- [W razie zagrożenia] władze Wrocławia zobowiązane są do ścisłej współpracy z administracją rządową oraz strukturami wojskowymi - dopowiada Dubec. - Tworzenie zapasów żywności przez gminę nie jest możliwe, przede wszystkim ze względu na to, że produkty spożywcze mają swoje terminy przydatności do spożycia. Dlatego pracownicy Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego posiadają wykaz hurtowni spożywczych i firm gastronomicznych, z którymi w razie potrzeby na bieżąco podejmują współpracę. Wykaz jest regularnie aktualizowany. Plan zaopatrzenia Wrocławia w wodę na wypadek nadzwyczajnych zagrożeń, został opracowany we współpracy z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu - dodała urzędniczka.

Gdyby w razie zagrożenia musiało dojść do ewakuacji mieszkańców, każdy powinien mieć spakowany własny plecak ewakuacyjny. Co powinno się w nim znaleźć? - Trzeba się spakować jak na kilkudniowy biwak w lesie pod namiotem - podpowiadał Rafał Wolanowski. I podkreślał, że w bagażu każdy powinien mieć: radio na baterie, baterie, latarkę, dokumenty, zapalniczkę i zapałki, maseczki ochronne, mapę i kompas, posiłki na dwa dni, otwieracz do puszek, sztućce, nóż, ubrania na zmianę, kurtkę przeciwdeszczową, apteczkę, śpiwór, mydło do dezynfekcji, kombinerki i narzędzie wielofunkcyjne, gotówkę w niewielkich nominałach, wodę, butelkę z filtrem, sznurek, notes i ołówek.

'Sami o siebie musimy zadbać' 

Rząd pracuje nad ustawą o obronie cywilnej. Wśród jej filarów mają się znaleźć takie zagadnienia jak np.: system ostrzegania i alarmowania, plany ewakuacji ludności, ewidencja schronów czy ćwiczenia dla obywateli, żeby wiedzieli, jak mają się zachować na wypadek zagrożenia.

- Każdy z nas widzi obrazy wojny w Ukrainie. Widzimy, jak wyglądają działania wojenne, jaką mają skalę i jak oddziałują na codzienne życie mieszkańców. Widzimy, że pomoc nie jest w stanie dotrzeć natychmiast do każdego. Obrona cywilna to oczywiście niezbędne działania po stronie administracji, ale to musi być też pełna współpraca z mieszkańcami. Musimy wziąć odpowiedzialność za siebie, przypomnieć sobie, że sami musimy o siebie zadbać i przygotować się na każdą ewentualność - podsumował dr Wolanowski.