,
Obserwuj
Lubelskie

"Długo wzbraniałem się przed łączeniem moich pasji". Historyk rysuje tych, których "poznaje" w archiwach

4 min. czytania
21.05.2023 08:00
- Uważałem, że plastyka jest dla mnie odskocznią od trudnego tematu Zagłady, nie chciałem tego łączyć - mówi profesor Adam Puławski, historyk, badacz tematyki żydowskiej. Zmienił jednak zdanie, kiedy zaczął zgłębiać temat Żydów z Chełma, których chciał upamiętnić. Za kilka dni odbędzie się wystawa jego prac.
|
|
fot. Zdj. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Adam Puławski jest historykiem z Chełma. Od ponad 20 lat zajmuje się tematyką związaną z Zagładą. Pisze artykuły, wydaje książki. Pracował w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej. Odszedł stamtąd w 2018 roku, kiedy nowe szefostwo IPN zaproponowało mu, by został na stanowisku biurowym, nie naukowym. Propozycji nie przyjął.  

Obecnie pracuje w Pracowni Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej im. Jerzego Kłoczowskiego, która jest częścią Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" w Lublinie. Nie zaprzestał pracy naukowej. Od jakiegoś czasu spotkać go można głównie w archiwum w Chełmie, gdzie bada dzieje tamtejszych Żydów. 

Dwie pasje

W wolnych chwilach prof. Puławski rysuje. Jak mówi, to go odstresowuje. Do tej pory bohaterami jego prac byli głównie członkowie rodziny. Organizował wystawy w Chełmie i w Warszawie. Teraz postanowił portretować również tych, których "poznaje" w archiwach. 

- Bardzo długo wzbraniałem się przed tym, aby połączyć dwie moje pasje - badanie historii i sztukę. Nie chciałem tego robić. Uważałem, że plastyka jest dla mnie odskocznią od trudnego tematu Zagłady - mówi profesor. - Mniej więcej pół roku temu zacząłem robić kwerendę w chełmskim archiwum dokumentacji przedwojennej. I tam na własne oczy przekonuję się, jak bardzo Żydzi byli obecni w Chełmie. To są często prozaiczne rzeczy, o których czytam w dokumentach: podanie o remont, o podłączenie do wodociągów czy zwolnienie z podatku. To wszystko pokazuje mi konkretne nazwiska, osoby. Wyobrażam sobie, jak żyli, jak wyglądali. Przy części dokumentów widzę zdjęcia tych osób - dodaje. I wskazuje, że zaczął rysować, by zachować ich pamięć.

'Portrety chełmskich Żydów'

W środę (24 maja) w Szkole Muzycznej w Chełmie odbędzie się wernisaż prac profesora Puławskiego, pt. "Portrety chełmskich Żydów". Wystawa jest organizowana w ramach chełmskich dni skrzypaczki Idy Haendel. Na wystawie zaprezentowane zostaną 24 portrety dwunastu przedwojennych Żydów.

- Rysowałem po dwa portrety jednej osoby. Postanowiłem pokazać te postaci w dwóch formach wyrazu. Jedna to portret jak najbardziej podobny do zdjęcia. A druga to portret przy użyciu bardziej nowoczesnych technik plastycznych, m.in. z użyciem plamy - mówi profesor. - Wszystkie rysunki są czarno-białe, choć przy niektórych są wstawione kolorowe oczy. Nie wiem, jaki te osoby miały naprawdę kolor oczu, tu - rysując - wymyślałem te barwy. I wiem, że dla niektórych odbiorców te oczy przemawiają takim głosem: "Mnie już nie ma". Takie mam sygnały od osób, które widziały moje rysunki - tłumaczy dalej nasz rozmówca.

Wśród portretów, które pojawią się na wystawie, jest wspomniana już żydowska skrzypaczka Ida Haendel, która przed wojną dawała koncerty w Chełmie. Zobaczyć będzie można także portret żydowskiego dorożkarza Gabryela Hirsza. Puławski narysował go w specjalnej czapce i z brodą - bo tak dorożkarze najczęściej widnieją w starych dokumentach. 

Jedna z grafik przygotowanych przez prof. Adama Puławskiego
Jedna z grafik przygotowanych przez prof. Adama Puławskiego
Fot. archiwum prywatne Adama Puławskiego

Na innym portrecie będzie postać Anszela Bidermana, szefa Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Chełmie przez cały okres międzywojenny. - Był także radnym, bardzo aktywnym, w wielu komisjach. Był zapraszany przez władze miasta do różnych działań, między innymi do szacowania majątku ludności żydowskiej. Wiemy, że w czasie wojny był członkiem Żydowskiej Samopomocy Społecznej. Co się z nim stało? Nie wiemy. Prawdopodobnie zginął w czasach Zagłady - mówi historyk. 

Anszel Biderman - rysunek prof. Adama Puławskiego
Anszel Biderman - rysunek prof. Adama Puławskiego
Fot. archiwum prywatne Adama Puławskiego

- W Chełmie połowę mieszkańców stanowiła społeczność żydowska. Zależało mi na tym, by zachować pamięć o tutejszych Żydach. O konkretnych postaciach, z imienia i nazwiska. Aby nie była to "masa", ale konkretne osoby. Między innymi stąd pomysł na te rysunki - tłumaczy profesor. 

Na jednym z portretów będzie Lea Frida, córka właściciela hotelu Angielski Chila Fiszera, żona Fajwela Frida, Bundowca, absolwentka Gimnazjów Czarnieckiego w 1920. - Była lekarzem pediatrą, podczas okupacji działała w Żydowskiej Samopomocy Społecznej, została zamordowana podczas Szoa - mówi Puławski. 

Lea Frida - rysunek Adama Puławskiego
Lea Frida - rysunek Adama Puławskiego
Fot. archiwum prywatne Adama Puławskiego

Są też m.in. portrety radnych czy lekarki Selmy Wileńkowej, która była żoną kardiologa, który umarł przed wojną. - Ona organizowała kolonie dla dzieci, dostawała pochwały od samego prezydenta - opowiada historyk. Swój cykl kończy portretem dwóch żydowskich dziewczynek. Są anonimowe. Wiadomo, że były w getcie. Nie wiadomo, co się z nimi stało. 

Dwie żydowskie dziewczynki
Dwie żydowskie dziewczynki
Fot. archiwum prywatne Adama Puławskiego