"Tam powodzian nie ma już gdzie położyć". Burmistrz Kłodzka czeka na pomoc wojska
Sytuacja w Kłodzku na Dolnym Śląsku jest dramatyczna. Woda z Nysy Kłodzkiej wdarła się do miasta, przelała się również przez most. A wiele wskazuje na to, że najgorsze dopiero może nadejść - władze ostrzegają przed kolejną zbliżającą się do Kłodzka falą.
- Sytuacja jest bardzo trudna, woda wlała się na osiedle Malczewskiego na półtora metra, przelewa się przez wały. Wyspa Piasek, tereny Sofii Stryjeńskiej, Skośna są całkowicie pod wodą - wyliczał na antenie TOK FM Michał Piszko, burmistrz Kłodzka. Jak dodał, w Kłodzku nie ma w tej chwili żadnego ciężkiego sprzętu, ponieważ wszystko zostało przekierowane do Stronia Śląskiego i Lądka Zdroju. Te dwa miasta są w krytycznej sytuacji m.in. po tym, jak pękła zapora w Stroniu.
Dramatyczne wideo z zerwanej zapory w Stroniu Śląskim. 'Woda zabiera nam wszystko'
- Mamy 19 osób na krytej pływalni, ale gros osób zostało na osiedlu Malczewskiego. One są na drugim, trzecim i czwartym piętrze. Jestem na etapie organizowania łodzi z wojska, będziemy ją tam wysyłać - mówił burmistrz Kłodzka w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem. Jak dodał, na ewakuacje czeka około 500 osób. - Mamy przygotowane łóżka i aprowizację, ale jadą do nas też powodzianie ze Stronia i Lądka, bo tam nie ma ich już gdzie położyć - relacjonował.
W Kłodzku sytuacja ciężka, ale w Stroniu - krytyczna
Piszko ocenił, że sytuacja w Kłodzku jest bardzo ciężka, ale w Stroniu i w Lądku jest krytyczna. - Do tego rozpoczął się zrzut wody ze zbiornika w Roztokach, który bezpośrednio zasila Nysę Kłodzką. Tama w Stroniu, która pękła, zasila Białą Lądecką, a Biała wpływa do Nysy Kłodzkiej, dlatego u nas poziom wody wzrósł drastycznie i wciąż rośnie - przyznał gość TOK FM.
'Zbliża się kolejna fala, większa o około 1 metra'. Dramatyczne ostrzeżenia w gminie Kłodzko
Niestety prognozy są pesymistyczne. - Teraz nie pada, ale za godzinę ma zacząć. Nie jestem w stanie dostać się swoimi służbami na tereny zalane, będę czekać na pomoc wojska i straży pożarnej. Rozmawiałem z dowódcą batalionu, ma do mnie oddzwonić i powiedzieć, czy coś jeszcze zorganizuje, bo trzy amfibie pojechały na Lądek i Stronie - przyznał Piszko.
'Szybkie pieniądze' mają popłynąć na zatopione tereny. Rząd o 'pilnym wsparciu'
Dodatkowo w Kłodzku są problemy z komunikacją, około połowy miasta nie ma prądu, a za chwilę wyłączony zostanie gaz. Są także kłopoty z wodą pitną. - Woda wdarła się do przepompowni, wszystkie studnie są pod wodą. Wysłaliśmy dwa beczkowozy do Nowej Rudy po wodę, jeden pojedzie na szpital, drugi będzie dla mieszkańców - wyliczał Piszko.