"Zostań Rosjaninem, bo nie dostaniesz leków". Ukraiński minister zdrowia w Lublinie mówił o koszmarze życia pod okupacją
Minister zdrowia Ukrainy Wiktor Laszko przyjechał do Lublina wraz ze współpracownikami na zaproszenie Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Był w Centrum Symulacji Medycznej, odwiedził też szpitale, w których leżą ukraińscy pacjenci.
Najpierw polski, potem studia
Po wybuchu wojny 24 lutego Uniwersytet Medyczny w Lublinie przyjął stu studentów z Ukrainy. Problemem jest jednak brak znajomości języka polskiego, bo bez tego trudno studiować medycynę czy ratownictwo. Jak na razie test z języka polskiego udało się zdać tylko czterem osobom. Pozostali najpierw muszą skończyć kurs językowy, pozytywnie przejść egzamin i dopiero wtedy - od października - będą mogli realnie kontynuować studia.
- Powinniśmy iść w kierunku współpracy pomiędzy Ukrainą, Polską i Unią Europejską m.in. w sprawie wspólnego kształcenia lekarzy, bo od nich zależy nasze zdrowie i nasza przyszłość - mówił minister zdrowia Ukrainy. Od początku wojny z tego kraju wyjechało około 2,5 tysiąca medyków, głównie kobiet, które opuszczały Ukrainę razem ze swoimi dziećmi. Część z nich jest w Polsce - nie wszyscy jednak pracują, bo czekają na potwierdzenie dyplomów, a co za tym idzie - swoich kwalifikacji.
- Jako Uniwersytet Medyczny chcemy odpowiedzieć na wszystkie potrzeby, które zgłasza nam Ukraina. Jesteśmy otwarci, również w kwestii kształcenia studentów. Przyjmujemy wszystkich potrzebujących, choć jednocześnie słyszymy od nich, że chcieliby móc wrócić na studia do siebie, by po zakończeniu wojny pracować u siebie - mówił z kolei rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Wojciech Załuska. Jak dodał, chodzi również o studia podyplomowe dla lekarzy czy kształcenie na poziomie specjalizacji medycznych.
Rektor zwrócił uwagę, że ukraińscy specjaliści nawet teraz, w czasie wojny, przyjeżdżają do Lublina, by się kształcić. - Byli m.in. okuliści, uczyli się, daliśmy im sprzęt, który jest teraz już na polu walki. Operują tam na miejscu ludzi rannych i poszkodowanych - mówił rektor Załuska.
Odbudować ukraińską ochronę zdrowia
Wojna w Ukrainie to m.in. 100 zburzonych szpitali, a ponad 700 kolejnych poważnie uszkodzonych. Zniszczonych zostało też 400 aptek i 100 karetek pogotowia. - Do tego 300 przychodni i szpitali znajduje się pod okupacją. Nasi lekarze są szantażowani i naciskani, aby wyrzekali się ukraińskiego obywatelstwa. Zabrania się im świadczenia pomocy medycznej na rzecz naszych obywateli. Z kolei nasi obywatele na terenach okupowanych są szantażowani, że jeśli nie podpiszą przyjęcia obywatelstwa Federacji Rosyjskiej, to nie dostaną niezbędnych im leków. Państwo terrorystyczne - Rosja - łamie postanowienia Konwencji Genewskiej i chce zniszczyć zupełnie nasze państwo i nasz naród - mówił minister Wiktor Laszko.
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Minister dziękował też polskim lekarzom, w tym medykom z Lublina, za opiekę nad pacjentami z Ukrainy. - Wiem, że wszystkie szpitale przyjmują naszych obywateli i świadczą pomoc, za co chciałbym wszystkim Polakom serdecznie podziękować - dodał minister.
Zaznaczył też, że w wielu miejscach w Ukrainie brakuje leków. - Resztki leków, które zostały, są zabierane przez okupanta i przez Krym wywożone na teren Federacji Rosyjskiej - mówił Laszko. Dodał, że Ukrainkom i Ukraińcom potrzebna jest pomoc medyczna, ale też psychologiczna. Wskazał również, że przybywa chorych z udarami czy zawałami serca, do których nie ma jak dojechać karetka.
W ocenie ministra ukraińscy lekarze stają na wysokości zadania. Wielu z nich w ogóle nie wychodzi ze szpitali, bo cały czas pomagają pacjentom. - Wiem, że za jakiś czas napiszemy dużo książek i nakręcimy wiele filmów o bohaterstwie naszych medyków - stwierdził minister zdrowia Ukrainy.