Podnieść, umyć, zmienić pieluchę. Pielęgniarki-emerytki ratują system
Pani Teresa jest pielęgniarką. Ma 69 lat. Od ośmiu lat jest na emeryturze, ale nadal pracuje w zawodzie, choć już nie w szpitalu. - Jestem pielęgniarką w opiece długoterminowej. Zajmuję się sześcioma pacjentami, którzy mieszkają w swoich domach w Bydgoszczy. Niektórzy są samotni i nie mają nikogo - opowiada.
- To jest bardzo ciężka praca, bo fizycznie musimy wszystko własnymi rękoma zrobić. Nie da się przyjść do pacjenta i tylko porozmawiać. Owszem, rozmowa jest również bardzo ważna, ale trzeba też podnieść, umyć, przewrócić, zmienić pieluchę, żeby ten pacjent był czysty i zadbany - podkreśla nasza rozmówczyni.
Brakuje młodych pielęgniarek
Brak zastępowalności pokoleniowej kadry medycznej w opiece długoterminowej widać już od kilkunastu lat, ale w ostatnim czasie problem się pogłębia. - Gdyby pielęgniarki, które osiągnęły wiek emerytalny, odeszły, mielibyśmy ogromny problem - uważa Mariola Rybka, wieloletnia konsultantka krajowa ds. pielęgniarstwa opieki długoterminowej, a także kierowniczka Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Szpitalu w Lipnie. - Na szczęście te kobiety dalej pracują i wspierają opiekę długoterminową. To są bardzo cenne osoby, dlatego że posiadają wielką wiedzę, doświadczenie merytoryczne i są w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji - dodaje z uznaniem.
20 osób w kolejce, trzy miesiące czekania. Dramatycznie brakuje miejsc w DPS-ach
Zdaniem naszej rozmówczyni braki kadrowe będą z roku na rok narastać. - Liczba pielęgniarek odchodzących na emeryturę jest większa od tych, które wchodzą do systemu. Do tego bardzo szybko rośnie liczba osób potrzebujących wsparcia, na przykład z chorobą otępienną, demencją czy Alzcheimerem - wymienia.
'Muszę wyjść do ludzi'
Opieka długoterminowa dotyczy nie tylko osób starszych przebywających w domach pomocy społecznej czy zakładach opiekuńczo-leczniczych. Potrzebują jej także przewlekle chore dzieci czy osoby niepełnosprawne, którymi bardzo często w domach zajmuje się rodzina. - Mamy oczywiście szansę i możliwość wprowadzenia do stacjonarnej opieki długoterminowej opiekuna medycznego, czyli osoby do współpracy z pielęgniarką, która zajmuje się podstawowymi działaniami, jak pielęgnacja, zabezpieczenie części higienicznej, estetycznej. Natomiast i tu są braki - rozkłada ręce Rybka.
Problemem w opiece długoterminowej są także pieniądze. Usługi są niedofinansowane, przez co bardzo trudno zapewnić pacjentowi kompleksową opiekę. - W opiece stacjonarnej jest to 220 złotych na osobę, na dzień. Za to musimy zabezpieczyć lekarza, pielęgniarkę, fizjoterapeutę, psychologa, logopedę, leki i wyroby chłonne - wymienia. - Nie jest to dobrze finansowane. Owszem, powstają prywatne ośrodki, ale tam trzeba już płacić 7 tysięcy złotych miesięcznie - dodaje.
Pani Teresa na razie nie zamierza rezygnować z pracy, choć już dawno mogłaby odpoczywać. - Pracuję w zawodzie prawie 50 lat i zawsze było pod górkę. Teraz cieszę się, że mogę sobie dorobić, by trochę jeszcze pokorzystać z życia - mówi. - Na razie czuję się dobrze i psychicznie, i fizycznie, więc będę pracować. Gdybym jeszcze raz wybierała zawód, to na pewno znowu zostałabym pielęgniarką. Muszę wyjść do ludzi i do pacjentów, bo to mi daje radość - podkreśla z uśmiechem.
'Jak Puszek umrze, to ja też'. Tak wygląda samotność seniora