Awaria zbiornika Krosnowice. "Przelew powierzchniowy przestał pracować"
Kopczyńska wytłumaczyła, że usterka spowodowała obniżenie się zwierciadła wody w zbiorniku w Krosnowicach, a na miejscu podejmowane są działania hydrotechniczne. - Chcemy to trochę podnieść, ale mamy też awarię automatyki. W tej chwili przepływ kontrolujemy przy użyciu wodowskazów, ale to nie stanowi zagrożenia - uspokoiła.
Stan zbiorników na terenach powodziowych. Ważny apel prezes Wód Polskich
Prezes Wód Polskich przekazała także informacje dotyczące sytuacji na innych zbiornikach. - Ze zbiornika Mysłakowice w Jelenie Górze w sposób kontrolowany upuszczana jest woda, a w zbiorniku Nysa można było zmniejszyć odpływ. Dodała, że od godziny 7 rano w środę odpływ zmniejszany jest do 400 m3/s. - To jest normalny odpływ ze zbiornika Nysa - dodała.
- Mamy cały czas duży dopływ do Mietkowa. W związku z tym odpływ z samego Mietkowa, żeby zbiornik nie stracił swojej pojemności retencyjnej, wynosi obecnie 100 m3/s. Zaczynaliśmy od 40. Zrównaliśmy w związku z tym dopływ z odpływem - poinformowała. Zaznaczyła, że na zbiornik ten jest kontrolowany na bieżąco i służby sprawdzają przede wszystkim, czy zapora czołowa oraz teren wokół zbiornika nie przeciekają.
W Ostrawie pękła tama. Tusk pyta, co to oznacza dla Polski. Jest odpowiedź
Kopczyńska poinformowała także, że mur przy ulicy Moniuszki w Żaganiu przecieka i został w nocy zabezpieczony przez wojsko.
Według oceny prezes Wód Polskich maksymalna wysokość wody we Wrocławiu może osiągnąć tę z powodzi z 2010 roku. - Prognozy, którymi dysponujemy, pokazują, że
wysokość wody we Wrocławiu to wysokość maksymalnie z roku 2010 - powiedziała. Oceniła, że "punktem krytycznym" w dalszym ciągu jest Oława.
W wybranych miejscach obowiązuje bezwzględny zakaz poruszania się po wałach przeciwpowodziowych rzek. Joanna Kopczyńska ponowiła apel, by nie zbliżać się do wałów i urządzeń hydrotechnicznych. Poruszanie się po nich może powodować uszkodzenia i utrudniać działanie służb.
Tak woda zalewała południe Polski. MAPA pokazuje, gdzie zagrożenie jest największe
Zaznaczyła, że obecnie największą trudnością będzie "przejście spłaszczonej fali powodziowej, która będzie trwała kilka dni". - W związku z tym ta infrastruktura będzie wyjątkowo wrażliwa, gdyby ktoś chciał po niej chodzić, dlatego bezwzględnie wydaliśmy zakaz, ale też namawiamy, żeby (tego - PAP) unikać - podkreśliła prezes Wód Polskich.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>