Przedświąteczne poszukiwania promocji. "Trafiłam na białą kiełbasę. Tańsza nawet o kilka złotych"
O przygotowaniach do Świąt Wielkanocnych rozmawiamy z mieszkańcami Bydgoszczy, którzy wybrali się na zakupy na Osiedlu Leśnym. - Będę robić tradycyjne potrawy. Jajeczko musi być, szynka, babka gotowana, sernik - wylicza jedna z seniorek. - Wszystko bardzo podrożało, więc nie będę szaleć - zapowiada.
"Trafiłam na białą kiełbasę w promocji"
Kolejna starsza pani informuje z dumą, że święta spędzi u syna. - Tam się dokładam, ale przywiozę też swoje jedzenie. Zrobię sałatkę z ananasem, bo wszyscy bardzo ją lubią. Na pewno będzie jednak skromniej niż bywało w poprzednich latach, bo wszystko bardzo podrożało. Niestety jestem na emeryturze i ograniczyłam zakupy. Po prostu wiem, na co mnie stać - dodaje ze smutkiem.
Podobnych głosów słychać więcej. - Ceny niesamowicie poszły w górę: jajka, mięso i warzywa przede wszystkim, więc ta sałatka jarzynowa będzie w tym roku droga - mówi nam z kolei mieszkanka Trójmiasta, która przyjechała do Bydgoszczy w odwiedziny do swojej mamy. - Z drugiej strony potrawy wielkanocne muszą być na stole, bo to przecież jest tradycja - dodaje.
Mieszkańcy Bydgoszczy przyznają, że przed świętami szukają promocji. - Przyprawy można kupić taniej, mąkę do wypieków także, a ostatnio trafiłam na białą kiełbasę w promocji. Była tańsza nawet o kilka złotych za kilogram - wylicza nasza rozmówczyni.
Nie wyrzucaj świątecznego jedzenia
Bydgoszczanie, z którymi rozmawiamy, podkreślają też, że w tym roku bardziej zwracają uwagę, by nie kupować za dużo, a potem nie marnować żywności.
- Bez szaleństwa, proszę pani, bo później się wyrzuca to jedzenie - potwierdza seniorka z Osiedla Leśnego. A mieszkanka Trójmiasta dodaje: "Nic na zapas. Po prostu tyle, ile potrzeba na to śniadanie wielkanocne i na dwa dni świąt". - To bardzo ważne, żeby jedzenie się nie marnowało i myślę, że ludzie mają już tego świadomość - przekonuje.
Jeśli po świętach zostanie jednak bigos, żurek czy ciasto, można je przynieść do jednej z kilku jadłodzielni działających na terenie Bydgoszczy. - Jest bardzo dużo osób, które zabierają tę żywność - zapewnia Marta Sikora z Wyższej Szkoły Gospodarki, która opiekuje się dwiema jadłodzielniami stojącymi przy chodnikach. - Podkreślamy to wielokrotnie: nie ma znaczenia, jaki ktoś ma status - czy jest to osoba w kryzysie bezdomności, czy ktoś, kto akurat przechodzi obok i zobaczy, że jest coś dobrego do jedzenia i sobie zabiera. Nas cieszy, że tak to działa - podkreśla.
Do jadłodzielni można przynieść każdą żywność z wyjątkiem surowego mięsa i surowych jaj. - Bardzo prosimy, by opisywać słoiki i opakowania z jedzeniem. Jeśli jest to na przykład barszcz biały, to napiszmy co to jest i kiedy został ugotowany - apeluje Sikora.
Jadłodzielnie znajdują się na ulicy Naruszewicza 11 i Obrońców Bydgoszczy 1. W mieście działa także jadłodzielnia "Wspólna Spiżarnia" przy ulicy Gdańskiej, którą prowadzi Fundacja ChcePomagam.