Zatrważające dane dotyczące wypadków przy pracy. "Niepokoją nas te liczby"
Lipiec obfituje w wypadki w przemyśle i na budowach. - W maju mieliśmy ich szesnaście, a w czerwcu osiem. To, co nas martwi, to właśnie lipiec, bo do 19 lipca mieliśmy już osiemnaście zdarzeń wypadkowych, z tego dwa śmiertelne - wylicza Waldemar Adametz, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Bydgoszczy. - Można powiedzieć, że niemal każdego dnia mamy wypadek, a przecież miesiąc jeszcze się nie skończył - dodaje.
W lipcu często dochodziło do wypadków na budowach. - To głównie upadki z wysokości oraz wypadki w wykopach. Na pewno duże znaczenie ma tutaj pogoda. Było upalnie, więc koncentracja pracowników też jest inna - zauważa Adametz. - Apelujemy do pracodawców, by pozwolili im na częstszy odpoczynek w cieniu, by jakoś te upały przetrwać - dodaje.
Kto zawinił przy Weyssenhoffa?
Inspektorzy wyliczają, że od początku roku do końca czerwca w województwie kujawsko-pomorskim doszło do 93 wypadków przy pracy. - Z tego 28 było ze skutkiem śmiertelnym, 25 ciężkich i 40 lekkich - wylicza pełniący obowiązki nadinspektora pracy Marcin Woźniak. - Najczęściej dochodziło do nich w przemyśle, handlu i usługach - dodaje.
Okręgowy Inspektorat Pracy w Bydgoszczy aktualnie prowadzi postępowanie w sprawie między innymi wypadku na placu Weyssenhoffa w Bydgoszczy. 10 lipca na pracownika znajdującego się w głębokim wykopie spadła ciężka płyta szalunkowa. 52-latek zginął na miejscu. Policjanci zatrzymali 36-letniego operatora koparki, który był pod wpływem alkoholu. - Badanie wykazało 0,8 promila alkoholu w organizmie - informowała komisarz Lidia Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.
Inspektorzy mają 60 dni na wyjaśnienie przyczyn wypadku. - Cały czas trwają ustalenia co do okoliczności tego zdarzenia. Na tym etapie naszego postępowania nie jesteśmy w stanie podać jakiejkolwiek przyczyny, bo jest jeszcze za wcześnie - zaznacza Woźniak.
Na budowach bez zmian
W czerwcu inspektorzy kontrolowali małe budowy w regionie - takie, na których pracuje maksymalnie 20 osób. Odwiedzili 57 placów, po czym wydali łącznie 430 decyzji. - W tym aż 150 pod rygorem natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że prace trzeba było wstrzymać, bo zagrażały zdrowiu i życiu pracowników - podkreśla Woźniak. - Nałożyliśmy także 28 mandatów, a grzywny wyniosły łącznie ponad 32 tysiące złotych - wylicza.
Inspektorzy oceniają, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo na budowach, to sytuacja jest mniej więcej stała - nie jest ani gorzej, ani spektakularnie lepiej. - Najczęstsze nieprawidłowości dotyczą złego zabezpieczenia prac na wysokościach, a także w wykopach. Często budowy są też źle ogrodzone i osoby postronne mają do nich łatwy dostęp - ocenia Woźniak. - Niestety pracodawcy ignorują przepisy, a to może skończyć się tragicznie - podsumowuje inspektor.