Duże zainteresowanie medycyną na KUL. Zgłosiło się 25 osób na jedno miejsce
Kierunek lekarski ruszy w październiku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pierwszy raz. Dyrektorką Instytutu Nauk Medycznych została dr Katarzyna Czarnek, żona ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Uczelnia właśnie ogłosiła, że chęć studiowania tego kierunku zgłosiło półtora tysiąca chętnych. Miejsc jest 60. Oznacza to, że na jedno miejsce przypada 25 osób.
Obok medycyny najpopularniejsze kierunki na KUL to: psychologia, italianistyka w trybie zdalnym, kryminologia, pielęgniarstwo, zarządzanie, filologia angielska i prawo. W tym roku na uczelnię zgłosiło się ponad 7,5 tysiąca kandydatów - to ponad 2,5 tysiąca więcej niż w roku ubiegłym. - Tak duże zainteresowanie ofertą studiów jest dla nas bardzo dobrym sygnałem - mówi rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski, cytowany w komunikacie.
W tegorocznej ofercie uniwersytetu liczącej ponad 100 kierunków i specjalności, pojawiły się nowości: coaching i doradztwo kariery - jako studia I stopnia, a także hispanistyka, International Relations oraz ekologia integralna - jako studia II stopnia.
Czego będą się uczyć przyszli lekarze?
Jeśli chodzi o kierunek lekarski - program kształcenia obejmuje 5115 godzin, m.in. z takich przedmiotów jak: anatomia, farmakologia, biochemia, ale są też przedmioty dodatkowe. W opublikowanym przez KUL programie - jak pisaliśmy już wcześniej - znalazły się też takie zajęcia jak: Biblia, antropologia rodziny, profesjonalizm i duchowość w medycynie czy socjologia medycyny i katolicka nauka społeczna.
- Celem takich zajęć jest przedstawienie człowieka-pacjenta holistycznie - jako celu wszystkich działań, w tym działań w medycynie, i zbudowanie kontekstu, w którym lekarz wykorzysta swoją wiedzę w sposób profesjonalny, uwzględniając również kontekst kulturowy, społeczny, filozoficzny i moralny swoich działań - wyjaśniał TOK FM rzecznik uczelni Robert Szwed.
- Studia medyczne są długie, żmudne i trudne. Gdy je kończymy, oczekiwana jest od nas odpowiedzialność, rzetelna wiedza i profesjonalizm. Naprawdę zbędne jest dokładanie przedmiotów obciążających studentów, a niemających wpływu na ich kompetencje jako lekarzy - komentował z kolei lekarz Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów. - Nie chcę katastrofizować, ale jestem ogromnie ciekaw, jak zostaną tam pokazane takie tematy jak antykoncepcja, terminacja ciąży czy kwestie związane z transpłciowością - dodał w rozmowie z nami.
Studenci medycyny na KUL mają korzystać z bazy dydaktycznej, z której wcześniej korzystał kierunek pielęgniarski czy biotechnologia. Są to m.in. laboratoria. Jeśli chodzi o praktyki, uczelnia nie ma własnego szpitala klinicznego, ale podpisała umowy m.in. z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, Instytutem Medycyny Wsi, Uniwersytetem Medycznym w Lublinie, Wojskowym Szpitalem Klinicznym, Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym przy alei Kraśnickiej i Szpitalem Specjalistycznym SP ZOZ w Puławach.
Dodatkowo, jak czytamy na stronie uczelni, studenci chcący podnosić umiejętności z zakresu chirurgii, ortopedii, gastrologii, okulistyki, laryngologii, chirurgii plastycznej czy chirurgii dziecięcej mogą uczestniczyć w praktykach nieobowiązkowych w Centrum Medycznym SANITAS. Absolwenci medycyny na KUL będą mogli pracować w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia, w pogotowiu ratunkowym, instytucjach badawczych i ośrodkach badawczo-rozwojowych czy w klinikach wyższych uczelni medycznych. Studia obejmują 12 semestrów nauki, po których trzeba odbyć staż.
Nadprodukcja kierunków lekarskich?
Coraz więcej uczelni - nie tylko typowo medycznych - w Polsce zaczyna kształcić lekarzy. Temat budzi kontrowersje. Część ekspertów alarmuje, że za naukę medycyny biorą się jednostki, które nie mają odpowiedniej bazy, wystarczającej liczby wykładowców, a niekiedy nawet pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej.
Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasza Jankowskiego, rząd nie ma strategii i nie wie, ilu lekarzy będzie w Polsce potrzebnych za 5 czy 10 lat. - Na problem związany z brakiem lekarzy rządzący znaleźli prostą receptę: wyprodukować jak najwięcej studentów medycyny - powiedział Jankowski w TOK FM. W jego ocenie trzeba przede wszystkim stawiać na jakość kształcenia, a nie na ilość.