advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Łódzkie

Tragedia na A1. Sebastian M. opuścił areszt w Dubaju

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
02.02.2024 10:51
Sebastianowi M. podejrzanemu o spowodowanie tragicznego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, został uchylony areszt tymczasowy w Dubaju - podaje TVN24.
|
|
fot. KWP w Piotrkowie Trybunalskim/mat. prokuratorskie

Informację o wyjściu Sebastiana M z aresztu w Dubaju potwierdziła TVN24 polska prokuratura. - Został uchylony areszt tymczasowy w procedurze ekstradycyjnej - poinformowała Anna Adamiak, rzecznik prasowa Prokuratora Generalnego.

Śledczy podają, że władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zdecydowały się zastosować wobec Sebastiana M. inne środki. - Ma zakaz opuszczania terytorium wraz z odebraniem paszportu (...). Nie jest człowiekiem wolnym, ale jest człowiekiem na wolności, z ograniczeniami co do poruszania poza terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich - doprecyzowała Adamiak. Sebastian M. musiał też zapłacić kaucję.

Tragiczny wypadek na A1

Sebastian M. jest podejrzany o spowodowanie - w połowie września ubiegłego roku - tragicznego wypadku na A1. W pożarze samochodu zginęła trzyosobowa rodzina, w tym 5-letnie dziecko. Do tragicznego zdarzenia doszło w Sierosławiu w powiecie piotrkowskim.

Według zgromadzonych dowodów, podejrzany kierował bmw, które poruszało się z prędkością ponad 300 km/h. Pojazd miał uderzyć w auto rodziny, które następnie wpadło w bariery energochłonne i stanęło w płomieniach.

Sebastian M. pędził ponad 300 km/h? Jest rekonstrukcja wypadku na A1

Sebastian M. został zatrzymany na początku października w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak podawał ówczesny szef MSWiA Mariusz Kamiński - zatrzymały go 'polskie służby we współpracy z lokalną policją'.

Obrona Sebastiana M. wnioskowała o udzielenie mu tzw. listu żelaznego, który zapewniałby pozostawanie na wolności do czasu prawomocnego ukończenia postępowania. Sąd - najpierw Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, a potem Apelacyjny w Łodzi nie przychylił się do tego wniosku. Sędzia argumentowała, że 'możliwość wydania takiego listu zachodzi w sytuacji, kiedy w interesie publicznym leży wyjaśnienie sprawy, ale miejsce pobytu podejrzanego poza granicami kraju nie jest znane bądź jest znane, lecz wydanie takiej osoby przez państwo obce jest albo niemożliwe, albo bardzo utrudnione'.