Aquapark w Łodzi tylko dla dorosłych. "To jest to, co nazywam dzieciofobią"
Spore kontrowersje w sieci wywołał pomysł łódzkiego aquaparku Fala, gdzie na sobotę (19 października) zaplanowano wydarzenie "Fala tylko dla dorosłych".
"Marzy Ci się cały dzień na basenie bez pisków, chlapania i kolejek na zjeżdżalnie? 19 października w Aquaparku Fala bawią się wyłącznie dorośli! Start o 9:00, koniec o 22:00. Dzieciom wstęp wzbroniony" - zachęcają organizatorzy w mediach społecznościowych. Na plakacie promującym wydarzenie umieszczono wizerunek płaczącego niemowlaka przekreślony czerwoną linią.
Aquapark Fala zaprasza na dzień bez dzieci. 'Karygodne'
Post rozsierdził internautów. W komentarzach szybko zwrócili uwagę, że obiekt został wybudowany z pieniędzy publicznych i powinien być dostępny dla wszystkich.
Podobnego zdania jest Michał R. Wiśniewski - autor książki "Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci". Według pisarza sposób, w jaki organizatorzy poinformowali o wydarzeniu, a szczególnie plakat, jest "karygodny".
- Ten plakat jest okropny. Przedstawia niemowlaka, który ma najmniejszą kontrolę nad sobą. (...) Budowane jest tu skojarzenie, że dzieciak - jak tylko się gdzieś pojawi - to zaraz się rozpłacze. To jest to, co nazywam dzieciofobią - ocenił gość "Przedpołudnia Radia TOK FM".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dzieci do aquaparku, dorośli do klubu nocnego
Poza tym - jak wskazał Wiśniewski - miejsca takie jak aquaparki powstają przecież z myślą o dziecięcej zabawie.
- Aquapark Fala wygląda jak zbudowany z klocków - ma kolory, które zachęcają do zabawy i budzą skojarzenia z placem zabaw. (...) A jeżeli zajrzymy w opis tej imprezy, to widać, że jest ona podzielona na dwie części - jedną dla miłośników ciszy i spokoju i drugą - wielką dyskotekę z alkoholem i innymi bezeceństwami (...) Przecież mamy kluby nocne, gdzie dorośli przychodzą sobie robić dorosłe rzeczy. (...) To jest próba wykluczania dzieci z dziecięcego miejsca - komentował rozmówca Anny Piekutowskiej.
Zamknęli dzieciakom drogę do szkoły. 'Dlaczego ci państwo nas tak nie lubią?'
'Urosło całe pokolenie, które gdy gdzieś zobaczy dzieciaka, to nie może tego przeżyć'
Autor książki poświęconej polskiej "dzieciofobii" odwołał się do często słyszanych opowieści o najmłodszych podróżujących w pociągu lub samolocie, które swoim płaczem psują humor pasażerom.
- Ludzie nagle stali się bardzo wrażliwi i delikatni. Gdy byłem dzieckiem, w czasach PRL-u, mieliśmy tylko pociągi dalekobieżne, które jechały przez całą noc. Były zapchane, znajdowały się w nich wagony dla palaczy. Ludzie już nie pamiętają, jak się żyło, kiedy palacze byli wszędzie i każde miejsce było pełne dymu tytoniowego, co było bardzo nieprzyjazne dla kogoś, kto nie chciał w tym uczestniczyć. Wtedy mało się mówiło o wolności od smrodu i od hałasu. Nikt się mną nie przejmował. A teraz urosło całe pokolenie, które - gdy gdzieś zobaczy dzieciaka - to nie może tego przeżyć - zwrócił uwagę Michał R. Wiśniewski
Skąd więc tak duża niechęć do dzieci w miejscach publicznych? Gość TOK FM ma swoją hipotezę. - Dzieci w którymś momencie zniknęły z przestrzeni publicznej, zostały zagonione na różne zajęcia dodatkowe, do wydzielonych salek zabaw i na ogrodzone place, przestając wypełniać całą przestrzeń i stały się takim dziwnym, dziwnym ciałem obcym - wyjaśnił Michał R. Wiśniewski.
'Odpowiedź na potrzeby klientów'
W oświadczeniu opublikowanym na stronie aquaparku prezes spółki tłumaczy, że zorganizowanie dnia wyłącznie dla dorosłych jest "odpowiedzią na potrzeby klientów, którzy regularnie zwracają się z prośbami o organizowanie wydarzeń bez udziału dzieci".
- Na rynku usług już od dłuższego czasu można zaobserwować trend polegający na tworzeniu miejsc przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych. Powstają hotele 18+, restauracje i kawiarnie dla dorosłych czy inne miejsca, gdzie maluchy nie mają wstępu. Jest to zrozumiałe, ponieważ dzieci i dorośli odpoczywają w zupełnie inny sposób, i dość ciężko pogodzić ich różne potrzeby - uważa Krzysztof Babij, prezes Aquaparku Fala.